PUSTKA
Kiedyś
wypełniałem moją pustkę
pustym śmiechem
Teraz zostawiam ją
w spokoju
Niech sobie jest
Nie wszystko musi być wypełnione
PUSTKA
Kiedyś
wypełniałem moją pustkę
pustym śmiechem
Teraz zostawiam ją
w spokoju
Niech sobie jest
Nie wszystko musi być wypełnione
ŚWIAT
Tego dnia Bajdoła była smutna i świat jej się nie podobał.
- Wiadomo -
zaczęła - że oprócz pięknych, bogatych, mądrych, zdrowych, mających władzę są
też: brzydcy, biedni, głupi, chorzy, zniewoleni. Co ci biedacy mają robić w tym
gąszczu tajemnic wyjaśnianych i opanowanych przez wspaniałych
uprzywilejowanych?
- Końcowy
wyrok przyrody jest dla wszystkich taki sam - powiedział dostojnie Bajgór i
pomyślał, że właśnie wczoraj doszedł do wniosku, że jest: piękny, bogaty,
mądry, zdrowy, mający władzę nad Bajdołą. Ale także: brzydki, biedny, głupi,
zakatarzony i zniewolony przez Bajdołę.
- To prawda, że Wszechświat jest nieskończony? - zastanawiała się mrówka.
-
Niemożliwe. Wszystko się zaczyna i wszystko się kończy. Nasza podróż też -
powiedział jeż.
CHŁOPIEC
Tego dnia plaża była pusta. Strasznie wiało i Bajdoła otoczyła się płotkiem ze skrzynek i desek wyrzuconych przez morze. Była bezpieczna, jak w twierdzy…
Nagle
wyczuła, że jest obserwowana. Nad nią, na wysokiej wydmie, siedział
dziesięcioletni chłopiec i patrzył w jej stronę. Kiedy skuliła się, zasłaniając
dłońmi gołe piersi, chłopak zbiegł na brzeg morza i zaczął budować zamek z
piasku. Teraz Bajdoła go obserwowała. Byli sami na świecie. Wiedziała, że mały
mężczyzna buduje dla niej. Skończył po godzinie. Wyprostował się, otrzepał
ręce, spojrzał w stronę drewnianej twierdzy Bajdoły i powoli, metodycznie
zniszczył wspaniały zamek. Nawet zadeptał kanały i fosy. Jeszcze rzucił daleko
kamień do morza i nie oglądając się, pobiegł w stronę ścieżki, która prowadziła
do reszty ludzi.
- Szkoda, że nie mamy pieniędzy - westchnęła mrówka.
- Po co ci
pieniądze? - spytał jeż.
- Byśmy
sobie wynajęli dwa pokoje w najlepszym hotelu…
- Dlaczego
dwa?...
- W jednym
nie wypada…