sobota, 21 maja 2011

POWTÓRKA - "366 DNI BAJDOŁY I BAJGÓRA" (Odc. 0)

DZIEŃ 1 - 21 III
   Wreszcie przyszedł ten dzień. Bajdoła zrozumiała, że musi poznać Bajgóra, którego od dawna obserwowała spod rzęs - wyniosłego i niedostępnego. Na myśl o nim rozklejała się zupełnie. Nie wiedziała, jak zacząć rozmowę, żeby Bajgór nie pomyślał za wiele. Wreszcie wpadła na pomysł. Zebrała całą odwagę ze swojego życia i poszła do domu Bajgóra.
   - Dobry wieczór - powiedziała do stojącego na progu mężczyzny w żółtej koszuli. - Czy mógłby mi pan pożyczyć trochę soli? Zabrakło mi, a sklepy już są zamknięte.
   Bajgór zlustrował Bajdołę od stóp do głów, najlepszych w okolicy i powiedział:
   - Soli nie mam, ale mam trochę cukru - zachichotał głupawo i wpuścił Bajdołę do przedpokoju.
   Zdanie to stało się przysłowiowe w ich dalszym życiu.

A GOŁĘBIE IDĄ SOBIE NA SPACER

CZAS

PYTANIE O SZÓSTEJ RANO

Fizyka kwantowa wywróciła wszystko. Co wywróci fizykę kwantową?

NIECO-DZIENNIE NR 37

JESZCZE NIE KONIEC - POWIEDZIAŁ POCZĄTEK.

piątek, 20 maja 2011

SNY (2)



TEATR SENNY (2)

* * *
   Nad światem zawisła zagłada.
   Czułem to całą swoją istotą. KONIEC ZIEMI! Ale kiedy? Dzisiaj, jutro, za tydzień? W i e d z i a ł e m  tylko, że niedługo. Słońce świeciło inaczej niż zwykle, jakimś czerwonym kolorem. I ten głos wiatru - przeraźliwy, wyjący na pomoc, szukający jak oszalały swojego początku...
   To byłem ja! Byłem bezcielesnym wichrem, pędzącym do innego miejsca, silny, łamiący konary drzew i przewracajacy płoty...
   Okrążyłem świat, dotykając wszystkich ludzi i zdmuchnąłem z nich myśli, złe i dobre - już nie wiedzieli nawet, że istnieją.
   Wreszcie dotarłem do ostatniego miejsca na Ziemi, w najdzikszym zakamarku i ujrzałem SIEBIE siedzącego na kamieniu, z rozwianymi włosami...
   Wiatr ucichł, zamarł, spadł razem z kurzem i piaskiem. Zniknął. Myśli powoli wracały do ludzi - najpierw dobre, potem złe.
   A do mnie przyszło przeczucie, że ŚWIAT ZOSTAŁ URATOWANY!
  

KOMUNIKAT NR 4

Przyjaciele!
Ponieważ KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA rośnie w stronę Słońca, zapraszam Was na niższe pokłady (wystarczy "kliknąć" - Boże, co to za wyraz) w ramce pt. ARCHIWUM, po prawej stronie. Pozdrowienia...
MW

SNY (1)









TEATR SENNY (1)

                                 Motto:
                                             Po to się budzę, żeby nazbierać
                                             trochę świata do moich snów!

* * *
   Rozpłynąłem się w tęczy. Zupełnie jakbym zrozumiał istotę kolorów, których NIE MA poza rzeczywistością i snami. A przecież wiem, że nasze istnienie jest złudzeniem, kolorowym złudzeniem: ale można je zobaczyć, dotknąć i uwierzyć, że naprawdę JESTEŚMY. Dla siebie.
   Kiedy się obudziłem w środku nocy, tęcza zniknęła. Nie mogłem już zasnąć. I dopiero poranne Słońce oddało mi wszystkie kolory Ziemi.

