czwartek, 21 maja 2026

WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 17 (z książki - 2015 r.)

ŻÓŁW UF

   Podczas jakiegoś odpoczynku (odpoczywać w podróży też trzeba) – słoń Jakdłoń spotkał na zielonym wzgórzu żółwia Ufa, który podążał odebrać ważną nagrodę, jaką mu przyznano kilka lat temu w stolicy pewnej leśnej krainy. Była to dosyć odległa kraina i Uf mozolnie wędrował w jej stronę już pięćset osiemdziesiąt cztery dni, dwie godziny i pięćdziesiąt minut.

  - Hej, hej! - ucieszył się żółw, gdy zobaczył słonika. - Miło mi cię widzieć.

   - Dzień dobry! Gdzie podążasz ze swoim domem? - spytał uprzejmie słonik.

   - Och, dosyć daleko - odrzekł Uf. - Już tak długo wędruję, że zapomniałem, jak się ta kraina nazywa. Chyba Kraina Zielonego Pojęcia, albo podobnie. Rozdają tam nagrody. Ja dostałem ŚWIATOWĄ NAGRODĘ WOLNOŚCI. Właśnie idę po nią. Ufff! - sapnął.

   - Gratuluję! - powiedział słonik.

   - Dziękuję. Muszę już iść. Do zobaczenia kiedyś - pożegnał się żółw.

   - Czekaj! Możemy cię podwieźć. Tam na górze czeka na mnie chmurka Pędzipiórka. Na pewno zmieścisz się na jej pokładzie. Nie jesteś za duży - zaproponował Jakdłoń.

   - Nie, dziękuję bardzo. Postanowiłem dotrzeć tam na piechotę, jako wolny żółw…

   I żółw Uf ruszył dalej – powoli, ale uparcie i rytmicznie, licząc po cichu: raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa, aż zniknął wśród paproci…

 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz