KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA Michała Wrońskiego
Foto: Maciej Pokora
poniedziałek, 7 września 2026
ON - 159 (z książki - 2024 r.)
DZWONY
Usłyszeliśmy dzwony wszystkich kościołów. Zenek schował się pod biurko.
- Jakieś święto? - pytał Absur. - Może na trwogę?
Spojrzałam na zegar.
- Południe - odparłem.
- Kiedyś pomagałem w gaszeniu wielkiego pożaru w małym mieście - przypomniał sobie Absur. - Dzwony biły przez cały czas. Nigdy tego nie zapomnę.
PNIAK - 41 (z książki - 2017 r.)
- Idę na urlop - oznajmił jeż.
- O! Gdzie? - zmartwiła się mrówka.
- Tylko na jeden dzień. Do sąsiedniego ogródka. Tam jest atrakcyjnie, z basenem nawet. Możesz mnie odwiedzić…
PTAKODOM - BAJKA - 3 (z książki - 2017 r.)
Dach coraz bardziej się zielenił.
Ptaki przynosiły ziarna różnych roślin, jakie znalazły podczas podmiejskich wędrówek i po niedługim czasie wyrosły tam trawy, polne kwiaty a nawet krzewy, kilka małych brzóz i klonów.
Z góry pięknie to wyglądało. Ta zieleń przyciągała kolejne ptaki, które zaciekawione, potem zachwycone, zostawały tam na stałe.
Ludzie o tym wszystkim nie wiedzieli, bo nie zaglądali tak wysoko.
NOWY TEKST - 7 IX 2026 R.
KRZEMIEŃ
Rozmawiam z nim codziennie
o długim życiu
Dawno temu
rozpalał ludziom
święty ogień
Teraz podpiera u mnie
książki na półce
zakurzonej czasem
niedziela, 6 września 2026
ON - 158 (z książki - 2024 r.)
LABIRYNT
- Chciałbym być ptakiem! - powiedział nagle Absur.
- Ptakiem? - zdziwiłem się.
- Mógłbym wtedy bez trudności wydostać się z tego labiryntu...
PNIAK - 40 (z książki - 2017 r.)
- Może lepiej nie wiedzieć? - zastanawiała się mrówka po chwili zadumy.
- O czym? - spytał jeż.
- Kim się jest…
Z TOMU "METAMORFOZY" - 2024 ROK
TEATR ILUZJI
Z muzyką lub bez
ale zawsze z królikiem
w kapeluszu
Raz w życiu
byłem takim królikiem
Kapelusz był ukradziony
kominiarzowi
który nie mógł już bez niego
dawać szczęścia
Było tak
rozpłynęło się
PTAKODOM - BAJKA - 2 (z książki 2017 r.)
Na początku najwięcej było gołębi; nawet się szarogęsiły, ale z czasem dom przyciągnął inne ptaki o różnych kolorach i charakterach. Równomiernie zasiedlały wszystkie mieszkania od parteru po szóste piętro. Rozbrzmiewało ćwierkanie, krakanie, gruchanie, śpiewanie, jazgotanie… Brakowało tylko ptactwa wodnego, bo łazienki oczywiście były bezwodne. Pustułki próbowały rządzić, ale wrony i gawrony wytłumaczyły im skutecznie, że tutaj musi zapanować absolutny ptasi pokój i całkowita równość.
- Tak, nasz dom jest ogromny jak świat! Każdy znajdzie tu swoje miejsce - powiedział bocian z bolącym skrzydłem, który nie mógł lecieć do Afryki i zamieszkał na dachu.