* * * 
   Biegałem granicą między jawą i snem. Wypiłem za dużo kaw,  nie mogłem zasnąć.
   To dziwny stan, zamglony; tam gdzieś we mgle czekały tajemne postacie senne i zupełnie przetworzony ja - właściwie JA NIE JA. Zawsze boję się o niego, jest nieobliczalny. Nigdy nie wiem, co zmaluje. I nigdy nie wiem: będzie odważny, czy tchórzliwy; uratuje mnie, czy zabije w jakiejś karkołomnej kosmicznej eskapadzie; wciągnie mnie w straszliwe erotyczne orgie, czy każe klęczeć w klasztorze na niebosiężnej górze.
   Biegałem tak we mgle - nawet nie wiem jak długo, na granicy między jawą i snem. Ale przecież mgła nie ma granicy. Powiedział mi to JA NIE JA i wciągnął nagle do snu, którego nawet nie zapamiętałem.
   Bo rano senny teatr zniknął w jednej chwili! Obudził mnie telefon, przez który mi oznajmiono, że mam natychmiast zjawić się w bardzo ważnym miejscu, w sprawie bardzo ważnej dla mojego przyszłego życia.

czwartek, 19 maja 2011

MIEJSKIE GRZYBY BETONÓWKI

"KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA" (6)

* * *
- Przynajmniej twoje milczenie nikomu nie przeszkadza!

* * *
Zło rodzi się z porzuconego dobra!

* * *
- Gdy kłamiesz, to przynajmniej zamknij oczy!

* * *
- Znalazłem na drodze liść podczas zamieci!

* * *
- Połączymy nasze dna? Będzie więcej miejsca...

* * *
- Gdy mi wysiądzie ciało, niech dusza się nie zagapi!

* * *
- Jeśli stracisz nadzieję, nie szukaj jej, tylko zrób sobie nową!

* * *
- Nie wyrzucaj zużytych dni, mogą się jeszcze przydać!

* * *
- Nie podnoś tego sztandaru; zobaczymy, kto go będzie deptał...

* * *
- Nie zabieraj innym złudzeń, do niczego ci się nie przydadzą!

* * *
- Miłość jest po to, żebyś świata nie widział!

* * *
- Gdzieś muszę być. Więc jestem tu!

środa, 18 maja 2011

ZAKAZ SKRĘTU W PRAWO!

"KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA" (5)

* * *
- Wejść na nią, przebić się, czy ominąć?

* * *
- Jesteś wybrany!
- Ale dlaczego nas tak wielu?

* * *
- Idzie wróg, wyjmij ręce z kieszeni!

* * *
- W tej klepsydrze jedno ziarenko piasku jest za duże!

* * *
- Jeśli pójdziesz prosto, już nie wrócisz. Jeśli skręcisz, możesz dojść do początku...

* * *
Zagoniono wreszcie poetów do pracy: wożą makulaturę!

* * *
- Gdy mózg będzie miał cię dosyć, nie kiwnie nawet palcem!

* * *
- Chodźmy do lasu posłuchać, jak rosną słoje w drzewach...

* * *
- Gdybyś nie planował, los nie miałby co zmieniać.

* * *
- Mój anioł wie wszystko, oprócz tego, kiedy przestanie u mnie pracować.

* * *
Jak ludzkość może być zgranym chórem, skoro ma tylu dyrygentów?

* * *
- To jeszcze nie KONIEC - powiedział POCZĄTEK.

* * *
- Fotograf: kapłan czy zabójca CZASU?

poniedziałek, 16 maja 2011

MARNOTRAWSTWO

"KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA" (4)

* * *
- Halo, Niebo?
- Słucham!
- Jestem bliżej końca, czy dalej początku?

* * *
Niektóre prawdy są tak wielkie, że nie mieszczą się w głowie.

* * *
- Podziel się z kimś miłością do samego siebie!

* * *
Iskra boża też może wzniecić pożar!

* * *
- Śniło mi się, że spotkałem na pustyni człowieka, który podzielił się ze mną ostatnim łykiem wody, a potem mnie zabił, bo mu nie podziękowałem.

* * *
- Wiem już, że w tej gonitwie horyzont mi nie ucieknie, ani też nie przyjdzie do mnie...

* * *
- Mam domek z kart. Ale z samych znaczonych asów!

* * *
- Nie musisz przechodzić na moją stronę, rozszerz swoją!

* * *
- Kupiłem rzekę i denerwuje mnie, że moja woda wpada do cudzego morza!

* * *
- Nie poganiaj losu, bo odejdzie od ciebie i będziesz musiał decydować sam!

* * *
Nigdy nie zobaczymy rzeczywistego świata, bo jesteśmy w jego środku!

* * *
Już głowa wymyśli, jak przebić mur...

