- Dziwne to wszystko - westchnął Pawełek.
- Co cię tak dziwi? - spytał drwiąco Duduś.
- Świat, powiedzmy. Tylko ty jesteś taki pewny siebie, bo nie trudzisz się myśleniem - odparł Pawełek.
- Masz rację, Pawełku. Trzeba się dziwić cały czas. Świat, to wielka tajemnica - powidział Dziadek i pokręcił się dookoła na krześle. - Codziennie rano powinno się przemywać oczy zdziwieniem...
- Ja już się nadziwiłem w życiu, Dziadku - Duduś zerknął w stronę kuchni. - Teraz chcę z tego zdziwienia trochę skorzystać.
Dziadek zaklaskał.
- Koniec filozofowania!... Bym zapomniał... Golenia! Który z was dzisiaj?
- Ja mogę - mruknął Duduś.
- Wczoraj Dziadka golił - zaprotestował Pawełek.
- Zapomniałeś z tego wszystkiego. Ty goliłeś! - zapewniał Duduś. - Ale możemy polosować. Niech będzie wreszcie sprawiedliwość w tym domu.
- Zgoda. Losujcie! Zgoda buduje, niezgoda rujnuje... Tereniu! Chodź, kochanie, na chwilę. Aha i przynieś łaskawie zapałki! - zawołał Dziadek.
Ukazała się Terenia z zapałkami, bez fartuszka, pokazując światu nogi do nieba.
- Co znowu? - spytała. - Jak będziecie mi przeszkadzać, to dostaniecie hinduską pieczeń za tydzień. Po co wam zapałki? Chcecie podpalić chałupę, żeby była realna wiadomość dla straży pożarnej?
Duduś i Pawełek gapili się na jej nogi bez słowa.
- Chłopcy będą losować, kto mnie będzie golił - wyjaśnił Dziadek.
- Racja, bez losu ani rusz... Ale nie trzeba zapałek. Ja ich wylosuję... Stańcie obok siebie! - rozkazała Terenia. - Albo nie trzeba... Entliczek, pętliczek, zielony stoliczek, na kogo wypadnie, na tego, bęc...
Wypadło na Dudusia.
- Ja się tak nie bawię - zaprotestował Pawełek. - Duduś się przesunął!
- Dobra - roześmiała się Terenia. - Jeszcze raz... Pałka, zapałka, dwa kije, kto się nie schowa, ten kryje. Idę!...
Wypadło na Pawełka.
- Bawcie się, chłopcy, w golenie - powiedziała Terenia zniknęła w kuchni.
- Załóż z łaski swojej fartuszek! - zawołał za nią Dziadek.
- Dobrze, Dziadku, założę. Chociaż tu cholernie gorąco - odpowiedziała Terenia.
- Do diabła, to kto w końcu mnie goli? - spytał Dziadek i walnął pieścią w klawisze, aż pianino zapłakało.
c.d.n.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz