BLANK HERBERT (1901-1990) –
Farmaceuta z Kolonii; zajmował się głównie ziołolecznictwem – odkrył m.in. zbawienny wpływ na trawienie pokrzywy górskiej (Uritica montana); członek Towarzystwa Ochrony Antarktydy; miłośnik kobiet i wina.
Foto: Maciej Pokora
BLANK HERBERT (1901-1990) –
Farmaceuta z Kolonii; zajmował się głównie ziołolecznictwem – odkrył m.in. zbawienny wpływ na trawienie pokrzywy górskiej (Uritica montana); członek Towarzystwa Ochrony Antarktydy; miłośnik kobiet i wina.
WARSTWY
Wielowarstwowość świata
jest niewidoczna
dla biegających ludzi
Dobrze o niej wiedzą
górnicy
krety
dżdżownice
i filozofowie
DOŁEK
W sobotę wieczorem wpadłem w psychiczny dołek. Właściwie bez powodu, a taki jest najgorszy…
Wyjąłem z barku niedopite pół litra gruzińskiego koniaku, usiadłem przed lustrem i patrząc na moją smutną gębę, wychyliłem kilka kieliszków. Nic nie pomogło. Z wszystkich kątów mieszkania i świata spływały bezsensy i ani jednego sensu, choćby maleńkiego, którego można by się uczepić, wyleźć z dołka i poszybować w stronę jutra.
- Zapal naszą świecę! - usłyszałem za sobą.
To mój Cień obudził się nagle. Przyszedł w błazeńskiej czapce mnie rozweselić.
- Wylej to świństwo do zlewu i zatańczmy - powiedział. - Ale wyjdź najpierw z tego dołka, nie jest głęboki. W dołku tańczyć niewygodnie.
Zapaliłem świecę. Zatańczyliśmy bez muzyki.
- Możesz mi powiedzieć, po co ci ten sens? Naprawdę musisz go mieć? - spytał Cień, wielki, do samego sufitu…
- Właściwie to ja nie mam nic własnego - pożaliła się mrówka.
- No, ja też. Oprócz tego pniaka. Ale mamy siebie - odrzekł jeż.
BIZMUT MARIA (1850-1890) –
Bojowniczka o prawa kobiet; zawsze chodziła w spodniach i surducie zapiętym pod szyję; protestowała wchodząc na wieże i grożąc, że skoczy; więziona wielokrotnie; w 1882 roku zmieniła płeć, rozczarowana swoją beznadziejną walką.
PIORUNOCHRON
Kiedyś zaprzyjaźniłem się
z piękną błyskawicą
Zazdrosny piorun
o mało mnie nie zabił
Na szczęście miałem przy sobie
podręczny piorunochron
STRACH
Siedziałem sobie na trawie przed domem, obserwując z umiarkowanym zaciekawieniem chmury uciekające przed słońcem, kiedy mój Cień wybił mnie z rozkosznego rozmyślania o niczym i zapytał:
- Często się boisz?
Spojrzałem na niego zaskoczony, bo prawie zapomniałem, że istnieje.
- Staram się bać jak najrzadziej. Człowiek przestraszony nie jest sobą. Strach jest odmianą niewolnictwa - odpowiedziałem, przypominając sobie wyczytane gdzieś mądrości.
- Słyszałem przypadkiem, że ludzie często boją się własnego cienia - zachichotał mój Cień.
- Ja się ciebie nie boję…
- Nie boisz?!...
I mój Cień połączył się z cieniem chmury w kształt ogromnego diabła…
- Podobno wszystko już było, oprócz końca świata - powiedział jeż.
- I oprócz przyjaźni mrówki z jeżem - dodała mrówka.