KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA Michała Wrońskiego
Foto: Maciej Pokora
poniedziałek, 3 sierpnia 2026
ON - 129 (z książki - 2024 r.)
CIENIE
Absur zapalił lampę nad swoim kątem.
- Wydaje mi się, że mój cień żyje nieraz nie moim życiem - powiedział, poruszając ręką. - Teraz mnie słucha, ale często gdzieś znika, albo jest o wiele większy ode mnie.
- Z moim jest to samo - odparłem.
- Może nasze cienie nas obserwują i śmieją się z naszej cielesności. Są ulotne i wolne…
Absur zgasił lampę. Jego cień rzucił się na inną ścianę, blisko mojego cienia.
PNIAK - 11 (z książki - 2017 r.)
- Co powiedziałbyś na wspólną podróż wewnętrzną - szepnęła niepewnie mrówka.
- Niby wewnątrz czego? - spytał jeż.
Z TOMU "METAMORFOZY" - 2024 ROK
KĄT
Do dużej przerwy
stoję w kącie
za jakąś karę
Dobrze stąd widać
cały świat
i nie wzywają
do odpowiedzi
PLANETA BARW - BAJKI (z książki - 2021 r.)
TEATR CIENI
Jak wiadomo Czarnkowie mieszkali w dużych trójkątnych domach w najbardziej zacienionej okolicy, daleko od kolorów.
Nudzili się nie za dużo, nie za mało – w sam raz. Największą atrakcją był u nich TEATR CIENI, gdzie wystawiano niezbyt jasne sztuki, na przykład: „Ciemność pomroczna”, „Szczęście w czarnym tunelu”, „Echo w mroku”…
Tłoku w tym teatrze nie było. Zresztą trudno było policzyć widzów – na widowni nie zapalano światła, z oszczędności.
Kiedyś ciekawe Szaryki , odświętnie ubrane, wybrały się na spektakl pod tytułem: „Czarno wszędzie, co to będzie”, ale wyszły w połowie, bo właściwie nic nie było widać w tej cienistej ciemności.
Nawet nie zostały zauważone i pożegnane przez Czarnków…
niedziela, 2 sierpnia 2026
ON - 128 (z książki - 2024 r.)
PAN
- Człowiek jest panem świata? - zastanawiał się Absur, karmiąc Zenka.
- Tak mu się wydaje - odparłem.
Absur zachichotał.
- Zobaczymy za kilka milionów lat…
PNIAK - 10 (z książki - 2017 r.)
- To wszystko jest takie dziwne - westchnął jeż.
- Właśnie - zgodziła się mrówka. - Ale dlaczego?
- Oto jest pytanie…
PLANETA BARW - BAJKI (z książki - 2021 r.)
WIATR BEZBARWNIAK
Wiatr Bezbarwniak – na ogół tylko lekko złośliwy – raz czy dwa razy do roku przeistaczał się w straszny huragan, zupełnie znienacka, bez żadnego powodu. Może z nudów, a może taka była jego ukryta natura.
Nawet najmądrzejsi Zieloni nie wiedzieli, kiedy to się zdarzy.
Zaczynało się od gwałtownych podmuchów, jakby na próbę, a potem Wiatr całą swoją siłą uderzał w Planetę Barw. Wywracał wszystko po drodze, przenosił mieszkańców z miejsca na miejsce, wyrywał drzewa i kwiaty, mieszał kolory. Kto schował się w kulistych domach, był bezpieczny.
Na szczęście trwało to bardzo krótko.
Nagle Wiatr łagodniał, zdziwiony swoją wściekłością. Zmęczony zmykał w fioletowe góry, zawstydzony tym co zrobił. Długo chował się w czarnej jaskini.
Wszyscy Kolorasowie wychodzili z ukrycia i zaczynali porządkować kolory na planecie.
Trwało to bardzo długo…

