LATARNIA
Na wysokim brzegu dalekiego półwyspu, patrząc od lat na burzliwe morze, stała wysoka Latarnia Morska. Wysyłała w dal jaskrawe pulsujące światło. Mówiła przepływającym statkom, gdzie się znajdują.
Od pewnego czasu, nie wiadomo dlaczego, statki przestały tamtędy przepływać. Prawdopodobnie było im za daleko i za bardzo burzliwie.
Latarnia Morska stała nadal, podziwiając białe fale – wysoka i wyniosła, ale była smutna, bo nikomu niepotrzebna. A miała tyle przemyśleń i wewnętrznego spokoju.
- Muszę się jakoś przydać ludziom. Przecież mnie po to zbudowali - myślała codziennie, mrugając nadal w stronę dalekiego, pustego horyzontu. - Tam za tym kręgiem żyją. Może mnie jeszcze potrzebują?…
Razem z pulsującym światłem zaczęła wysyłać swoje DOBRE MYŚLI. Setki, tysiące – tyle ich miała.
Była pewna, że horyzont je przechwyci, pośle dalej. W końcu tyle lat się znali i przyjaźnili.
Tak dzięki Latarni Morskiej z dalekiego półwyspu świat stawał się coraz lepszy, coraz lepszy, coraz lepszy…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz