KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA Michała Wrońskiego
Foto: Maciej Pokora
piątek, 29 maja 2026
ON - 63 (z książki - 2024 r.)
WIADOMOŚCI
Absur wrócił ze spaceru poruszony.
- Coś się dzieje w twoim mieście - powiedział.
- Co? - spytałem.
- Burzliwe manifestacje. Ludzie krzyczą: PRECZ! PRECZ!...
- Nie spytałeś, o co chodzi?...
- Bałem się. Każde takie pytanie może być odbierane jako prowokacja… Może lepiej nie wiedzieć? - zastanawiał się Absur.
- Dowiemy się, na pewno...
- Potrzebna ci twoja rzeczywistość?...
- Nie da się od niej uciec daleko, mój drogi…
JEŻ I MRÓWKA - 274 (z książki - 2014 r.)
- Piłeś już poranną kawę? - spytała zdyszana mrówka.
- No pewnie - odparł jeż.
- Oj, nigdy nie mogę zdążyć. Marzę, żeby ci podać kiedyś do łóżka…
WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 25 (z książki - 2015 r.)
KRAINA CISZY
Pragnęli bezgłośnego spokoju, jak nigdy przedtem. Nikt z nich nie odzywał się słowem. Płynęli bezszelestnie po błękitnym niebie w stronę krainy, gdzie panuje tylko cisza gęsta jak śmietana.
Chmurka Pędzipiórka dotarła do niej o zmroku. Nikt ich nie witał wylewnie – nawet cienie drzew, narysowane blaskiem Księżyca.
- Słyszysz tę ciszę? - wyszeptała chmurka.
- Słyszę. Rozkosznie - wyszeptał słonik.
I słuchali tak do rana, nie mogąc zasnąć. Tylko zmęczony Zefirek spał głęboko w koronie dębu i śnił o jutrzejszej podróży…
czwartek, 28 maja 2026
ON - 62 (z książki - 2024 r.)
MRÓWKA FARAONA
Kot Zenek wskoczył na biurko i obserwował mnie, jak piszę.
- No, co mi powiesz? - spytałem.
Kot miauknął i delikatnie podrapał mnie po ręce.
- Nie rozumiem…
Spojrzałem na Absura.
- Powiedz mu, że pracuję…
Absur mruknął. Zenek niechętnie zeskoczył z biurka.
- Chciał ci pewnie podsunąć jakiś pomysł…
- Właśnie kończę opowiadanie o kocie, który przyjaźnił się z mrówką faraona - powiedziałem.
- Boże święty. Znowu wymyślasz jakieś dziwactwa - westchnął Absur.
JEŻ I MRÓWKA - 273 (z książki - 2014 r.)
- Wyobraź sobie - zaczęła mrówka - byłam w miejskiej bibliotece i nie ma ani jednej książki o mrówce i ani jednej o jeżu…
- I ani jednej o jeżu i mrówce? - oburzył się jeż.
- Jedna!...
Z TOMU "PIĘTNASTY HORYZONT" - 2015 ROK
NIEISTNIENIE
Boimy się nieistnienia
a przecież
byliśmy tam już
tak długo
że nasze miejsce
jest jeszcze ciepłe
WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 24 (z książki - 2015 r.)
WULKAN HUKBUCH
Widać go było już z daleka, więc nie mogli zabłądzić. Dostojny jubilat wybuchał regularnie czerwonawym pióropuszem, hucząc głośno.
Chmurka Pędzipiórka, słoń Jakdłoń i wiaterek Zefirek zdążyli na wielką uroczystość.
Dokładnie o godzinie osiemnastej wulkan zamilkł i rozpoczęła się zabawa z udziałem licznych gości. Kogo tam nie było? Słonikowi dech zaparło. Na niewielkiej Wyspie Szafirowej tłoczyły się zwierzęta z dawnych epok, a najwięcej było hałaśliwych dinozaurów o różnych kształtach i wielkościach. Hałas był taki, że nikogo nie było słychać, a każdy miał coś uroczystego do powiedzenia.
Ale kwadrans po godzinie osiemnastej wulkan huknął i przemówił:
- Witam moich drogich gości! Cieszę się niezmiernie, że przybyliście tak licznie z dalekich bajkowych czasów na moje skromne stumilionowe urodziny. Jedzcie, pijcie, bawcie się. Gorące dania po lewej, zimne po prawej, letnie pośrodku…
Goście podziękowali chóralnie, każdy w swoim języku i zaśpiewali wulkanowi „miliard lat”, trochę fałszując.
A po uczcie i licznych przemówieniach – na niebie rozbłysły fantastyczne ognie sztuczne i naturalne…
- Od lat takiej imprezy nie przeżyłam - powiedziała chmurka Pędzipiórka, kiedy już wracali, trochę ogłuszeni.
- Ja w ogóle nigdy - sapnął słoń Jakdłoń.
- Proponuję lecieć do KRAINY CISZY - zasyczał Zefirek.
- O, tak! O tak! - ucieszyła się chmurka i ucieszył się słonik…




