- Mogę zakląć, Dziadku?!...
- Nie możesz! - odpowiedział Dziadek.
Pawełek patrzył groźnie na Dudusia, ale Duduś nie bał się, bo był od niego wyższy o głowę.
- Nie było żadnego pożaru. Ani śladu dymu! - wysyczał przez zęby Pawełek. - W ogóle na rogu Zgody i Zygmunta nie ma sklepu z rowerami, tylko pijalnia soków warzywnych.
- Może to była pijalnia soków, nie widziałem z daleka. Strażacy nie pozwalali podchodzić - powiedział spokojnie Duduś.
- Ani śladu dymu, śladu wody, śladu straży pożarnej!... - Pawełek wymachiwał rękami.
- Bo on myśli, że pożar to przedmiot i trwa w nieskończoność. Pożar jest, gasi się i go nie ma... - Duduś uważnie patrzył na Dziadka.
Dziadek westchnął.
- To był ten pożar, czy go nie było?
- Był...
- Nie było !!!...
- Co to za wiadomość, Pawełku: "nie było pożaru"? Więcej się nie zdarzyło na świecie, niż zdarzyło. Tak jak, więcej rzeczy nie ma, niż jest... Tak jak, więcej jest nieistnienia, niż istnienia! - Dziadek podniósł wskazujący palec w stronę Nieba nad szarym sufitem. - Miliardy zdarzeń czeka w poczekalni czasu, aby się narodzić. Nieprzeliczone przedmioty czekają, aby je ktoś zrobił. I mrowie ludzi czeka tam gdzieś, aby zaistnieć na naszej jedynej Ziemi.
- Gdzie czeka? - wyrwało się Dudusiowi.
- Gdzieś! Nikt nie wie - powiedział smutno Dziadek.
- Nawet genialny Pawełek od pewnych wiadomości.
Pawełek zacisnął pięści.
- Dobrze! Jutro podpalę pijalnię soków warzywnych - warknął.
- Nie złość się, Pawełku. Tak tylko wyjaśniałem ogólnie... Niczego nie podpalaj. Przyjmuję "nie było pożaru" jako wiadomość. I po sprawie - Dziadek uśmiechnął się łagodnie.
Duduś coś mruknął.
- Pawełku, przyniosłeś przynajmniej krzyżówki? - spytał Dziadek.
- Przyniosłem...
Pawełek był jeszcze nadąsany. Położył przed Dziadkiem kilka krzyżówek z ładnymi dziewczynami na okładkach.
Dziadkowi rozjaśniły się oczy.
- Co on na mnie gadał, jak mnie nie było? - spytał Pawełek.
- Skąd wiesz, że on na ciebie gadał? - mruknął Dziadek, uważnie oglądając lekko rozebrane dziewczęta.
- Czułem to przez skórę - odparł Pawełek.
- A ty nie wygadujesz na mnie, jak mnie nie ma? - odparował Duduś.
- A ty skąd wiesz, że on na ciebie wygaduje, jak cię nie ma? - zaśmiał się Dziadek.
- Też czuję...
Dziadek rozłożył patriarchalnie ręce.
- Intuicja i czucie najważniejsze! Są najbliższe prawdy. Pamiętajcie!
c.d.n.