STADO
Gołąb
Wielkoskrzydły z krasnalem Arkiem na grzbiecie wylądował na długim gzymsie
zabytkowego domu, na którym grzecznie siedziały młodsze gołębie.
- No,
jesteśmy na miejscu, zsiadaj! – rozkazał Wielkoskrzydły.
Arek
zgramolił się i stanął nad przepaścią. Zakręciło mu się w głowie.
- Nie macie
innego, bardziej bezpiecznego miejsca? – spytał przestraszony. – Spadnę za
chwilę.
- Nie umiesz
latać? – zdziwił się gołąb Wielkoskrzydły.
- Widzisz, że
nie mam skrzydeł – odparł krasnal. Starał się nie patrzeć w dół. – Umiem latać
tylko z pomocą czarodziejskiej różdżki, ale to skomplikowane.
-
Skomplikowany, to ty jesteś. Zawracanie głowy z tobą! – zezłościł się przywódca
stada. – Nie mam czasu na twoje fanaberie. Zajmij się sobą. Ja muszę zwołać naradę
starszych stada…
I poleciał na
odległy balkon.
Krasnal Arek
został sam na sam z ciekawskimi młodymi gołębiami, które przekrzykując się,
pytały go kim jest.
Musiał im
opowiadać o swojej historii, od początku. Po kilka razy. Trzymał się kurczowo
wystającej cegły, żeby nie spaść w przepaść wielkiego miasta…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz