ŚWIAT
Bezdomny świat
krąży po dworcach wszechświata
I nikt nie poda mu ręki
bo wszystkie ręce
ofiarowano ludziom
ŚWIAT
Bezdomny świat
krąży po dworcach wszechświata
I nikt nie poda mu ręki
bo wszystkie ręce
ofiarowano ludziom
PYTANIA
Mój Cień znowu zaskoczył mnie pytaniem, kiedy szliśmy kupić chleb i coś do chleba:
- Wolisz stać, siedzieć, chodzić czy leżeć?
- Dlaczego pytasz?...
- Tak sobie. Nigdy mi nie mówiłeś…
- Zadajesz mi głupie pytania i żądasz mądrych odpowiedzi. Więc ci odpowiadam: najbardziej lubię leżeć, gdy śpię, a w tej chwili wolę iść, bowiem stanie nie doprowadziłoby nas do sklepu…
- Pomyślałem w tej chwili, że twoje stopy zajmują tak mało miejsca…
- Ale miejsce się zmienia. Wydeptałem w swoim życiu duży obszar…
- On nie jest twój - zaśmiał się Cień. - Tak jak nie moja jest powierzchnia ziemi, którą dotknąłem…
- Nie mądruj się. Przeszliśmy razem daleką drogę. A miejsca dla nas było tyle, ile trzeba - zakończyłem, bo doszliśmy do sklepu spożywczego…
PRACA
Bajdoła co jakiś czas zmieniała pracę, aby nie wpaść w rutynę i nie nudzić się pod sufit. Miała kilka dyplomów z wyróżnieniem, więc nie było problemów ze znalezieniem nowego zarabiającego miejsca.
- Zostałam zastępcą dyrektora naczelnego - zakomunikowała Bajgórowi pewnego poranka.
- O! - zdziwił się Bajgór, ale nie za bardzo. - Jaka branża?
- Nic ci to nie powie. Najważniejsze, że zarobię więcej pieniędzy. Kupimy nowy tapczan i pojedziemy na Majorkę - powiedziała Bajdoła od niechcenia.
- Z Bingiem? - spytał Bajgór.
- Tak. Znalazłam ofertę „wczasy z psem”. Trochę drożej, ale chyba się dołożysz?…
- No, pewnie…
- I jeszcze jedno. Będziesz miał obowiązek wyprowadzać jamnika rano, bo muszę być bardzo wcześnie w pracy - powiedziała Bajdoła.
- Nie ma sprawy - westchnął Bajgór.
Jeż miał ponurą minę.
- Nie przejmuj się. Jutro będzie lepiej - pocieszała
go mrówka i zatańczyła kankana.
NAGA
Może kiedyś pokażę
jedną myśl
może nawet najważniejszą
Ale jest naga
i za nic nie chce się ubrać
nawet w
zwiewne szaty
DLACZEGO
- Dlaczego? - usłyszałem z ust przechodzącego obok dziecka, które nie chciało trzymać matki za rękę.
I wydawało mi się, że to DLACZEGO rozpłynęło się po niebie i odbite od chmur, opanowało świat.
- Dlaczego stanęliśmy? Dlaczego patrzysz w górę? - pytał mój Cień.
- Boże święty! Chociaż ty nie pytaj, dlaczego - powiedziałem, usiłując wciągnąć go do siebie, ale mi się nie udało.
- Dlaczego mam nie pytać? Tylko pewni siebie pyszałkowie, wiedzący wszystko najlepiej, nigdy nie pytają…
ZIARNO
- Kupiłeś ziarno dla ptaków? - spytała Bajdoła, gdy Bajgór wszedł z siatką na zakupy.
- Ojej, zapomniałem - odparł skruszony Bajgór.
- Nie dostaniesz obiadu…
- Ale kupiłem karmę dla Binga…
- Dobrze, dostaniesz drugie danie…
- Ale z kompotem...
- Może być z kompotem - zgodziła się łaskawie Bajdoła.
- Powiem ci w tajemnicy, że nieraz już nie wytrzymuję w mrowisku i mam ochotę zamieszkać w szyszce - powiedziała mrówka po chwili zadumy.
- W szyszce? - zdziwił się jeż.
- Tak. Mam nawet ładną na oku…
BALETNICA
dla Ewy Latała
Baletnica
córka Czasu
tańczyła bez zmęczenia
w rytmie Słońca
nie patrząc na kalendarz
Tańczyła bez finału
przy zamkniętej kurtynie
od początku do początku
Tylko Czas był jej
widownią
i ja czasem
zerkający przez szparę
w kurtynie
ŚLADY
Ktoś nabazgrał niezmywalną farbą na naszym dopiero co otynkowanym domu.
- Szlag by go trafił, łobuza - zakląłem. - Popatrz!
- Ślady - mruknął mój Cień i podszedł bliżej, żeby te bazgroły odczytać.
- Bra-in-wash - wysylabizował. - Chyba… Jakby podpis. Młodzi chodzą po mieście i zostawiają po sobie ślady. Chcą zaistnieć, zwrócić na siebie uwagę.
- Bronisz ich?!...
Byłem wściekły. Niedawno podpisywałem petycję, aby nasz stary budynek otynkowano.
- Nie bronię. Ale każdy chce w swoim krótkim życiu zostawić jakiś ślad. Książkę, rzeźbę, dziecko, stadion narodowy, drogę przez las, zagłębienie stóp na plaży lub śniegu. Oni malują na ścianach farbą, którą trudno zmyć. Ale jak wiesz, wszystko z czasem się zaciera - powiedział Cień i zszedł z napisu.
- Tylko ty, biedaku, nie możesz zostawić żadnego śladu - zauważyłem.
- Wystarczy, gdy popatrzę na twoje - zachichotał.
- Z czego się śmiejesz? Trochę zostawiłem…
I zaczęliśmy przypominać sobie moje ślady, jakie zostawiłem w życiu, kłócąc się zajadle o ich ważność…