wtorek, 9 września 2014

CIEŃ (50)

   Zegar tykał sekundami. Nie słyszałem go. Byłem do niego tak przyzwyczajony, jak do mojego Cienia, który leżał sobie na dywanie nieruchomo. Myślałem, że śpi.
   - Nie czujesz się samotny? - zaskoczył mnie pytaniem.
   - Skądże znowu? Jesteś przecież ze mną cały czas, jak ten nasz zegar - odpowiedziałem, żeby mu było miło.
   Porozmawialiśmy.
   - Kiedyś kręciło się koło ciebie dużo obcych cieni...
   - Męczyło cię to?...
   - Nieraz męczyło...
   - No, widzisz. Przychodzi na człowieka czas, kiedy woli być tylko ze swoim cieniem.
   - Mniej stresów...
   - Trochę mniej...
   - A porozmawiać i tak można...
   - Można...
   - Znamy się jak łyse konie...
   - Tak. Nic nas nie zaskoczy...
  - Chyba, że przyjdzie nam do głowy jakiś szalony pomysł. Momentami jednak jest nudno...
   - Masz jakiś?...
   - A co byś powiedział na...
   I Cień nakreślił dosyć szaleńczy pomysł, który jednomyślnie postanowiliśmy jutro powołać do życia.
   Jaki - nie powiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz