KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA Michała Wrońskiego
Foto: Maciej Pokora
wtorek, 3 marca 2026
ŚWIAT DZIKA ABSURA - (z książki - 2020 r.)
RADOŚNIE
- Na świecie powinno być radośnie - pomyślał dzik Absur, kiedy wędrował polną drogą z kotem Mijusiem.
Zboże tańczyło z wiatrem, a nad polem latały skowronki, rozmawiając o czymś ze sobą .
- Jak pięknie - westchnął Absur.
Ale przypomniał sobie, jak jeszcze poprzedniego dnia uciekał z zakurzonego miasta, gdzie na placu dwie rozgorączkowane grupy obrzucały się nawzajem kamieniami i butelkami po wódce.
- Pewnie stratowaliby zboże i przegnali skowronki…
JEŻ I MRÓWKA - 187 (z książki - 2024 r.)
PRZYPADKI
- Podobno to przypadek, że jesteśmy mrówkami, jeżami, ludźmi - powiedziała mrówka po południu.
- Dziękuję ci, mój przypadku! - wykrzyknął jeż w stronę chmur.
Z TOMU "TEKSTY 2025" - W PRZYGOTOWANIU
DUSZA
Usłyszałem niewesoły śmiech
To moja dusza –
patrzyła na mnie
jak potykam się
na równej drodze
PODRÓŻE
Wszystkie ostatnie podróże
trzymam w kolorowym pudle
Bezpieczne –
bez startu i lądowań
Wyjmuję je
gdy nudzą mnie
spacery wokół domu
BAJKI KRÓTAJKI - 32 (z książki - 2019 r.)
WYSPA
Daleki ocean szumiał usypiająco…
Samotna wyspa, zielona – ale bezludna – nudziła się pod samo bezchmurne niebo.
- Och, niech coś się wydarzy, bo nie wytrzymam - jęczała, ale nikt jej nie słyszał, bo nie miał kto.
Jednak jej narzekania leciały dookoła świata z niebywałą szybkością i rozprzestrzeniały się wśród ludzi.
- Nudzi się? - zachichotały Troski i Kłopoty. - Lećmy na tę wyspę. To może być zabawne. Zaraz urozmaicimy jej zielone życie.
Jak powiedziały, tak zrobiły.
Niebawem wyspa zaroiła się od wszelkich Trosk i Kłopotów z całego świata. Od jej brzegów do brzegów królowały kłótnie, hałas i wymyślanie problemów.
Nie miała już powodów do nudzenia, bo bolała ją wyspowa głowa…
Za to w świecie ludzi zapanowały – Szczęście, Beztroska i Zgoda.
poniedziałek, 2 marca 2026
ŚWIAT DZIKA ABSURA - 105 (z książki - 2020 r.)
WALEC
Dzik Absur zawsze marzył, żeby przejechać się dużym walcem drogowym.
I przyszedł taki wiosenny dzień, kiedy lekko podpity kierowca, rozbawiony widokiem Absura, zaprosił go na przejażdżkę do miejsca, gdzie miał walcować.
Niestety w połowie drogi zgasł silnik i Absur musiał szukać chętnych ludzi do popychania walca.
Nikt oczywiście nie miał ochoty.
W końcu kierowca machnął ręką i poszedł na piwo, a dzik Absur swoją drogą nie wiadomo dokąd…
JEŻ I MRÓWKA - 186 (z książki - 2014 r.)
BOKI
- Podobno ludzie śpią na bokach - powiedziała zaaferowana mrówka. - Przecież to niewygodne…
- Och, te ich boki. Oni bez nich nie mogą żyć - oznajmił z przekonaniem jeż.
Z TOMU "TEKSTY 2025" - W PRZYGOTOWANIU
SKRZYDŁA
Sprawiedliwość straciła skrzydła
Wlecze się na piechotę
szarpana ze wszystkich stron
Nie lubi świata
CISZA
Nie mówmy już nic –
wszystko powiedziane
Niech cisza
zapanuje na zmęczonej Ziemi
Posłuchajmy drzew
jak rosną w spokoju
BAJKI KRÓTAJKI - 31 (z książki - 2019 r.)
KAŁUŻA
Najpierw była mała – ulubiony basen dla wróbli, które myły sobie w niej piórka. Dzieci też uwielbiały moczyć tam swoje nowe buciki, albo hulajnogą dzielić ją na dwie części…
W południe zaszło niespodzianie słońce i zaczął padać deszcz.
- Och, nareszcie - ucieszyła się Kałuża. - Groziło mi już wyschnięcie.
Najpierw spadło kilka kropli, potem coraz więcej, więcej… Oberwała się jedna chmura, druga, trzecia. Potem nikt już nie liczył – bo wszyscy się pochowali.
- Ojej, wodospad! - jęknęła Kałuża.
Rosła, rosła… Już nie miała brzegów. Łączyła się z innymi kałużami. Właściwie nie wiadomo było, gdzie zaczynają się i gdzie kończą…
Spływały do kanałów, z kanałów do rzeki, która z coraz większą prędkością płynęła na łeb na szyję!
- Gdzie? Dokąd? - pytały przestraszone kałuże.
- Do morza - wysapała zmęczona już rzeka. - Odpocznę tam wreszcie. Do wielkiego morza, które łączy się z jeszcze większym oceanem. Odpocznę tam wreszcie.
- To my też chcemy razem z tobą - wykrzyknęły kałuże.
- Nie ma sprawy. Tylko trzymajcie się mnie - odparła rzeka i popędziła szybciej.
Deszcz przestał padać, bo w chmurach zabrakło już wody.
Na horyzoncie majaczyło błękitne morze. Było coraz bliżej, bliżej.
Nagle nasza mała Kałuża zatęskniła za wróblami i dziećmi…
- Może wrócę tam kiedyś - westchnęła. - Do wielkiego miasta…








