W LUSTRZE
Ten w lustrze
patrzy na mnie jakby zleciał z innej planety
i zobaczył obcego
…
I tak co rano
W LUSTRZE
Ten w lustrze
patrzy na mnie jakby zleciał z innej planety
i zobaczył obcego
…
I tak co rano
NIEISTNIEJĄCY
Na moje pytanie, czy naprawdę miewa sny, a nie zmyśla, mój Cień odpowiedział:
- Możesz mi nie wierzyć, co mi tam. Daję ci słowo, że prawie codziennie śni mi się kolorowo i filmowo. Mógłbyś to zapisywać i wydać kiedyś grubą książkę. Zarobilibyśmy kupę pieniędzy.
- To co ci się dzisiaj śniło, opowiedz…
Usiadłem wygodnie.
- Proszę bardzo… Otóż, nagle znalazłem się w jakiejś magmie o zapachu nieskończoności, nie do opisania właściwie i nie do porównania. Przedzierałem się przez tłum przezroczystych, zwiewnych cieni, bez twarzy oczywiście. To byli NIEISTNIEJĄCY. Albo już nieistniejący, albo jeszcze nieistniejący. Miliony milionów byłych albo przyszłych cieni, których nigdy nie spotkałem i nigdy nie spotkam… Straszny sen, co?
- No, nie za wesoły - przyznałem.
- A ja tam szukałem twojego cienia, czyli mnie…
Milczeliśmy dłuższą chwilę.
- Wiesz co? - powiedziałem. - Chodźmy na dużą wódkę…
W MAŁYM ŚWIECIE
Bajgór wszedł do kuchni z kamienną miną.
- Mogę ci coś powiedzieć?
Bajdoła poczuła na plecach mrowienie.
- Boże, lepiej nie mów, Bajgórze, proszę…
- Dzisiaj dobrze mi na świecie - usłyszała.
I Bajgór pocałował Bajdołę w czoło, jak dawniej…
- Myślisz, że jesteśmy podsłuchiwani? - spytała mrówka.
-
Oczywiście. Tylko nie wiadomo przez kogo - odparł jeż. - Cholera!
- Lepiej
nie klnij…
MYŚL
dla Katarzyny Groniec
Jak
nazwać myśl
której nikt nie nazwał?
Plącze się w tłumie ubranych
goła i przezroczysta
raczej mroczna
nieraz jasna
Może piękna może brzydka
może mądra może głupia
Popychana
niewidziana
chce mieć dowód osobisty
na dowód że istnieje
od zawsze
WĄTPLIWOŚCI
Mój Cień miał znowu godzinę wątpliwości.
- Nieraz mi się wydaje, że jestem jak ta tęcza na niebie. Istnieję, a jakoby mnie nie było - zaczął.
- Jesteś. Możesz zobaczyć się w lustrze - pocieszyłem go niepewnie.
- E, tam, w lustrze. Złuda.
Cień machnął ręką. Milczałem, bo nie wiedziałem, co mam mu odpowiedzieć.
- Naprawdę, ciężko mi z tym żyć - kontynuował uparcie. - Często o tym myślę. Powiedz coś!
- Co ci mam powiedzieć? Sam mam podobne wątpliwości. Też nieraz nie jestem pewien, czy naprawdę istnieję. Dla siebie, a przede wszystkim dla innych. Powiem więcej. W ogóle, czy istnieją ludzie, na których patrzę. Bo wystarczy, że zamknę oczy, albo znikną mi za rogiem i już nie wiem, czy są nadal na świecie. A także, czy ja jestem dla nich rzeczywiście, kiedy mnie nie widzą.
Cień westchnął głęboko.
- Skomplikowane…
- Tak to jest na naszej niby realnej Ziemi - zakończyłem.
Już nie wiedziałem, do kogo mówię, bo zaszło słońce i mój Cień rozpłynął się jak zjawa…
CZAS NA SPACER
Na razie unikali rozmów o Czasie. Płynęli w nim, rzadko myśląc o jego tajemniczym zimnie. Od dnia do dnia, od godziny do godziny. Od chwili do wiecznej chwili…
Tylko jamnik Bingo przywoływał go szczekaniem:
- Czas na spacer! Czas na spacer!...
- Ciekawe, jak wygląda wiatr? - zastanawiała się mrówka.
- Na pewno
podobny jest trochę do czasu - powiedział jeż po krótkim zastanowieniu.
KURZ
Kurz –
wróg ludzi
żyje konspiracyjnie
prawie niewidzialnie
po cichu
Umyka przed szczotką i ścierką
fruwa w ucieczce przed odkurzaczem
podróżuje w przeciągach
I całe życie –
z miejsca na miejsce
z miejsca na miejsce
A jak zapomną
zalega warstwami odpoczywając
rozkosznie pod szafą
Nie zginie
dopóki nie zginie jego Matka
Ziemia –
drobinka kurzu zagubiona w Kosmosie
SEKUNDY
Zegar tykał sekundami. Nie słyszałem go. Byłem do niego tak przyzwyczajony jak do mojego Cienia, który leżał sobie na dywanie nieruchomo. Myślałem, że śpi.
- Nie czujesz się samotny? - zaskoczył mnie pytaniem.
- Skądże znowu? Jesteś przecież ze mną cały czas, jak ten nasz zegar - odpowiedziałem, żeby mu było miło.
Porozmawialiśmy.
- Kiedyś kręciło się koło ciebie dużo obcych cieni…
- Męczyło cię to?...
- Nieraz męczyło…
- No, widzisz. Przychodzi na człowieka czas, kiedy woli być tylko ze swoim cieniem…
- Mniej stresów…
- Mniej…
- A porozmawiać i tak można…
- Można…
- Znamy się jak łyse konie…
- Tak. Nic nas nie zaskoczy…
- Chyba, że przyjdzie nam do głowy jakiś szaleńczy pomysł. Momentami jednak jest nudno…
- Masz jakiś?...
- A co byś powiedział na…
I Cień nakreślił dosyć szaleńczy pomysł, który jednogłośnie postanowiliśmy jutro powołać do życia…