KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA Michała Wrońskiego
Foto: Maciej Pokora
poniedziałek, 22 czerwca 2026
ON - 87 (z książki - 2024 r.)
ŚMIECI
Absur znalazł sobie nowy obowiązek.
- Idę ze śmieciami! - powiedział, trzymając dwa plastikowe worki.
- Dzięki!...
- Dorzucę do tej ogromnej góry, która jest już zapewne najwyższą na Ziemi…
- Coraz więcej śmiecących ludzi, mój drogi…
- Dzwonię trzy razy!...
Wyszedł bez Zenka, który spojrzał tylko na niego i wrócił do spania.
JEŻ I MRÓWKA - 298 (z książki - 2014 r.)
- Mojej przyjaciółce mrówce faraona zima niegroźna. Właśnie zagrzały się u niej kaloryfery - oznajmiła mrówka jeżowi, który wciągał do swojego domku jakieś stare gazety dla ocieplenia.
Z TOMU "PIĘTNASTY HORYZONT" - 2015 ROK
SZKOŁA
Kiedy zabraknie
mi rozumu
na starość –
wrócę do szkoły
aby znowu
nauczyć się
twierdzenia Pitagorasa
budowy rozwielitki
lewych dopływów Wisły
i kochania bliźniego
jak siebie samego
BAJKI O NIEBYWAŁYCH - 17 (z książki - 2017 r.)
OLFO
Był chyba największym stworem u Niebywałych. Co rano jadł sto litrów płatków owsianych na mleku i kilkanaście bananów, które przynosił mu Turfuś, zawsze życzliwy.
Ale najbardziej znany był z tego, że potrafił opowiadać bajki, baśnie i legendy, które wymyślał przed spaniem, leżąc pod gołym niebem z wymalowanymi gwiazdami.
Chętni słuchacze, a było ich zawsze bez liku, zbierali się po śniadaniu w Dolinie Wyobraźni, siadali na mchu i czekali na Olfa. Słychać go było z daleka, bo ciężko chodził, podtrzymując brzuch.
Witały go długotrwałe owacje, oklaski i przyjazne uśmiechy.
Olfo siadał na pniaku i zaczynał opowiadać wspaniałe historie, tak wspaniałe, że wszyscy zapominali o codziennych sprawach. Tak do samej pory obiadowej, kiedy zbiorowy głód dawał znać o sobie.
- Bajki bajkami, ale jeść trzeba - mówił zawsze na koniec posiedzenia Olfo, z trudem wstając z pniaka.
niedziela, 21 czerwca 2026
ON - 86 (z książki - 2024 r.)
CISZA
Środek nocy. Otwarte okno.
Absur nie mógł zasnąć. Kręcił się na biurku.
- Śpisz? - spytał.
- Nie - odparłem.
- To przez ciszę w mieście…
- Tak. Przyzwyczajenie do hałasu…
Usnęliśmy nad ranem, kiedy miasto zaczęło żyć.
JEŻ I MRÓWKA - 297 (z książki - 2014 r.)
- Ojej!!!
Jeż zdziwił się bardzo, kiedy zobaczył na ścieżce dwie mrówki, zamiast swojej jednej.
Taki był skutek wypicia za dużo o jedną kroplę przefermentowanego soku malinowego.
BAJKI O NIEBYWAŁYCH - 16 (z książki - 2017 r.)
MROZEK
Urodził się w gorącej Afryce, gdzie słońce paliło się bez oszczędności na bezchmurnym niebie.
Ale Mrozek pragnął za wszelką cenę zimna, tak mu się przynajmniej wydawało. Przecież nie mógł znać tego uczucia, nawet w nocy – ciepłej, mimo że słońce już nie świeciło. Poza tym nosił grube futro, którego nie mógł zdjąć, bo jakby bez niego wyglądał.
- Gdzie jest zimno? - pytał wszystkich. Nikt nie wiedział.
Dopiero mądry Lew Ef poradził:
- Najprawdopodobniej zimno króluje na północy. Idź tam! - pokazał.
Mrozek długo się wahał, w końcu zebrał całą odwagę jaką miał, pożegnał się z rodziną i ruszył na północ.
Szedł bardzo długo po afrykańskiej ziemi, ale wcale nie było zimniej. Wreszcie natrafił na wielkie morze, które zagrodziło mu drogę.
- Możesz ochłodzić się we mnie - zaszumiała słona woda. - Jestem chłodniejsza od powietrza…
I Mrozek poznał pierwszy raz w życiu, co to zimno, chociaż woda w Morzu Śródziemnym była znana wszystkim ze swojej przyjemnej ciepłoty.
- Wszystko jest względne! - wymądrzał się jakiś morski ptak, latający nad głową Mrozka.





