WIEWIÓRKA SŁONKOCÓRKA
I krasnal
Arek wylądował bezpiecznie w parku miejskim pod rozłożystym starym dębem. W
ręku trzymał złocistą czarodziejską różdżkę.
- Uff!
Znowu jestem najprawdziwszym krasnalem - pomyślał. - Niech już tak zostanie.
Nagle
zobaczył śliczne rude zwierzątko, które wyjrzało ciekawie zza pnia dębu.
- Nie bój
się mnie, podejdź bliżej - powiedział Arek.
Zwierzątko
podbiegło.
- Wcale się
ciebie nie boję. Jestem większa od
ciebie - prychnęła rudaska.
- Kim
jesteś? - spytał krasnal.
- Nie wiesz?...
Jestem wiewiórką. Mam na imię Słonkocórka…
- O, bardzo
ładnie. Wiewiórka Słonkocórka. Jesteś córką słońca?...
- No, coś
ty. To dlatego, że jestem płomienna jak słońce - zaśmiała się wiewiórka. - Skąd
znalazłeś się w moim parku, zadziwiająco mały człowieczku?
- Och, to
długa historia… Krasnal Arek z Krainy Wszelkich Bajek, do usług! - przedstawił
się.
- O,
krasnal! Słyszałam od mamy o małych ludkach, a ona od swojej mamy, a jej mama
od swojej. I tak dalej… Nie przypuszczałam, że istniejecie naprawdę -
powiedziała uradowana wiewiórka Słonkocórka.
-
Istniejemy, ale nie dla wszystkich - odparł dumnie Arek.
- Cudnie,
że jesteś… Pobawimy się w berka? Nie mam za bardzo z kim - zaproponowała
wiewiórka. - Goń mnie!
Krasnal
próbował ją dogonić, ale oczywiście nie dał rady. Usiadł zasapany pod krzakiem.
- Trudna
przyjaźń z taką sprinterką - westchnął…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz