JEŻ
Bajdołę obudził w nocy hałas. Jakiś duch – jeszcze ze snu – rozrabiał za szafą. Z duszą na ramieniu zapaliła światło i wmawiając sobie, że w dwudziestym wieku nie ma duchów, poszła sprawdzić, co się dzieje. Za szafą znalazła przestraszonego jeża, który zobaczywszy rozczochraną Bajdołę, wpadł w panikę i potupał pod tapczan.
- Oczywiście, to sprawka Bajgóra – pomyślała.
Bawiła się z jeżem do białego rana i już się polubili, kiedy usłyszała dzwonek. Na progu stał sąsiad.
- Przepraszam bardzo, czy przypadkiem nie ma u pani naszego Kubusia? – spytał. I Bajdoła musiała jeża oddać.
Następnego dnia Bajgór polował zawzięcie w ogródkach działkowych, bo Bajdoła nie wyobrażała sobie dalszego życia bez chodzących kolców.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz