PAPUŻKA
Fela – Papużka Falista żyła sobie w złotej klatce. Codziennie karmiona, w cieple pięknego mieszkania pana Leopolda – było jej nawet dobrze. Zresztą nie zdawała sobie sprawy, że można inaczej.
Ze złotej klatki obserwowała dzikie życie za oknem. Wróble, gołębie, sikorki i inne latające stwory walczyły o każde ziarno, sypane rano przez pana Leopolda.
Kiedyś wystawił klatkę na balkon, aby Papużka pooddychała świeżym powietrzem. Zaczepił ją Kos, który widział więcej od innych ptaków i spytał, jak jej się wiedzie.
- Nieźle, nieźle - odpowiedziała Papużka. - Chociaż nieraz miałabym ochotę polatać trochę tak jak wy.
- To chodź, to chodź - zaśpiewał Kos. - Jak chcesz, to cię uwolnię. Chyba potrafię otworzyć twoje więzienie.
- To nie jest więzienie! - oburzyła się Papużka. - To mój wspaniały złoty dom.
- To po co te kraty? - zaśmiał się Kos.
- Dla mojego bezpieczeństwa - odparła dumnie Papużka.
- A wiesz, że ty pochodzisz z dalekiej Australii? Mogłabyś polecieć tam etapami. Jak wędrowne ptaki. Przyłącz się do nich - poradził niepewnie Kos, patrząc na jej delikatne skrzydła.
- Polecisz ze mną? - spytała Papużka.
- Coś ty! Mam za dużo domowych obowiązków - westchnął Kos.
Na balkon wszedł pan Leopold. Kos czmychnął na wszelki wypadek.
- Fela! Obiad. Do domu! - usłyszała.
- Do Australii! Muszę się zastanowić - pomyślała.
Na razie jej złota klatka powędrowała do kuchni…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz