piątek, 24 kwietnia 2026

MW - NIEDAWNO... (w Tatrach - 1974 r.)


 

ON - 28 (z książki - 2024 r.)

ŚWIATY

  - Powiedz mi, jeśli wiesz, który świat jest prawdziwy? Twój czy mój? - domagał się odpowiedzi Absur, obserwujący deszcz za oknem.

   - Nie wiem. Może Zenka? - odparłem.

   Absur narysował jakiś znak na zamglonej szybie.

   - Może duchów przeszłości?...

   - Albo duchów przyszłości - dodałem.

   Kot Zenek spojrzał na nas, wydawało mi się, drwiąco.

   Deszcz za oknem był prawdziwy dla nas wszystkich.

 


 

Z MOJEGO ZACHODNIEGO OKNA


 

JEŻ I MRÓWKA - 239 (z książki - 2014 r.)

   - Rymcymcym, tralala! - zaśpiewał nagle jeż.

   - Co ci tak wesoło? - spytała mrówka.

  - A, tak mi jakoś - odpowiedział jeż trochę speszony.

 


 

W GLIWICKIEJ KWIACIARNI TULI-PAN



 

WRONOTY (4119) - "MILIMETRY" - 2024 R.

- Mam dosyć wszystkiego!

- Daj trochę…

 


 

W NIEBIE




 

Z TOMU "TEKSTY 2025" - W PRZYGOTOWANIU

W GŁOWIE

 

Dawno temu ktoś zakradł się

do mojej głowy

i wymyśla niestworzone rzeczy

 

Nie zawsze są zrozumiałe

dla mnie

i dla innych

 

 

RĘCE

 

Dawno temu

wybuchła hałaśliwa wojna

pomiędzy praworęcznymi

i leworęcznymi

 

Bolą ręce generałów

od klaskania

 


 

W LESIE


 

BAJKI CZ. II - 4 (z książki - 2015 r.)

NOŻYCE I STÓŁ

   Zapewne znacie to porzekadło: UDERZ W STÓŁ, A NOŻYCE SIĘ ODEZWĄ?

   Otóż z tego powodu nożyce chciałyby być jak najdalej od stołu, bo nie lubiły gadać nadaremno. Niestety służyły u krawca Teofila S. i codziennie musiały tam na niego czekać. A krawiec Teofil zawsze przed pracą uderzał pięścią w stół i wołał, chichocząc: NIECH SIĘ NOŻYCE ODEZWĄ, ALE JUŻ!

   I nożyce musiały się odzywać, ale odzywały się w swoim języku. Gdyby to przetłumaczyć, brzmiałoby tak: POCIĄGNIJCIE GO ZA USZY, A PRZESTANIE BYĆ TAKI DOWCIPNY! Nikt jednak nie mógł tego przetłumaczyć na język ludzki, bo żaden człowiek nie znał nożyczego języka.

   Znał go natomiast stół, który z nudów nauczył się wszystkich języków świata, chociaż na takiego nie wyglądał. Śmiał się zawsze z powiedzeń nożyc, bo on też nie lubił, kiedy go uderzają bez powodu. W ogóle nie cierpiał przemocy, jak każdy porządny stół.

 


 

SPOJRZENIE


 

Z TOMU "KROPLA" - 2014 ROK



 

OGŁOSZENIA USŁUGOWE

 Łączymy trudne wątki w całość!...

czwartek, 23 kwietnia 2026

MW - NIEDAWNO... (duch mojego lasu)


 

ON - 27 (z książki - 2024 r.)

PRZY ŚNIADANIU

    Spytałem Absura przy śniadaniu:

   - Co ci się nie podoba na Ziemi?

   - Banalne. To, że jest więcej zła niż dobra - odparł Absur.

   - Nie zawsze…

   - No, nie zawsze - zaśmiał się - Nie mogłeś mnie przenieść na Księżyc?

   - Co byś tam robił?...

   - Patrzył na błękitną ziemską kulę. Na pewno jest piękna - powiedział Absur i zjadł ostatnią kanapkę z pomidorem.

 


 

Z MOJEGO ZACHODNIEGO OKNA


 

JEŻ I MRÓWKA - 238 (z książki - 2014 r.)

   - Proszę bardzo, mogę zapisać się do tej ich cywilizacji - zaczęła mrówka - ale niech odczepią się od mojego mrowiska…

   A jeż przyznał:

   - Z cywilizacji wystarczy mi ogródek działkowy…

 


 

W GLIWICKIEJ KWIACIARNI TULI-PAN



 

WRONOTY (4118) - "MILIMETRY" - 2024 R.

- Zielone światło. Idziemy!

- Wolę poczekać…

 


 

W NIEBIE




 

Z TOMU "TEKSTY 2025" - W PRZYGOTOWANIU

ROZEJM

 

U mnie rozejm

 

Tylko nieraz podczas nudnego snu

postrzelam sobie z korkowca

budząc senne wojny

z zaświatów

 

 

TROJA

 

Nie słyszymy już

wojny trojańskiej

 

Może jej absurd

nauczyłby nas życia

w nudnym spokoju

i umiarkowanym rozsądku –

bez burzenia

 


 

ŻYWA WODA


 

BAJKI CZ. II - 3 (z książki - 2015 r.)

KREDKA

   Była to niebieska kredka i znakomicie nadawała się do kolorowania nieba i morza, a właśnie morze z zachmurzonym niebem – to ulubiony temat rysunkowych obrazów Kuby i Wojtka. Zwłaszcza Wojtka, który miał już w swojej kolekcji 285 rysunków przedstawiających bitwy morskie na burzliwym morzu. Więc niebieska kredka była coraz mniejsza, mniejsza, aż kiedy miała już tylko centymetr długości, Wojtek wrzucił ją do wielkiego słoja, gdzie leżały spracowane inne kredki o wszystkich kolorach tęczy.

   Ale niebieska kredka wcale się nie smuciła. Wiedziała, że zostawiła swoje artystyczne ślady na rysunkach Wojtka i Kuby, które były podziwiane przez wszystkich wkoło.

   A w kolorowym słoju pełnym kredek jakże ciekawie i wesoło. Codziennie wspominano swoją młodość i do wieczora opowiadano rysunkowe przygody. Do momentu, kiedy Kuba gasił światło, a kolory rozpływały się w ciemności.

 


 

W GLIWICACH


 

Z TOMU "KROPLA" - 2014 ROK