SŁONECZNIKI
Dla Adeli Czekawy
To dzieci Słońca…
Zawsze odwrócone głowami w jego stronę, czerpią z jego światła moc. Piękne i pożyteczne. Miododajne. Pochodzące z dalekiej Ameryki Północnej… Tak naprawdę nazywają się – HELIANTHUS…
Pod wieczór wszędobylskie pszczoły podsłuchały ich rozmowę:
- Może kiedyś odwiedzimy nasze kochane Słonko - westchnął jeden ze środka.
- Jak to sobie wyobrażasz? - spytał sąsiad.
- Pewnie nam pomoże. Ono zapewne wszystko potrafi, jest wszechmocne…
- Podobno tam straszliwie gorąco. Nie wiadomo, czy to byłoby zdrowe dla nas…
- Ale pomarzyć można…
- Wyobraźmy sobie, że tam jesteśmy…
- O tak, wyobraźmy…
Nagle odezwały się korzenie:
- Wybijcie to sobie z głowy! Jesteście połączone z naszą Ziemią. Podróży im się zachciało! Pamiętajcie, że Ziemia też jest dzieckiem Słońca. Więc po co wyrywać się z korzeniami w jakąś ryzykowną podróż…
- Oj, marzymy tylko…
- Takie marzenia też mogą być ryzykowne! Lepiej odwróćcie się w stronę Słońca, bo zaraz będzie zachodzić…
- Tak jest!...
- I szykujcie się do snu. Jutro też jest dzień. Ma być upał. Damy wam wody, mamy jeszcze trochę w zapasie… Wy o świetle słonecznym, a my czekamy na deszcz. Bez wody też nie przeżyjecie…
Czerwone Słońce zbliżało się już do horyzontu.
Pszczoły nie lubiły wieczorów, przestały podsłuchiwać i poleciały do swojego ula z pełnymi koszyczkami pysznego nektaru, z którego będzie złoty miód, najlepszy z wszystkich miodów, bo słoneczny…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz