poniedziałek, 1 czerwca 2026

MW - NIEDAWNO - (z kory topolowej - u LUDZI)

 


ON - 66 (z książki - 2024 rok)

ULICA

   Absur obserwował ulicę.

   - Co ciekawego widzisz? - spytałem.

   - Patrzę na ludzi.  Gdzieś się śpieszą. Wyobrażam sobie kim są, co myślą, z czym walczą, co lubią. Ciekawa mozaika - powiedział.

   Odszedł od okna.

   - Każda ta wizja jest nieprawdziwa - dodał.

 


 

 

 

Z MOJEGO ZACHODNIEGO OKNA


 

JEŻ I MRÓWKA - 277 (z książki - 2014 r.)

   - Ogłoszono w mrowisku konkurs na otwieracza - powiedziała mrówka do jeża.

   - Czego?...

   - O, na głównego odźwiernego królowej. Ale nie wezmę udziału. Gdybym wygrała, nie moglibyśmy się spotykać…

 


 

W GLIWICKIEJ KWIACIARNI TULI-PAN



 

WRONOTY (4157) - "MILIMETRY" - 2024 R.

Chciałbym mieć dwie prawe ręce!...

 


 

W NIEBIE




 

Z TOMU "PIĘTNASTY HORYZONT" - 2015 ROK

JEDNAK

 

Jakby

być

nie być

duchem

ciałem

na widoku

bez widoku

na zrozumienie

tego sensu

jakby bezsensu

 

A jednak

niewypowiedziane

to szczęście

 


 

RYSUNEK


 

WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 28 (z książki - 2015 r.)

WIĘC DALEJ!

   Jakdłoń opowiadał o swojej podróży jeszcze przez całą noc. A zaciekawione słoniowe stado słuchało swoimi ogromnymi uszami, sapało co jakiś czas: OCH, OCH i wybuchało gromkim śmiechem, budząc okoliczne zwierzęta.

   Nad ranem tata naszego słonika zapytał tubalnym głosem:

   - I co? Masz już dość tych przygód?

   - Mam i nie mam - odpowiedział niepewnie Jakdłoń. - Świat jest taki ogromny z pochowanymi niespodziankami. Można go zwiedzać do końca życia…

   Stado zaszumiało zdziwione.

   - Jeśli chcesz, podróżuj dalej - odezwała się babcia słonika, najmądrzejsza ze wszystkich. - Na pewno przyjdzie taki dzień, kiedy będziesz miał dość tego wędrowania. Drogę do domu już znasz, Wrócisz, a my znowu dowiemy się ciekawych rzeczy o świecie.

   Jakdłoń uradował się na te słowa, bo nie chciał rozstawać się z Pędzipiórką i Zefirkiem, ale też za chwilę posmutniał, wiedząc, że znowu będzie musiał pożegnać się ze stadem.

   - No, nie wiem…

   Chciał poradzić się chmurki, ale spała gdzieś wysoko.

  - Najlepiej, losuj! - poradziła mama, zawsze praktyczna. - Dłuższy patyk: lecisz, krótszy: zostajesz…

   I los zadecydował!

   Rano, po obfitym śniadaniu słoń Jakdłoń siedział już na chmurce Pędzipiórce gotowy do drogi.

   - Nie zapominaj o nas! - krzyknął tata.

   - Nie zapomnę. Wrócę niebawem! - krzyknął słonik.

   Wiaterek Zefirek zebrał wszystkie siły i polecieli dalej – ciekawi szerokiego świata, a stado dużych słoni było coraz mniejsze, mniejsze, aż zniknęło w dali.

  Ale przecież zostało w sercu małego słonia Jakdłonia…

 


 

PRZEJŚCIE


 

Z TOMU "OCZY" - 2016 ROK



 

OGŁOSZENIA USŁUGOWE

 Straszymy bezpłatnie!...

niedziela, 31 maja 2026

MW - NIEDAWNO... (dziecko - bez Dnia Dziecka - 1946 rok)




 

ON - 65 (z książki - 2024 r.)

STRONY

   Czułem, że Absur myśli o mnie.

   - Po której jesteś stronie? - spytał niespodziewanie.

   - Nie rozumiem…

   - No, dzielicie się poglądami na wiele stron. Jak w grubej książce…

   - Myślę, że jestem po właściwej - odparłem po chwili wahania.

   - Pewnie każdy tak uważa - westchnął Absur i poszedł zanotować coś w swoim zeszycie.

 


 

Z MOJEGO WSCHODNIEGO OKNA


 

JEŻ I MRÓWKA - 276 (z książki - 2014 r.)

   - Jaka jest różnica między fizyka a metafizyką? - spytała wiecznie ciekawa mrówka.

   - Fizyka przyjaźni się z metalami ciężkimi, a metafizyka zmierza prosto do mety, co prawda mglistej bardzo - wyjaśnił jeż.

 


 

W GLIWICKIEJ KWIACIARNI TULI-PAN



 

WRONOTY (4156) - "MILIMETRY" - 2024 R.

Kurz nie lubi światła!

 


 

W NIEBIE




 

Z TOMU "PIĘTNASTY HORYZONT" - 2015 ROK

KTO

           dla Barbary Kamińskiej

 

Kto

zobaczył ciszę

usłyszał ciemność

posmakował nieważkości

wywrócił dół i górę

dotknął swojego sumienia

powąchał piórko wróbla

?

 

Ja –

podniósł rękę

mój

Anioł Nieistnienia

 


 

OKNA NA ŚWIAT


 

WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 27 (z książki - 2015 r.)

U SŁONI

   Poszukiwania trwały kilka dni.

   Wreszcie dolecieli nad rozległą, zieloną równinę z rzadko rosnącymi drzewami.

   - Są, są! - wykrzyknęła nagle chmurka Pędzipiórka.

   - Gdzie, gdzie?! - krzyknął słoń Jakdłoń i o mało nie wypadł.

   - Tam, tam! - zaszumiał wiaterek Zefirek.

   Ujrzeli ogromne szare stado słoni z podniesionymi przyjaźnie trąbami, na których wygrywało ogłuszającą melodię powitalną.

   Co później się działo, co się działo. Trudno opisać…

   Chmurka zniżyła się tuż nad ziemię, Jakdłoń zeskoczył i pobiegł w szalonym biegu do swoich ziomków, krzycząc:

   - Jestem, jestem, jestem, kochani!!!

   Jego mama przytuliła go czule, tata mruczał wzruszony i chodził wkoło, a babcia trąbiła radośnie wniebogłosy…

   Potem do samego wieczora słoń Jakdłoń roztaczał opowieści o swoich niezwykłych przygodach, chmurka Pędzipiórka przytakiwała, a wiaterek Zefirek to potwierdzał, przy okazji chłodząc ich wszystkich…

 


 

MOC ZIELENI


 

Z TOMU "OCZY" - 2016 ROK