środa, 22 kwietnia 2026

MW - NIEDAWNO... (w ramie)


 

ON - 26 (z książki - 2024 r.)

PRZESZŁOŚĆ

   Absur szykował biurko do spania.

   - Wydaje mi się, że mnie oszczędzałeś. Moje problemy były jakieś powierzchowne - powiedział,  odsuwając moje notatki na bok.

   - Co to znaczy, powierzchowne - oburzyłem się.

   - No, jakbyś nie chciał mnie za bardzo krzywdzić. Zawsze wychodziłem zwycięsko ze wszystkich sytuacji bez wyjścia…

   - To znaczy nudziłeś się?...

   - Nigdy! Brakowało mi tylko bólu i rozpaczy. Mogłem to obserwować u innych. Nigdy tego nie zaznałem…

   - Chciałem, żebyś był szczęśliwy…

   - Co to znaczy? Może byłem szczęśliwy, będąc dzikiem Absurem, obok Absurdzicy i Absorudzika. Ale wiem, że nie można wrócić do przeszłości…

   - Nie można - powiedziałem cicho.

   - Moja przeszłość jest uwięziona między zadrukowanymi kartkami. A twoja, gdzie jest zamknięta? - spytał Absur.

   - W głowie - odparłem.

   - Opowiesz mi kiedyś o niej?…

   - Może kiedyś…

   - W dalekiej czy niedalekiej przyszłości? - zaśmiał się Absur i ułożył do spania, bo było już po północy.

   Nie wiedziałem, udawał smutnego czy był naprawdę.

   Poszedłem do kuchni, przygotować sobie nocną herbatę.

 


 

Z MOJEGO ZACHODNIEGO OKNA


 

JEŻ I MRÓWKA - 237 (z książki - 2014 r.)

- Zapisałem się na kurs prawa przechodzenia po pasach - oznajmił jeż.

- Och, ja go mam od dziecka. Mogę ci dać testy i pomogę - ofiarowała się mrówka.

 


 

W GLIWICKIEJ KWIACIARNI TULI-PAN



 

WRONOTY (4117) - "MILIMETRY" - 2024 R.

- Słyszysz ten wiatr?

- Nawet go widzę...

 


 

W NIEBIE




 

Z TOMU "TEKSTY 2025 " - W PRZYGOTOWANIU

WESOŁO

 

Przypadkowa wesołość

kazała mi się śmiać

ze wszystkiego

i z wszystkich –

nawet z siebie

 

- Jutro może być smutno!...

 

 

BEZ

 

Nieużywana wyobraźnia umiera

 

Zostaje nam tylko

smutna rzeczywistość

dnia roboczego

bez

podróży na Marsa

i bycia mleczem przed odlotem

 


 

SPOJRZENIE


 

BAJKI CZ. II - 2 (z książki 2015 r.)

KRZESŁA

   W pewnym wielkim mieście ogłoszono konkurs NA NAJLEPSZE KRZESŁO.

   Setki, a może nawet tysiące krzeseł przyszło na własnych nogach, a te najbardziej ozdobne troskliwie przywieziono: czworonożne, pięcionożne, a nawet – co widziałem na własne oczy – sześciu, siedmio i dziesięcionożne. Były z miękkim i twardym siedzeniem, z rzeźbionymi i prostymi plecami; kolorowe i bezbarwne, matowe i błyszczące; drewniane, metalowe i plastikowe.

   Te wszystkie krzesła ustawiły się na głównym placu w centrum wielkiego miasta, a tłumy ludzi je oglądały i wielce podziwiały.

   Przyjechała ważna komisja konkursowa. Dwie godziny, albo i trzy – oceniała, zaglądała, cmokała, potakiwała, a nawet trochę się kłóciła i spierała. Wieczorem, po długiej naradzie, ogłoszono uroczyście, kto został zwycięzcą konkursu NA NAJLEPSZE KRZESŁO… I kto wygrał?

   Wyobraźcie sobie, że wygrał prosty pień z bukowego lasu, jeszcze pachnący, o słojach biegnących wokół środka. Jeden słój – jeden rok. Można je było policzyć. Miał ich – 123!

- Biedny staruszek - szepnął ktoś, kto znał to szumiące drzewo.

 


 

W GLIWICACH


 

Z TOMU "KROPLA" - 2014 ROK



 

OGŁOSZENIA ZDROWOTNE

 Leczymy depresję górami!...

wtorek, 21 kwietnia 2026

MW - NIEDAWNO... (spokój chaosu - przed porządkiem)


 

ON - 25 - (z książki - 2024 r)

ZE SOBĄ

   Absur długo się zastanawiał.

   - Rozmawiasz ze sobą? - spytał. - To normalne?

   - O, często - odparłem. - A ty?

   - Ja bez przerwy. Nawet jak rozmawiam z tobą…

 


 

Z MOJEGO ZACHODNIEGO OKNA


 

JEŻ I MRÓWKA - 236 (z książki - 2014 r.)

   - Powiem ci w tajemnicy, że momentami mam już tego wszystkiego dość - szepnęła mrówka jeżowi, rozglądając się dookoła.

 


 

W GLIWICKIEJ KWIACIARNI TULI-PAN



 

WRONOTY (4116) - "MILIMETRY" - 2024 R.

Co jakiś czas odwiedza mnie rwa kulszowa. Przypomina mi, że żyję…

 


 

W NIEBIE




 

Z TOMU "TEKSTY 2025" - W PRZYGOTOWANIU

ZIELONO

 

Zaniosłem do naprawy

mój spracowany światopogląd

 

Po tygodniu oddano mi go

prawie bez zmian

 

Pomalowano na zielono

 

 

SZCZĘŚCIE

 

Niedawno

moje szczęście wróciło

szczęśliwie

z dalekiej podróży

i odpoczywa w kącie

wzdychając

 


 

DROGA


 

BAJKI - CZ. II - 1 (z książki - 2015 r.)

DRZWI

   Te drzwi były właściwie całkiem proste i normalne: miały dwa boki, trochę zaokrągloną górę, no i próg – nie za wysoki, aby nikt się o niego nie potknął, ale też nie za niski, aby nikt nie pomyślał, że go nie ma.

   Drzwi wpuszczały wszystkich, którym wolno było przechodzić w codziennym chodzeniu w tą i z powrotem, a ze dwa razy nie wpuściły ludzi o niecnych zamiarach, usiłujących sforsować patentowy zamek nie do zdobycia.

   Więc żyły sobie raczej spokojnie, na oliwionych raz do roku zawiasach – otwierały się i zamykały, zamykały i otwierały, pracowicie i cierpliwie. A co kilka lat malowano je: z jednej strony, zewnętrznej, na brązowo, a z drugiej, wewnętrznej, na zielono, na bardzo zielono…

   Bo były to DRZWI DO LASU, chociaż nikt o tym nie wiedział, oprócz dwóch chłopców – Kuby i Wojtka Kosów, którzy mieszkali po zielonej stronie!

 


 

MUR


 

Z TOMU "KROPLA" - 2014 ROK