PIĄTA
Leniwie wstawał mglisty poranek. Wiosenne liście wyłapywały na śniadanie słabe światło.
Godzina Piąta ziewnęła, rozprostowała kości.
Budzik milczał.
- Pewnie znowu wyczerpały mu się baterie - westchnęła Piąta.
Nikt z ludzi nie wstawał.
- Lenie - pomyślała. - Może nie mają po co?
Godzina Piąta zwinęła się w kłębek i wróciła do snu, gdzie była Pięćdziesiątą…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz