KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA Michała Wrońskiego
Foto: Maciej Pokora
wtorek, 2 czerwca 2026
Z TOMU "PIĘTNASTY HORYZONT" - 2015 ROK
PEWNA WĄTPLIWOŚĆ
Z pewnością
u mnie
nie najlepiej
Najpewniej
czuje się tylko
moja wieczna wątpliwość –
zagląda pod dywan
przegania pewniki
A przecież
wszystko jest jasne
pod Słońcem
póki jeszcze świeci
WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 29 (z książki - 2015 r.)
GÓRA ZAPOMNIENIA
Po raz pierwszy zabłądzili!
Przyznał się nawet do tego wiaterek Zefirek – znakomity nawigator. Chmurka Pędzipiórka krążyła wokół nieznanej im niebosiężnej góry, która wydawała zniewalające dźwięki. Przyciągała ich do siebie magiczną siłą. Im byli bliżej, tym bardziej zapominali o wszystkim. Aż w końcu nie wiedzieli nawet, kim są.
- Kim ty jesteś? - spytała słonika zdziwiona chmurka.
- Nie wiem. A ty, kim? Dlaczego siedzę na tobie? - odrzekł Jakdłoń, przecierając trąbą oczy.
Pędzipiórka rozglądnęła się po sobie.
- Ja też nie mam szarego pojęcia, kim jestem. Może gwiazdką na niebie?...
Wielka góra zachichotała zwycięsko.
Nagle Zefirek przypomniał sobie resztkami pamięci:
- Jejku! To jest GÓRA ZAPOMNIENIA. Uciekajmy!...
Nabrał powietrza i dmuchnął na chmurkę z całych sił. Powoli odpływali od WIELKIEGO ZAPOMNIENIA. W miarę, gdy oddalali się od niego, wracała im pamięć.
- Chyba wiem już, kim jestem - uradował się słonik. - Nazywam się Jakdłoń i jestem słoniem ze słoniowego stada.
- O! A ja jestem Pędzipiórka z pary wodnej - wykrzyknęła radośnie chmurka.
- I lecimy dookoła świata - roześmiał się na cały głos wiaterek Zefirek.
A GÓRA ZAPOMNIENIA zniknęła za mglistym horyzontem i szybko o niej zapomnieli…
poniedziałek, 1 czerwca 2026
ON - 66 (z książki - 2024 rok)
ULICA
Absur obserwował ulicę.
- Co ciekawego widzisz? - spytałem.
- Patrzę na ludzi. Gdzieś się śpieszą. Wyobrażam sobie kim są, co myślą, z czym walczą, co lubią. Ciekawa mozaika - powiedział.
Odszedł od okna.
- Każda ta wizja jest nieprawdziwa - dodał.
JEŻ I MRÓWKA - 277 (z książki - 2014 r.)
- Ogłoszono w mrowisku konkurs na otwieracza - powiedziała mrówka do jeża.
- Czego?...
- O, na głównego odźwiernego królowej. Ale nie wezmę udziału. Gdybym wygrała, nie moglibyśmy się spotykać…
Z TOMU "PIĘTNASTY HORYZONT" - 2015 ROK
JEDNAK
Jakby
być
nie być
duchem
ciałem
na widoku
bez widoku
na zrozumienie
tego sensu
jakby bezsensu
A jednak
niewypowiedziane
to szczęście
WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 28 (z książki - 2015 r.)
WIĘC DALEJ!
Jakdłoń opowiadał o swojej podróży jeszcze przez całą noc. A zaciekawione słoniowe stado słuchało swoimi ogromnymi uszami, sapało co jakiś czas: OCH, OCH i wybuchało gromkim śmiechem, budząc okoliczne zwierzęta.
Nad ranem tata naszego słonika zapytał tubalnym głosem:
- I co? Masz już dość tych przygód?
- Mam i nie mam - odpowiedział niepewnie Jakdłoń. - Świat jest taki ogromny z pochowanymi niespodziankami. Można go zwiedzać do końca życia…
Stado zaszumiało zdziwione.
- Jeśli chcesz, podróżuj dalej - odezwała się babcia słonika, najmądrzejsza ze wszystkich. - Na pewno przyjdzie taki dzień, kiedy będziesz miał dość tego wędrowania. Drogę do domu już znasz, Wrócisz, a my znowu dowiemy się ciekawych rzeczy o świecie.
Jakdłoń uradował się na te słowa, bo nie chciał rozstawać się z Pędzipiórką i Zefirkiem, ale też za chwilę posmutniał, wiedząc, że znowu będzie musiał pożegnać się ze stadem.
- No, nie wiem…
Chciał poradzić się chmurki, ale spała gdzieś wysoko.
- Najlepiej, losuj! - poradziła mama, zawsze praktyczna. - Dłuższy patyk: lecisz, krótszy: zostajesz…
I los zadecydował!
Rano, po obfitym śniadaniu słoń Jakdłoń siedział już na chmurce Pędzipiórce gotowy do drogi.
- Nie zapominaj o nas! - krzyknął tata.
- Nie zapomnę. Wrócę niebawem! - krzyknął słonik.
Wiaterek Zefirek zebrał wszystkie siły i polecieli dalej – ciekawi szerokiego świata, a stado dużych słoni było coraz mniejsze, mniejsze, aż zniknęło w dali.
Ale przecież zostało w sercu małego słonia Jakdłonia…
niedziela, 31 maja 2026
ON - 65 (z książki - 2024 r.)
STRONY
Czułem, że Absur myśli o mnie.
- Po której jesteś stronie? - spytał niespodziewanie.
- Nie rozumiem…
- No, dzielicie się poglądami na wiele stron. Jak w grubej książce…
- Myślę, że jestem po właściwej - odparłem po chwili wahania.
- Pewnie każdy tak uważa - westchnął Absur i poszedł zanotować coś w swoim zeszycie.





