- Niech będzie. Ustępuję. Możesz golić Dziadka. Tylko go nie zatnij, jak ostatnio - powiedział Pawełek do Dudusia.
- Ja zaciąłem? Ja? - zaperzył się Duduś.
- Tak, pamiętam. Któryś mnie zaciął. Ale nie wiem doprawdy który - przypomniał sobie Dziadek.
- Paweł!...
- Duduś!...
- Więc proszę mnie golić ostrożnie. Mam tylko jedną szyję... Zatem, Duduś, do dzieła - powiedział Dziadek i nadstawił twarz, trochę już ozdobioną siwiejącym zarostem.
Duduś kręcił się po pokoju.
- Krem mam, ale gdzie jest brzytwa, Dziadku? - spytał.
- Oni mnie golą, a ja mam wiedzieć, gdzie jest brzytwa - zezłościł się Dziadek.
- Daję głowę, że Paweł ją dobrze schował - warknął Duduś, szperajac we wszystkich zakamarkach bałaganu.
Nagle, między kolekcją dzwonków z całego świata znalazł egzotyczny flet. Długi, czarny, piękny w swojej prostocie.
- Do diabła! Co to jest? - spytał zaskoczony.
- Nie widzisz? Fujarka - odpowiedział za niego Pawełek i zaśmiał się głupawo.
- Fujarka?!... A skąd tu fujarka? - Duduś oglądał flet, trzymając go w dwóch palcach.
- Jak jest, to niech jest. Nie baw się fujarką. Szukaj brzytwy! - rozkazał.
Duduś się wściekł.
- Nie przynosiłem tu żadnej fujarki, żadnego instrumentu oprócz pianina! - krzyczał. - Co to ma znaczyć? Ja się tak nie bawię. Pamiętam każdy przedmiot, jaki przyniosłem.
- On ma wszystko zapisane - mruknął Pawełek.
- Nie rozumiem, Duduś, o co robisz ten raban. Powinieneś się cieszyć, że przybyła rzecz bez żadnego wysiłku - powiedział spokojnie Dziadek. - Będzie na twoim koncie...
- Ale skąd tu się wzięła, skąd?! - pytał Duduś, wymachując fletem.
- Nie wiem. Pokaż...
Dziadek odebrał flet Dudusiowi i uważnie go pooglądał.
- Może z Indii? Ma dziwne znaki, pewnie buddyjskie - powiedział.
Duduś zrobił groźną minę i zacisnął pięści.
- Z Indii? Ciekawe. Dzisiaj wszystko jest hinduskie, jakby umówione. Ja kategorycznie chcę wiedzieć, jakim cudem to się tu znalazło? Może Paweł przyniósł?
- Jeszcze czego - burknął Pawełek.
- Boże święty, może było tu już przedtem. Przed tobą - Dziadek się zniecierpliwił.
- Przede mną? Kiedy tu przyszedłem, to był tylko Dziadek, Terenia i ten stół - mówił Duduś gorączkowo. - Oraz jedno krzesło, już nie wiem które.
Dziadek westchnął.
- Fujarka niepozorna rzecz. Mogła leżeć gdzieś w kącie. Na pewno zostawił ją poprzedni lokator. Bardzo się śpieszył z przeprowadzką.
- Chyba że tak - powiedział Duduś trochę uspokojony, ale jeszcze niezupełnie.
Dziadek położył delikatnie flet na pianinie i zagrał bezbłędnie gamę.
- Słyszeliście? Idealnie!...
c.d.n.
Nagle, między kolekcją dzwonków z całego świata znalazł egzotyczny flet. Długi, czarny, piękny w swojej prostocie.
- Do diabła! Co to jest? - spytał zaskoczony.
- Nie widzisz? Fujarka - odpowiedział za niego Pawełek i zaśmiał się głupawo.
- Fujarka?!... A skąd tu fujarka? - Duduś oglądał flet, trzymając go w dwóch palcach.
- Jak jest, to niech jest. Nie baw się fujarką. Szukaj brzytwy! - rozkazał.
Duduś się wściekł.
- Nie przynosiłem tu żadnej fujarki, żadnego instrumentu oprócz pianina! - krzyczał. - Co to ma znaczyć? Ja się tak nie bawię. Pamiętam każdy przedmiot, jaki przyniosłem.
- On ma wszystko zapisane - mruknął Pawełek.
- Nie rozumiem, Duduś, o co robisz ten raban. Powinieneś się cieszyć, że przybyła rzecz bez żadnego wysiłku - powiedział spokojnie Dziadek. - Będzie na twoim koncie...
- Ale skąd tu się wzięła, skąd?! - pytał Duduś, wymachując fletem.
- Nie wiem. Pokaż...
Dziadek odebrał flet Dudusiowi i uważnie go pooglądał.
- Może z Indii? Ma dziwne znaki, pewnie buddyjskie - powiedział.
Duduś zrobił groźną minę i zacisnął pięści.
- Z Indii? Ciekawe. Dzisiaj wszystko jest hinduskie, jakby umówione. Ja kategorycznie chcę wiedzieć, jakim cudem to się tu znalazło? Może Paweł przyniósł?
- Jeszcze czego - burknął Pawełek.
- Boże święty, może było tu już przedtem. Przed tobą - Dziadek się zniecierpliwił.
- Przede mną? Kiedy tu przyszedłem, to był tylko Dziadek, Terenia i ten stół - mówił Duduś gorączkowo. - Oraz jedno krzesło, już nie wiem które.
Dziadek westchnął.
- Fujarka niepozorna rzecz. Mogła leżeć gdzieś w kącie. Na pewno zostawił ją poprzedni lokator. Bardzo się śpieszył z przeprowadzką.
- Chyba że tak - powiedział Duduś trochę uspokojony, ale jeszcze niezupełnie.
Dziadek położył delikatnie flet na pianinie i zagrał bezbłędnie gamę.
- Słyszeliście? Idealnie!...
c.d.n.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz