niedziela, 31 maja 2026

WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 27 (z książki - 2015 r.)

U SŁONI

   Poszukiwania trwały kilka dni.

   Wreszcie dolecieli nad rozległą, zieloną równinę z rzadko rosnącymi drzewami.

   - Są, są! - wykrzyknęła nagle chmurka Pędzipiórka.

   - Gdzie, gdzie?! - krzyknął słoń Jakdłoń i o mało nie wypadł.

   - Tam, tam! - zaszumiał wiaterek Zefirek.

   Ujrzeli ogromne szare stado słoni z podniesionymi przyjaźnie trąbami, na których wygrywało ogłuszającą melodię powitalną.

   Co później się działo, co się działo. Trudno opisać…

   Chmurka zniżyła się tuż nad ziemię, Jakdłoń zeskoczył i pobiegł w szalonym biegu do swoich ziomków, krzycząc:

   - Jestem, jestem, jestem, kochani!!!

   Jego mama przytuliła go czule, tata mruczał wzruszony i chodził wkoło, a babcia trąbiła radośnie wniebogłosy…

   Potem do samego wieczora słoń Jakdłoń roztaczał opowieści o swoich niezwykłych przygodach, chmurka Pędzipiórka przytakiwała, a wiaterek Zefirek to potwierdzał, przy okazji chłodząc ich wszystkich…

 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz