UCIECZKI
Zamykam szczelnie drzwi
aby myśli mi nie uciekały
I tak
wylatują uchylonym oknem
Do Nieba
Na wolność
Na zatracenie
UCIECZKI
Zamykam szczelnie drzwi
aby myśli mi nie uciekały
I tak
wylatują uchylonym oknem
Do Nieba
Na wolność
Na zatracenie
DWUNASTA
Na wieży ratuszowej wybiła dwunasta i mój Cień skurczył się w sobie.
- Jak ja nie lubię południa - sapnął.
- Masz szczęście, że nie żyjemy na równiku. O dwunastej godzinie w ogóle byś zniknął - przypomniałem sobie wiadomości z geografii i fizyki.
- Nie bądź taki mądry - prychnął Cień. - Też chodziłem z tobą do szkoły. Pamiętam, że gdybyśmy żyli pod kołem podbiegunowym, byłbym długi na kilka metrów. Ale nie chodzimy po równiku i po kole podbiegunowym…
Potem siedzieliśmy nad rzeką Kłodnicą i długo rozmawialiśmy o losie, o przypadku, o trafie, czy jak go tam Pan Bóg nazywa. Wszystko jedno, co to było, najlepiej wiedziało, gdzie nas rzucić. Rzuciło nas TUTAJ i widocznie nie mogło gdzie indziej…
W JASKINI
- Czy ty wiesz, jak strasznie chrapiesz? - spytała rano Bajdoła Bajgóra.
- Pewnie, że wiem - odparł Bajgór. - Chrapię
od tysiącleci, aby odstraszyć wszystkich wrogów od twojej jaskini.
LUSTRO
Podczas porannego golenia
moje małe życiowe zwycięstwa
spoglądają dumnie
w lustro
A tam
ironiczne oczy
podnoszą się do sufitu
który wie o mnie wszystko
ŻYCIE WEWNĘTRZNE
Mój Cień był jakiś osowiały. Nie śpieszył się nigdzie, nie ciągnął mnie na długie spacery jak zwykle. Prawie się nie odzywał.
- Co jest? - spytałem w końcu.
- Myślę - odparł Cień.
I potoczyła się taka rozmowa:
- A nad czym to?...
- Zastanawiam się, czy mam życie wewnętrzne. Ty je masz?...
- Mam. Każdy ma…
- A ja nie mam. Moje życie jest płaskie, pojawiające się i znikające. Absolutnie zewnętrzne. Mało tego, wydaje mi się, że jestem odbiciem tylko twojego życia, ale także zewnętrznego…
- Nie przesadzaj…
- Nie mówisz mi, co cię nurtuje w środku. Gadasz do mnie same banialuki, jakbym był dzieckiem. Skąd mam czerpać wzorce dla swojego życia wewnętrznego? Skąd?...
Usiedliśmy wygodnie.
Zacząłem mu opowiadać o moich życiowych rozterkach, wątpliwościach, niepokojach, strachach, wielkich zapytaniach w poszukiwaniu absolutnej prawdy.
Cień słuchał w milczeniu…
TALERZ
Był w kredensie Bajdoły talerz z namalowanym krasnoludkiem, z którego nikomu nie wolno było jeść, nawet Bajgórowi.
Raz w roku, siedemnastego grudnia, Bajdoła
wyjmowała go i w samotności jadła żurek.
Bajgór nigdy nie dowiedział się: dlaczego żurek,
dlaczego siedemnastego grudnia i dlaczego z tego właśnie talerza.
- Jak tam twój cień? - spytała mrówka.
- W
porządku, słucha mnie - odparł jeż.
- A ja z
moim nie mogę się porozumieć. Jest zbyt mały - westchnęła mrówka.
MIEJSCA
Odsunąłem się
zostawiłem dużo miejsca
dla innych
Patrzę na nich –
nie zawsze jest bezpiecznie
URODZINY
Właściwie chciałem zapomnieć, ale mój cień mi przypomniał.
- Wszystkiego najlepszego! Zdrowia, szczęścia, pomyślności! - zaczął zaraz, gdy się obudziłem.
- Niby z jakiej okazji - udałem, że nie wiem.
- Jak to, z jakiej? Urodziny…
- Wielkie rzeczy, jest się z czego cieszyć…
- Nie jesteś taki stary - pocieszył mnie Cień. - I życzę ci jeszcze, żebyś trochę przytył, bo niedługo wcale cię nie będzie widać…
- No, wiesz? - oburzyłem się.
- Przepraszam. Bądź sobie, jaki jesteś. A ty, czego mi życzysz? - spytał.
- Życzę ci, abyś zawsze był duży, wyraźny i spotykał tylko same przyjazne cienie - powiedziałem uroczyście i zapaliłem wszystkie światła, jakie były w domu.
A wieczorem piliśmy dobrą śliwowicę. Sami…