wtorek, 3 grudnia 2024
MY - 58 (z książki - 2015 r.)
WIZYTA
Już zasypiałem, kiedy mój Cień zapytał:
- Kto z nas wie więcej o świecie? Ja czy ty?
- Oczywiście, że ja - odparłem, ziewając. - Mógłbyś łaskawie się zamknąć? Miałem ciężki dzień.
Cień drążył jednak dalej.
- Jesteś taki pewny?...
- Jestem…
- A skąd wiesz, co ja wiem?...
- Jesteś moim cieniem, znam każdą twoją myśl i, że tak powiem, każdą bezmyśl…
- Ha, ha! Pan i jego niewolnik…
- Coś w tym rodzaju…
- A nie pomyślałeś, że jestem jakby twoim duchem, twoją podświadomością? Nawet widzę nieraz nasze jutro…
- To co nam się przydarzy jutro? No, mów!...
- Jutro rano przyjedzie do nas ciotka Julka z wujkiem Robertem - powiedział uroczyście Cień.
- O, kurde!...
Zerwałem się z tapczanu i zacząłem sprzątać mieszkanie, które domagało się tego od miesiąca. Mój Cień tylko przeszkadzał…
poniedziałek, 2 grudnia 2024
BAJDOŁA I BAJGÓR * POWRÓT - 12 (z książki - 2022 r.)
CZAPKA
Przyszła zima. Bajgór przypomniał sobie nagle, że Bajdoła nienawidziła zimna. Pooglądał dziewczyny na ulicy i kupił jej modną wełnianą czapkę w nieokreślonym kolorze, z dziwną kulką na czubku.
- Och, dziękuję kochany Bajgórze - powiedziała, przymierzając czapkę przed nowym lustrem.
- Podoba ci się? - upewniał się Bajgór.
- Piękna. W takiej chodziłam, gdy byłam dzieckiem - zaśmiała się i schowała pod wełną oczy.
- Przykro mi - bąknął Bajgór.
- Nie przejmuj się. Będę ją zakładała, kiedy wyłączą ogrzewanie w kaloryferach. Rok temu robili to często...
Żeby zrobić przyjemność Bajgórowi, nie zdejmowała czapki do obiadu, mimo że w mieszkaniu było bardzo ciepło.
WĘDRÓWKI JEŻA I MRÓWKI - 124 (z książki - 2019 r.)
- Gdy byłam na zwiadach, o mało nie rozjechała mnie elektryczna hulajnoga - jęknęła mrówka.
-
Elektryczna? - spytał zaspany jeż.
- Tak.
Pewnie jakaś nowa moda ludzi…
- Zapomną,
że mają nogi i będą mieli - powiedział jeż i spróbował znowu zasnąć. Mrówka mu
nie pozwoliła.
Zaczęli
znowu wędrować w siną dal.
Z TOMU "BYŁEM DWUNASTY" - 2013 R.
SEKUNDA
Nasze życie
zawieszone
na sekundzie
jak na włosku
To ona wybiera
kiedy bezpiecznie
masz przekroczyć próg domu
aby
wrócić do niego
za chwilę za dwie
do następnej sekundy
MY - 57 (z książki - 2015 r.)
ZMYSŁY
- Ze wszystkich zmysłów, mam tylko zmysł równowagi? - zastanawiał się mój Cień, kiedy przechodziliśmy po omszałym pniu nad strumykiem.
Byliśmy na dalekim spacerze za miastem. Na niebie szalały skowronki, ciesząc się latem i wolnością, a pola ogołocone ze zboża, goniły horyzont. Ale ja patrzyłem uważnie pod nogi.
- No, nie wiem, czy tobie należą się jakieś zmysły - odparłem.
- Ty masz ich w nadmiarze. To niesprawiedliwe. A jaki zmysł jest ci najbardziej miły i potrzebny? - zaciekawił się nagle.
- Może zmysł smaku. Jest najprzyjemniejszy - próbowałem żartować.
- A jest w tobie zmysł odwagi?...
Nie wiedziałem, czy drwi.
- Bywa, ale musi walczyć ze zmysłem strachu - odpowiedziałem bez namysłu.
I w tym momencie wywaliliśmy się do strumyka. Na szczęście był płytki. Cień chichotał głupio.
- To przez ten twój kulawy zmysł równowagi - zawołałem, zdejmując buty.
- Ale trochę się przestraszyłem - przyznał mój Cień. - To znaczy, że mam jeszcze zmysł strachu…
niedziela, 1 grudnia 2024
BAJDOŁA I BAJGÓR * POWRÓT - 11 (z książki - 2022 r.)
PYTANIA
Bajgór nieraz zadawał dziwne pytania.
Na przykład: PO CO JEST WYKRZYKNIK?…
Bajdoła natychmiast odpowiadała pytaniem: WYOBRAŻASZ SOBIE NASZĄ KŁÓTNIĘ BEZ WYKRZYKNIKA?...
- A znak zapytania? - pytał Bajgór.
- Potrzebny ciekawości i zdziwieniu - odpowiadała Bajdoła. - A teraz pozmywaj naczynia, twoja kolej! Pamiętasz?...
WĘDRÓWKI JEŻA I MRÓWKI - 123 (z książki - 2019 r.)
- Wszystko jest dzisiaj takie smutne, a my się weselimy - zauważyła mrówka.
- Mogę
weselić się smutno, jak chcesz - powiedział jeż i chciał zrobić smutną minę,
ale mu nie wyszło.
Z TOMU "BYŁEM DWUNASTY" - 2013 R.
2013 ROK
Siadł sobie CZAS
pod drzewem nad rzeką
i zastanawiał się
czy naprawdę istnieje
Rzeka stanęła na głowie
drzewo przestało szumieć
ptaki pospadały z Nieba
MY - 56 (z książki - 2015 r.)
WEZWANIE
- Cholera jasna! - zakląłem, czytając treść poleconej przesyłki.
- Co się stało? - spytał niepewnie mój Cień.
- Dostałem wezwanie na policję - wyjaśniłem i jeszcze raz zakląłem szpetnie.
- No, chyba nie w związku z morderstwem w moim wczorajszym śnie? - zdenerwował się Cień. - I jeszcze rozbiłem im radiowóz…
Trzeba było iść.
Przed posterunkiem policji stała długa kolejka; człowiek za człowiekiem, cień za cieniem. Bez rozmów, jak zwykle w kolejkach bywa, wszyscy ze spuszczonymi głowami. Po pół godzinie dostałem się przed oblicze dyżurnego podinspektora. Cień został za drzwiami.
Policjant spojrzał na mnie surowo, zabrał wezwanie, spytał o nazwisko. Sprawdził coś w kartotece, potem w komputerze i rzekł:
- Szanowny pan już czwarty raz przeszedł przy czerwonym świetle na przejściu dla pieszych. Chce pan obejrzeć filmy z monitoringu?
- Nie, dziękuję. Już nie będę, przepraszam - bąknąłem.
- Przepraszam, to za mało. Zapłaci pan mandat w wysokości stu złotych. Kasa znajduje się na pierwszym piętrze, pokój sto dwa.
Wytarłem pot z czoła, zabrałem Cienia sprzed drzwi i poszliśmy na pierwsze piętro, gdzie przed pokojem sto dwa ustawiła się spora kolejka, ale już weselsza.
Ja byłem ponury, mój Cień też. Zabrano nam ostatnie sto złotych przeznaczone na weekendowy wyjazd w góry…






