wtorek, 22 grudnia 2015

SNY NIEDOBUDZONE - z książki - 62

ECHO

   Już nie umiałem żyć bez mojego echa.
   Przyjaźniliśmy się od lat. Dyskutowałem z nim, dzieliłem się racjami i poglądami - zgadzaliśmy się na ogół w najważniejszych sprawach tego świata.
   Zaczęło się to dawno temu, w moim pustym mieszkaniu, jeszcze bez mebli i odtąd staraliśmy się być ze sobą jak najczęściej.
   Jedynym miejscem, gdzie mogliśmy swobodnie rozmawiać, był sosnowy las pod miastem. Jeździłem tam co tydzień z głową pełną spraw ważnych i błahych.
   - Hop, hop, gdzie jesteś?!
   - Jestem, jestem, jestem... - odpowiadało echo.
  I gadaliśmy o wszystkim do zmierzchu, udając, że zbieramy grzyby...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz