wtorek, 2 czerwca 2015

W BARZE (428)

- Od kamienia do atomowego okrętu podwodnego - powiedział niespodziewanie barman.
- Od do? - spytałem.
- Doskonalenie broni w imię rozwoju człowieka - uzupełnił barman i zatopił się w myślach.

W MIEŚCIE


PYTANIA I ODPOWIEDZI (313)

- Tato, kiedy będzie koniec świata?
- Może twój Anioł Stróż będzie wiedział...

W BESKIDZIE MAŁYM


WRONOTY (155)

Dzisiaj dogoniłem samego siebie. Możemy iść dalej w spokoju, bez pośpiechu!

BRAMA


HALO... (851)

- Halo, Ziemia?
- Tak, słucham!
- Najtrudniej ci dokonać wyborów, kiedy masz zamknięte oczy...

NIEBO


SNY NIEDOBUDZONE - z książki - 32

TELEFON

   Zadzwonił telefon.
   - Cholera jasna, kto mnie budzi w środku nocy? - spytałem wściekły.
   - Święty Piotr - odezwał się głos z wielkokrotnycm echem.
   - Kto?!...
   - Przecież mówię: Święty Piotr. Twoja apelacja została oddalona. Masz dożywocie...


BRZOZA


poniedziałek, 1 czerwca 2015

DZIKA JABŁOŃ W GÓRACH


WIECZÓR - wiersz z tomu "BYŁEM DWUNASTY"

Pod koniec dnia
aż do północy
tłoczą się zdarzenia
w kolejce do oceny 
A ja - stary belfer
egzaminuję je zmęczony
nie wiadomo po co
Przecież nie przydadzą się
za wzór dla przeżyć
które już tam gdzieś
rodzą się dla jutra


Z MOJEGO OKNA


POWRÓT BAJGÓRA (446)

BAJDOŁA: Nosiłeś kiedyś muszkę?
BAJGÓR: Tak, ale to było w poprzednim wcieleniu...

ZIELEŃ


W BARZE (427)

- Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr - powiedział nagle barman.
- Mówi pan o moim wczorajszym rachunku? - spytałem.
- Nie. Przypominam sobie takie różne - odparł barman.

KOŚCIÓŁ ŚW. ANTONIEGO W GLIWICACH


PYTANIA I ODPOWIEDZI (312)

- Tato, rekiny są starsze od ludzi?
- Tak, ale trochę mniej okrutne i wredne, synu...

ZMIANY - PRZEJŚCIE DRUGA STRONĄ ULICY!


WRONOTY (154)

Biedny świat. Nie ma gdzie rzucać cienia!

RYSYNEK


HALO... (850)

- Halo, Niebo?
- Słucham!
- Nieraz wydaje mi się, że jestem kimś innym.
- Może jesteś...

NIEBO


SNY NIEDOBUDZONE - z książki - 31

SMOKI

   Nie potrafiłem powstrzymać inwazji latających smoków. A wydawało mi się, że umiem kształtować fabułę i atmosferę moich snów.
   Smoki - duże, średnie i całkiem małe - błyskawicznie opanowały Ziemię. Ludzi było coraz mniej, jakby w miejsce człowieka wyrastał smok. Niebawem przeniknęły do władz, wojska, gospodarki, nauki, kultury. Przerażony zauważyłem, że zostałem jedynym człekokształtnym na świecie, otoczony przez gady. Co najdziwniejsze - mianowały mnie swoim królem. Musiałem założyć smoczą maskę, więc założyłem.
   Miałem problemy z rządzeniem, bo smoki były skłócone ze sobą; duże pogardzały średnimi i małymi, średnie zazdrościły dużym i podważały ich wielkość, małe bez przerwy spiskowały, strajkowały i zatruwały wodociągi...
   Dopiero mój nielubiany budzik przegnał je wszystkie, gdzie pieprz rośnie, a ja znowu wróciłem we władanie demokratycznie wybranych ludzi...


PIĘKNO KAPUSTY