- A ty właściwie jesteś on czy ona? - spytał nieśmiało, po długim zastanowieniu, jeż.
- Żebym to
ja wiedziała - odparła mrówka. - A nie wszystko ci jedno?
- A ty właściwie jesteś on czy ona? - spytał nieśmiało, po długim zastanowieniu, jeż.
- Żebym to
ja wiedziała - odparła mrówka. - A nie wszystko ci jedno?
- Halo, Niebo?
- Słucham!
- Co nagle, to po diable!
- Nie zwalajcie wszystkiego na diabły...
WYMIARY
TRZY WYMIARY: wschód-zachód, północ-południe, dół-góra - wzięły mnie w objęcia, nie do ucieczki. Byłem w klatce wielkiej jak Ziemia, albo mikroskopijnej jak jeden z atomów mojego włosa…
Tuż przed
porankiem, starym kindżałem, który wisi nad moim łóżkiem, wyrąbałem otwór w
suficie i pomknąłem W NICOŚĆ, trzymając się ogona CZASOPRZESTRZENI, prawie z
prędkością światła - osiągalną tylko przez BOGA…
Ale kiedy
obudziło mnie stukanie sąsiada z dołu, któremu woda z mojej łazienki zalała
mieszkanie, nic już nie pamiętałem z tej kosmicznej podróży.
- U mnie od jutra dodatkowa opłata za muzykę - powiedział barman.
- Za Mozarta też? - spytałem.
- Dla pana za darmo...
OAZA
Niezbędna w życiu na pustyni. Albo w hałaśliwym życiu.
OBCAS
U mężczyzn zazwyczaj mniejszy. Świetne miejsce na mikrofon u szpiega.
OBCY
Nie zawsze musi być wrogiem. Może nas nauczyć za darmo języka obcego.
OBECNY
U mojej szkole mówiło się też: JESTEM!
OBIAD
Ważny obrzęd w życiu rodzinnym. Zazwyczaj nie wystawny.
OBIEKTYWNY
Wróg SUBIEKTYWNEGO. Nigdy się nie dogadają.
OBOK
Nie zawsze stać tam bezpieczniej. Nieraz w oku cyklonu spokojniej.
OBRĄCZKA
Symbol słodkiej zależności.
OBRONA
Według niektórych mądrali – najlepszą obroną jest atak.
OBSADA
Pole bitwy w teatrze, przed każdą premierą.
OCEANY
Siedemdziesiąt procent kuli ziemskiej. Kolebka życia.
OCH!
Och, jak pięknie kołysać się wśród fal… (z jakiejś operetki)
- Dobry wieczór! Kontrola Obywatelska!... Cholera jasna. Nie dali mi ustawowego urlopu. Robota i robota...
- Wyobraź sobie, że w nocy nad mrowiskiem rozjaśniła się łuna. Myślałam, że to UFO - zaczęła opowiadać mrówka.
- I co, i
co? - zaciekawił się jeż.
- A to
jakiś dureń szukał w nocy grzybów czy czegoś - zakończyła mrówka.
- Halo, Ziemia?
- Tak, słucham!
- Uważaj na fałszywe prawdy.
- Uważam, ale nie łatwo...
ZAGŁADA
Nad światem zawisła zagłada.
Czułem to
całą swoją istotą. KONIEC NASZEJ ZIEMI! Ale kiedy? Dzisiaj, jutro, za tydzień?
Wiedziałem tylko, że niedługo. Słońce
świeciło inaczej niż zwykle, jakimś czerwonym kolorem. I ten głos wiatru –
przeraźliwy, wyjący na pomoc, szukający jak oszalały swojego początku…
To byłem
ja! Byłem bezcielesnym wichrem, pędzącym do innego miejsca, silny, łamiący
konary drzew i przewracający płoty…
Okrążyłem
świat, dotykając wszystkich ludzi i zdmuchnąłem z nich myśli, złe i dobre – już nie wiedzieli nawet,
że istnieją.
Wreszcie
dotarłem do ostatniego miejsca na Ziemi, w najdzikszym zakamarku i ujrzałem
SIEBIE siedzącego na kamieniu, z rozwianymi włosami…
Wiatr
ucichł, zamarł, spadł razem z kurzem i piaskiem. Zniknął. Myśli powoli wracały
do ludzi - najpierw dobre, potem złe.
A do mnie
przyszła pewność, że ŚWIAT ZOSTAŁ URATOWANY!
- Podziały i zjednoczenia - powiedział barman, odkładając gazetę.
- Zjednoczenia i podziały - odparłem.