KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA Michała Wrońskiego
Foto: Maciej Pokora
czwartek, 30 lipca 2026
ON - 125 (z książki - 2024 r.)
DWÓCH
- Wyobraź sobie, że jest we mnie dwóch Absurów - powiedział Absur wieczorem.
- Jak to dwóch? - zdziwiłem się.
- Jeden łagodny jak baranek, drugi wściekły jak rozjuszony byk…
- Ha! Nie wyobrażam sobie ciebie jako rozjuszonego byka…
- Bo on budzi się tylko podczas mojego snu. Wtedy lepiej do niego nie podchodzić. Z wściekłości może roznieść cały denerwujący go świat…
Absur spojrzał na mnie rozbawiony.
- Musisz uważać, bo nieraz mi się śnisz - powiedział i poszedł przygotować ciepłą kolację.
PNIAK - 7 (z książki - 2017 r.)
- Mrówkom nie jest łatwo - żaliła się mrówka jeżowi.
- Jeżom też nie - dodał jeż.
- Ale wy macie kolce…
PLANETA BARW - BAJKI (z książki - 2021 r.)
TĘCZA
Raz do roku, w różnych porach, na różowym niebie Planety Barw ukazywała się tęcza, ale miała tylko dwa kolory: BIAŁY I CZARNY.
- O! Czarne na białym - wołali Czarnkowie.
- O! Białe na czarnym - krzyczały Bielniki.
Co było dziwne, tylko oni je widzieli, więc cała reszta mieszkańców planety w żadne czarno-białe i biało-czarne tęcze nie wierzyła.
środa, 29 lipca 2026
ON - 124 (z książki - 2024 r.)
GRANICE
Absur przypominał sobie…
- Podczas mojego wędrowania nie napotykałem granic - powiedział do Zenka, który siedział mu na kolanach.
- Chciałbym, żeby było tak naprawdę - odparłem. – U nas trochę jeszcze zostało.
- Natrafiałem jednak na mury i inne przeszkody, ale potrafiłem to omijać…
- Naucz mnie tego - powiedziałem cicho.
- Swojego szefa? - roześmiał się Absur.
PLANETA BARW - BAJKI - (z książki - 2021 r.)
KULA
Kolorasowie o kolorze kredowym, mieszkali na uboczu, absolutnie nie wierząc, że Planeta Barw jest kulą.
- Przecież to śmieszne - mówili. - Wszyscy byśmy pospadali do różowego nieba.
- Jest płaska w swoim kole, które przesuwa się podczas naszego chodzenia. Nie widzicie? Trzeba wierzyć oczom - przekonywali twierdzących, że planeta jest kulista jak brązowa pomarańcza.
- Trzeba Kredowych jakoś przekonać? - postanowili Zieloni, najbardziej wykształceni.
- Ale jak, ale jak? - głowili się co piątek.
Wreszcie w którąś sobotę Zielony o numerze 444 wpadł na pomysł i o mało się o niego nie przewrócił.
- Słuchajcie, słuchajcie! Wiem, jak ich przekonać - oznajmił. - Wybudujemy ogromny latawiec z miejscem dla któregoś z Kredowych i wypuścimy go nad naszą planetę.
Latawiec koloru rdzawego powstawał chyba przez miesiąc. Był piękny, rozłożysty, z wygodnym fotelem.
Z trudem został przeniesiony do kredowej osady.
- Jeśli chcecie się upewnić, że Planeta Barw jest płaska, poszybujcie nad nią - powiedział Zielony 444 do zgromadzonych Kredowych.
- Dobrze - zgodził się najodważniejszy o najbardziej kredowej twarzy. - Polecę z przyjemnością. Na pewno zobaczę ogromny placek.
Nudzący się wiatr, dmuchnął od dołu i rdzawy latawiec z odważnym Kredowym poszybował w górę – na uwięzi długiej srebrzystej liny. Wysoko, wysoko!
Wszyscy zastygli w oczekiwaniu.
Wreszcie tłum usłyszał okrzyk z różowego nieba:
- Hej, hej! To kula! Żyjemy na wielkiej kolorowej kuli!... Jaka ona piękna!!!
Wszyscy Kredowi chcieli to zobaczyć i wielki latawiec kursował w górę i w dół przez całe lato…
