poniedziałek, 18 maja 2026

WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 14 (z książki - 2015 r.)

ŁĄKA

   Gonili słońce, aby dzień był jak najdłuższy, ale wiaterek Zefirek bardzo się zmęczył i już nie miał siły pędzić jak zwykle. Przycichł.

   - Odpocznijmy gdzieś - wysapał.

   - Dobrze. Znajdź jakieś ciekawe miejsce - powiedziała chmurka Pędzipiórka i obudziła słonia Jadłonia, który drzemał sobie słodko, zwinięty w kłębek.

   - O, już znowu dzień? Ciekawe, gdzie jesteśmy - rozglądał się dokoła, ale nic ciekawego nie dostrzegł.

   - Wszędzie jest ciekawie - odparł Zefirek. - Piękno mieszka w każdej rzece, w każdej górze i dolinie, w każdym drzewie, w każdym kamieniu, w każdej trawce, w każdym kwiatku. Trzeba tylko to zobaczyć.

   Zniżyli się do samej ziemi i Jakdłoń zszedł na łąkę o niezwykle wysokiej trawie, pełnej pachnących, kolorowych kwiatów, nad którymi tańczyły motyle i pszczoły.

   - Słoniku, tylko uważaj! Nie podepcz kwiatów i trawy! – krzyknęła z góry chmurka.

  - Będę tylko stał i patrzył - odparł Jakdłoń.

   Podziwiał zachwycony, a przecież była to zwykła łąka, jakich miliony na świecie. Ale wiaterek Zefirek dodawał jej piękna, bo trawy z kwiatami falowały nadzwyczajnie, mieniąc się kolorami w słońcu…

 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz