KRAINA ZIELONEGO POJĘCIA Michała Wrońskiego
Foto: Maciej Pokora
poniedziałek, 1 czerwca 2026
ON - 66 (z książki - 2024 rok)
ULICA
Absur obserwował ulicę.
- Co ciekawego widzisz? - spytałem.
- Patrzę na ludzi. Gdzieś się śpieszą. Wyobrażam sobie kim są, co myślą, z czym walczą, co lubią. Ciekawa mozaika - powiedział.
Odszedł od okna.
- Każda ta wizja jest nieprawdziwa - dodał.
JEŻ I MRÓWKA - 277 (z książki - 2014 r.)
- Ogłoszono w mrowisku konkurs na otwieracza - powiedziała mrówka do jeża.
- Czego?...
- O, na głównego odźwiernego królowej. Ale nie wezmę udziału. Gdybym wygrała, nie moglibyśmy się spotykać…
Z TOMU "PIĘTNASTY HORYZONT" - 2015 ROK
JEDNAK
Jakby
być
nie być
duchem
ciałem
na widoku
bez widoku
na zrozumienie
tego sensu
jakby bezsensu
A jednak
niewypowiedziane
to szczęście
WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 28 (z książki - 2015 r.)
WIĘC DALEJ!
Jakdłoń opowiadał o swojej podróży jeszcze przez całą noc. A zaciekawione słoniowe stado słuchało swoimi ogromnymi uszami, sapało co jakiś czas: OCH, OCH i wybuchało gromkim śmiechem, budząc okoliczne zwierzęta.
Nad ranem tata naszego słonika zapytał tubalnym głosem:
- I co? Masz już dość tych przygód?
- Mam i nie mam - odpowiedział niepewnie Jakdłoń. - Świat jest taki ogromny z pochowanymi niespodziankami. Można go zwiedzać do końca życia…
Stado zaszumiało zdziwione.
- Jeśli chcesz, podróżuj dalej - odezwała się babcia słonika, najmądrzejsza ze wszystkich. - Na pewno przyjdzie taki dzień, kiedy będziesz miał dość tego wędrowania. Drogę do domu już znasz, Wrócisz, a my znowu dowiemy się ciekawych rzeczy o świecie.
Jakdłoń uradował się na te słowa, bo nie chciał rozstawać się z Pędzipiórką i Zefirkiem, ale też za chwilę posmutniał, wiedząc, że znowu będzie musiał pożegnać się ze stadem.
- No, nie wiem…
Chciał poradzić się chmurki, ale spała gdzieś wysoko.
- Najlepiej, losuj! - poradziła mama, zawsze praktyczna. - Dłuższy patyk: lecisz, krótszy: zostajesz…
I los zadecydował!
Rano, po obfitym śniadaniu słoń Jakdłoń siedział już na chmurce Pędzipiórce gotowy do drogi.
- Nie zapominaj o nas! - krzyknął tata.
- Nie zapomnę. Wrócę niebawem! - krzyknął słonik.
Wiaterek Zefirek zebrał wszystkie siły i polecieli dalej – ciekawi szerokiego świata, a stado dużych słoni było coraz mniejsze, mniejsze, aż zniknęło w dali.
Ale przecież zostało w sercu małego słonia Jakdłonia…
niedziela, 31 maja 2026
ON - 65 (z książki - 2024 r.)
STRONY
Czułem, że Absur myśli o mnie.
- Po której jesteś stronie? - spytał niespodziewanie.
- Nie rozumiem…
- No, dzielicie się poglądami na wiele stron. Jak w grubej książce…
- Myślę, że jestem po właściwej - odparłem po chwili wahania.
- Pewnie każdy tak uważa - westchnął Absur i poszedł zanotować coś w swoim zeszycie.
JEŻ I MRÓWKA - 276 (z książki - 2014 r.)
- Jaka jest różnica między fizyka a metafizyką? - spytała wiecznie ciekawa mrówka.
- Fizyka przyjaźni się z metalami ciężkimi, a metafizyka zmierza prosto do mety, co prawda mglistej bardzo - wyjaśnił jeż.
Z TOMU "PIĘTNASTY HORYZONT" - 2015 ROK
KTO
dla Barbary Kamińskiej
Kto
zobaczył ciszę
usłyszał ciemność
posmakował nieważkości
wywrócił dół i górę
dotknął swojego sumienia
powąchał piórko wróbla
?
Ja –
podniósł rękę
mój
Anioł Nieistnienia
WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 27 (z książki - 2015 r.)
U SŁONI
Poszukiwania trwały kilka dni.
Wreszcie dolecieli nad rozległą, zieloną równinę z rzadko rosnącymi drzewami.
- Są, są! - wykrzyknęła nagle chmurka Pędzipiórka.
- Gdzie, gdzie?! - krzyknął słoń Jakdłoń i o mało nie wypadł.
- Tam, tam! - zaszumiał wiaterek Zefirek.
Ujrzeli ogromne szare stado słoni z podniesionymi przyjaźnie trąbami, na których wygrywało ogłuszającą melodię powitalną.
Co później się działo, co się działo. