niedziela, 29 lipca 2018

piątek, 27 lipca 2018

RĘCE - 18

   - Kto kieruje tym pojazdem? Ręce czy głowa?...

TAKIE COŚ...


"INDIOMY" - ODC. 46 (Z KSIĄŻKI)



46

   Dochodząc do Rynku Głównego, natrafiłem na gęstniejący tłum.
   Odbywało się jakieś ważne zgromadzenie polityczne, może rocznicowe spotkanie albo wiec przedwyborczy. Męski głos donośnie i dobitnie coś mówił, ale było kilka głośników i echo mieszało poszczególne wyrazy. Dotarło tylko do mnie słowo: SKANDAL… Powtarzało się kilka razy.
   Oczywiście nie wchodziłem w środek tłumu. Nigdy nie znosiłem takich spędów. Mając wkoło ludzi, robiło mi się zawsze słabo. Pamiętam, że jeszcze jako dziecko, zemdlałem w środku modlącego się tłumu ku rozpaczy mojej babci Michaliny.
   - Coś podobnego! Wyobraża pan sobie coś takiego? - usłyszałem za sobą.
   Odwróciłem się. Za mną stał znany mi fryzjer, u którego zgoliłem wąsy.
   - Nie wyobrażam - powiedziałem dosyć głośno.
   - W głowie się nie mieści…
   Fryzjer wyraźnie był zdenerwowany i podniecony.
   - Też tak uważam - zgodziłem się, chociaż nie wiedziałem na co. Guzik mnie to obchodziło.
   - ZGADZACIE SIĘ? - rozległo się z głośników.
   - ZGADZAMY! - powtórzył tłum.
   - Zgadzamy - krzyknął za mną fryzjer.
   Nawet nie zwrócił uwagi, że ja milczałem.
   Powoli wycofałem się na pustą przestrzeń i odetchnąłem z ulgą. Byłem nawet szczęśliwy, że nie wiem, o co im wszystkim chodzi.
   - Ich gówniane sprawy, nie moje…
   Poszedłem w stronę domu.
   W oddali słychać było szum zgromadzenia.
   Przy wejściu stała pani Genowefa z laską.
   - Co tam się dzieje w mieście? - spytała.
   - Nie mam zielonego pojęcia - odparłem.
   - Pójdę zobaczyć - powiedziała. - Potem panu opowiem.
   - Nie trzeba, mam inne sprawy na głowie…
   Spojrzała na mnie uważnie.
   - Ma pan jakieś zmartwienie, panie Mareczku?...
   - Nie mam. Takie tam… Do widzenia!...
   - Do widzenia…
   Pani Genowefa poszła w stronę Rynku Głównego, podpierając się rytmicznie laską, chyba tą od męża…




Z MOJEGO OKNA


W BARZE (1582)

- To ja już nie wiem - zakończył barman dyskusję o jakiejś nieważnej sprawie.
- Ja wiem tylko tyle, że jestem w barze i zaraz łyknę brandy - powiedziałem.

ZIELONE POJĘCIE


OGŁOSZENIA NAJDROBNIEJSZE (1469)

Kierowca TIR-a poszukuje pracy na mniejszym aucie! - Helena Jakubska, ul. Zygmunta 6/61

TANCERKA


PYTANIA I ODPOWIEDZI (1557)

- Tato, mówiłeś tylko prawdę?
- Nie oczekuj ode mnie prawdziwej odpowiedzi...

TYGRYSEK


KONTROLA OBYWATELSKA (747)

- Dzień dobry! Kontrola Obywatelska!... No, było to fantastyczne zaćmienie Księżyca, ale nie musieliście pić z tej okazji tyle wódki. Teraz kac, a trzeba iść do pracy...

W LESIE


NOWE (609)

OMOS - przymus jedzenia owsianki w przedszkolu.
STIK - porozumienie beznadziejne.
XULIK - trzeźwy chuligan na kacu.

W GLIWICKIEJ KWIACIARNI TULI-PAN



WRONOTY (1309)

- Lubisz ciszę? - spytała mrówka jeża.
- To zależy. Gdy wkoło hałasują, to lubię. Ale gdy nudzę się w ciszy, to bym z przyjemnością z kimś pohałasował. Chcesz? - odparł jeż.

W NIEBIE




HALO... (1956)

- Halo, Niebo?
- Słucham!
- Ma być jakieś dziwne zaćmienie Księżyca?
- Nie wiem. Dla nas takie coś nie istnieje...

W BESKIDZIE MAŁYM


czwartek, 26 lipca 2018

RĘCE - 17

   - Ręce na kołdrę! - rozkazał ktoś znad sufitu i zachichotał cicho...

BRAMA


"INDIOMY" - ODC. 45 (Z KSIĄŻKI)


45

   Zawsze, kiedy wypuszczałem Jolę z gniazda, miałem wrażenie, że po drugiej stronie jesteśmy obserwowani przez panią Genowefę. Judasz był skierowany prosto na moje drzwi.
   - Niech ma przyjemność - szeptała Jola, cmokając mnie w policzek.
   Jola!
   No, spotykałem się z nią prawie codziennie. I przyznam, wspomagałem ją finansowo. Pieniądze chowała do torebki, robiąc wstydliwą minę.
   - Czuję się jak panienka z agencji towarzyskiej - wzdychała.
   - Bierz, jak ci dają. To pożyczka - śmiałem się. - Poza tym, bez ciebie to mieszkanie nigdy nie podniosłoby się z bałaganu.
   - Lubię sprzątać… Oddam. Na pewno wygram miliony, tak jak ty…
   - Wygrasz. Na pewno… A ty gdzieś pracujesz?...
   - W Elwarze! Przecież ci mówiłam…
   - A tak, zapomniałem…
   - Dalej, skurwiele, nie dają mi podwyżki. A należy mi się od dwóch lat…
   Jola miała wściekłą minę.
   - Ciekawe, jak długo ona zna się z Markiem - myślałem. - Przecież jej nie spytam. Dlaczego mi, dureń, nie powiedział w tym ostatnim śnie. Ma niezłą zabawę.
   Jola!
   Właściwie moja jedyna przyjemność…




Z MOJEGO OKNA


W BARZE (1581)

- Co się panu ostatnio ciekawego śniło? - zaciekawił się barman.
- Byłem na wojnie i to po dwóch stronach naraz - odparłem. - Próbowałem pogodzić je.
- Pogodził pan?...
- Na krótko. Poszliśmy do pańskiego baru na drinka...