sobota, 13 grudnia 2014

SNY (54)

   Spojrzałem w lustro i przeraziłem się. Po drugiej stronie nie było nikogo. Pusta ściana. Dotknąłem twarzy - na swoim miejscu. Zamknąłem oczy - ciemność, otworzyłem oczy - jasność. Istniałem i świat istniał.
   - Co, do diabła? - spytałem, nie wiadomo kogo.
   - Podczas snu lustro nieczynne, nie wiedziałeś, człowieku? - rozległ się przytłumiony głos, diabli wiedzą skąd.
   Odetchnąłem, mogłem dalej spać spokojnie i śnić o dalekich horyzontach, gdzie lustra niepotrzebne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz