niedziela, 5 czerwca 2016

HALO... (1219)

- Halo, Niebo?
- Słucham!
- Czy to prawda, że Niebo zabroniło relatywizmu?
- Tak, ale tylko w niedziele i święta...

TWARZ


DZIADEK - odc. 15

   - Mogę zakląć, Dziadku?!...
   - Nie możesz! - odpowiedział Dziadek.
   Pawełek patrzył groźnie na Dudusia, ale Duduś nie bał się, bo był od niego wyższy o głowę.
   - Nie było żadnego pożaru. Ani śladu dymu! - wysyczał przez zęby Pawełek. - W ogóle na rogu Zgody i Zygmunta nie ma sklepu z rowerami, tylko pijalnia soków warzywnych.
   - Może to była pijalnia soków, nie widziałem z daleka. Strażacy nie pozwalali podchodzić - powiedział spokojnie Duduś.
   - Ani śladu dymu, śladu wody, śladu straży pożarnej!... - Pawełek wymachiwał rękami.
   - Bo on myśli, że pożar to przedmiot i trwa w nieskończoność. Pożar jest, gasi się i go nie ma... - Duduś uważnie patrzył na Dziadka.
   Dziadek westchnął.
   - To był ten pożar, czy go nie było?
   - Był...
   - Nie było !!!...
   - Co to za wiadomość, Pawełku: "nie było pożaru"? Więcej się nie zdarzyło na świecie, niż zdarzyło. Tak jak, więcej rzeczy nie ma, niż jest... Tak jak, więcej jest nieistnienia, niż istnienia! - Dziadek podniósł wskazujący palec w stronę Nieba nad szarym sufitem. - Miliardy zdarzeń czeka w poczekalni czasu, aby się narodzić. Nieprzeliczone przedmioty czekają, aby je ktoś zrobił. I mrowie ludzi czeka tam gdzieś, aby zaistnieć na naszej jedynej Ziemi.
   - Gdzie czeka? - wyrwało się Dudusiowi.
   - Gdzieś! Nikt nie wie - powiedział smutno Dziadek.
   - Nawet genialny Pawełek od pewnych wiadomości.
   Pawełek zacisnął pięści.
   - Dobrze! Jutro podpalę pijalnię soków warzywnych - warknął.
   - Nie złość się, Pawełku. Tak tylko wyjaśniałem ogólnie... Niczego nie podpalaj. Przyjmuję "nie było pożaru" jako wiadomość. I po sprawie - Dziadek uśmiechnął się łagodnie.
   Duduś coś mruknął.
   - Pawełku, przyniosłeś przynajmniej krzyżówki? - spytał Dziadek.
   - Przyniosłem...
   Pawełek był jeszcze nadąsany. Położył przed Dziadkiem kilka krzyżówek z ładnymi dziewczynami na okładkach.
   Dziadkowi rozjaśniły się oczy.
   - Co on na mnie gadał, jak mnie nie było? - spytał Pawełek.
   - Skąd wiesz, że on na ciebie gadał? - mruknął Dziadek, uważnie oglądając lekko rozebrane dziewczęta.
   - Czułem to przez skórę - odparł Pawełek.
   - A ty nie wygadujesz na mnie, jak mnie nie ma? - odparował Duduś.
   - A ty skąd wiesz, że on na ciebie wygaduje, jak cię nie ma? - zaśmiał się Dziadek.
   - Też czuję...
Dziadek rozłożył patriarchalnie ręce.
  - Intuicja i czucie najważniejsze! Są najbliższe prawdy. Pamiętajcie!

c.d.n.


   
  

  

  
  

  

LIŚCIE W DOMU


sobota, 4 czerwca 2016

OŚ - wiersz w tomu "Spacer"

Oś Ziemi
szuka swoich końców
we Wszechświecie
aby dowiedzieć się
gdzie początek
jest początków


SŁOŃCE


POWRÓT BAJGÓRA (814)

BAJDOŁA: Dzisiaj zrobiłam wielki błąd!
BAJGÓR: Bardzo wielki?
BAJDOŁA: No, może nie bardzo.
BAJGÓR: Więc jaki?
BAJDOŁA: Mały.
BAJGÓR: Całkiem?
BAJDOŁA: Całkiem maleńki...

PROŚBA - wiersz, który będzie w nowym tomiku "OCZY"


W BARZE (795)

- Gdy byłem nastolatkiem marzyłem, żeby zobaczyć drugą stronę Księżyca - powiedział rozmarzony barman.
- Ja marzyłem wtedy, żeby zobaczyć w stroju gimnastycznym koleżankę z sąsiedniej ławki, która nie zwracała na mnie nigdy uwagi - odparłem po chwili milczenia.

Z MOJEGO OKNA


PYTANIA I ODPOWIEDZI (680)

- Tato, kim ja właściwie jestem?
- Jak to kim? Moim ukochanym synem...

DZIECKO MODRZEWIA


OGŁOSZENIA NAJDROBNIEJSZE (52)

Chętnie kupiłabym mercedesa lub BMW. Poznam sponsora, bez zobowiązań! Halina Wartecka-Sosenka, ul. Zygmunta 18/1, tel.: 655655557865

piątek, 3 czerwca 2016

W GLIWICKIEJ KWIACIARNI TULI-PAN


SŁOWNIK ZIELONEGO POJĘCIA - z książki - 161

PRZESZŁOŚĆ
Bezpieczniej w niej niż w przyszłości!

PRZEŻYĆ
Nie ma rady. Trzeba.

PRZYJACIEL
Przydaje się, tak jak wróg.

PRZYJEMNOŚĆ
Powinna być zagwarantowana chociaż raz w tygodniu. Ustawowo.

PRZYPADKI
Zmora zdeterminowanego życia.

PRZYRODA
Wszystko co na Ziemi, nad Ziemią, pod Ziemią. Orócz tego, co stworzył człowiek.

c.d.n.


W BESKIDZIE ŚLĄSKIM


WRONOTY (522)

- Smutno mi! - powiedziała mrówka, zaraz po przywitaniu.
- Co ci to? - spytał jeż.
- Pomyślałam o mojej niedawnej, beztroskiej młodości - wyjaśniła mrówka.

NIEBO W MIEŚCIE


HALO... (1218)

- Halo, Ziemia?
- Tak, słucham!
- Znowu zmieniłeś stronnictwo.
- Bo uważnie spojrzałem w lustro. Tam wszystko jest odwrotnie...

KOZY


DZIADEK - odc. 14


   Duduś mozolnie odkurzał, Terenia dusiła pieczeń po hindusku - z odchodzącą już powoli wściekłością, a Dziadek grał wlazł kotek na płotek, raz lepiej, raz gorzej, aż przerwał zmęczony.
   - No, widzisz, potrafisz się postarać - powiedział do Dudusia, który natychmiast przerwał odkurzanie i odłożył patyk z kogucimi piórami na jedno ze swoich miejsc. - Przede wszystkim dbaj o szable. One dla mnie najważniejsze. Dużo widziały...
   - Zardzewiałe - stwierdził Duduś.
   - Od krwi...
   - Od krwi? Nie było wtedy karabinów i rakiet?...
   - Nie było...
   - Prymitywne czasy, nie to co teraz - Duduś zerknął w stronę kuchni, ale Terenia była ukryta za kotarą z księżycami.
   - Nie mów głupot - oburzył się Dziadek. - Szabla to szlachetna broń. To były wspaniałe czasy. Mężczyzna stał oko w oko z mężczyzną. Szabla w szablę. A teraz byle gnojek może strzelić zza węgła i jest taki sam skutek, ale jakże niehonorowy!
   - Właśnie, Dziadku - powiedział niepewie Duduś.
   - Co właśnie?...
   - No, skutek - Duduś usiadł na brzegu dębowego biurka, odsuwając ozdobne wazony bez kwiatków. - Taki sam!
   Dziadek się zdenerwował.
   - Nie skutek ważny, a sposób! Zapamiętaj to sobie...
   - Chyba cel ważniejszy? - Duduś nie bardzo wiedział, dlaczego Dziadek się denerwuje.
   - Cel można zmieniać w zależności od ideologii. Relatywizm, mój drogi, relatywizm! Cel może być nawet nieosiągalnie daleko - powiedział dobitnie Dziadek.
   - No dobrze, ale wtedy, przy tych szablach, cele były bardzo blisko. Oko w oko z wrogiem, jak Dziadek mówił - przekonywał Duduś.
   Dziadek westchnął.
   - Nic nie rozumiesz... Zejdź z tego biurka, bo go uszkodzisz. Ważysz pewnie ze sto kilo...
   - Doładnie: sto pięć - powiedział Duduś z dumą i zsunął się z biurka.
   - Usiądź, jak człowiek, na krześle. Krzeseł u nas dostatek. Mógłby u nas cały szwadron...
   Dziadek nie dokończył zdania, Duduś nie zdążył usiąść, bo wpadł zziajany Pawełek, wściekły niebywale.

c.d.n.
  

  

  
  
 
  
  



W NOCY - SPOKÓJ


JESTEM (dla Ilony Jagody) - wiersz z tomu "Spacer"

Od lat
rozprostowuję skrzydła
uszczelniam
staję w oknie
i lecę -
sprawdzić
czy mogę


SŁOŃCA


POWRÓT BAJGORA (813)

BAJGÓR: Nie złość się. Złość piękności szkodzi!
BAJDOŁA: Jestem na tyle piękna, że mi na długo wystarczy...