* * *
- Spałeś z nocą, ale żyć musisz z dniem!

piątek, 13 maja 2011

STARE I NOWE

"KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA" (3)

* * *
- Wypuścisz miłość z klatki, znajdzie sobie nową...

* * *
- Jeśli nie urodziłeś się pięknym i bogatym, zawsze pod koniec życia możesz powiedzieć, że to nie ma żadnego znaczenia...

* * *
Nikt nie nauczył nas, jak odszukiwać się na świecie!

* * *
Zatrzymaj się! Pozwól Ziemi, aby cię niosła...

* * *
- Żeby cię wybrali, musisz najpierw ich wybrać...

* * *
- Halo, Ziemia?
- Tak, słucham...
- Bawcie się, tańczcie, szalejcie. To tak ładnie z daleka wygląda...

* * *
Żeby odbić się od dna, trzeba go chociaż dotknąć...

* * *
- Zanim rozwiążesz jakiś problem, pomyśl, czy nie jest ci potrzebny związany...

* * *
Sens życia zmusza ludzi do wiary w niego.

* * *
Brzydocie nikt nie odbierze piękna!

wtorek, 10 maja 2011

A OTO MÓJ BEZPIECZNY POJAZD

"KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA" (2)

* * *
Dopóki żyjesz, nie wierz w to za bardzo!

* * *
- Jest nas przeszło 6 miliardów! Co to jest 6 miliardów? Weź 6 miliardów ziarenek piasku i poukładaj je na wodzie. Zrób to...

* * *
Zazdrość jest chorobą miłości i umierają razem!

* * *
- Muszę wybierać? Albo pajęczyny albo muchy?

* * *
- Kto zostawił tę bryłę soli na deszczu?

* * *
To chciwość istnienia zmusza mnie do zbierania więcej, niż potrzebuję.

* * *
- Pustkę wypełniasz śmieciami?!

* * *
- Musisz do nich powrócić - usłyszałem na zakończenie snu.

* * *
- Nic  nie jest twoje. Nawet ciało masz pożyczone!

* * *
- Mój jamnik nigdy się nie dowie, że pochodzi od wilka.

* * *
Odkrywamy bezludne wyspy, a na każdej z nich mieszka już Piętaszek.

* * *
Nawet największe drzewo nie przygniecie komara!

* * *
Samotność miała kiedyś wielu kochanków.

* * *
- Halo, Ziemia?
- Tak, słucham...
- Nie zapominaj, że masz dwa wskazujace palce!

* * *
Miłość nie lubi tłoku, ale potrzebuje świadków!

* * *
Ten klucz zamknięty jest w szufladzie, do której nie ma klucza!

* * *
- Jeśli masz zły dzień, bądź dla niego dobry!

(Tyle na dzisiaj...)

niedziela, 8 maja 2011

OTO DZIEŁA PIŁ I PIŁEK



MÓJ LIST DO PANA KAZIMIERZA POLAKA

Szanowny Panie Polak!
Nie za bardzo się orientuję, ale chyba chodzi Panu o taką piłkę dmuchaną powietrzem, którą nawet dorośli kopią w jakimś dla mnie niejasnym celu. Otóż nie mam stosunku do niej najmniejszego. Natomiast jestem śmiertelnym wrogiem piłkom metalowym, które zabijają i kaleczą moje ukochane drzewa!
                            W odpowiedzi, pozdrawiając
                                                                                         
                                                            Michał Wroński
                                                            (syn Edwarda)                      

LIST PANA KAZIMIERZA POLAKA DO MNIE

Szanowny Panie Wroński!
Bardzo chciałbym się dowiedzieć, jaki jest Pana stosunek do ostatnich wydarzeń piłkarskich. Kto jest właściwie, według Pana, winien, jeśli chodzi o stan naszej piłki nożnej, przekupnych sędziów i bezkarnego wbiegania kibiców z racami na murawę. Mam nadzieję, że sprawy sportu nie są Panu obojętne. Duch fizyczny w naszym Narodzie marnieje, a przecież jak Pan zapewne wie - w zdrowym ciele zdrowy duch!
                          W oczekiwaniu na odpowiedź
                                                        Kazimierz Polak

P.S. Ale jestem stanowczym przeciwnikiem zamykania stadionów dla porządnych kibiców!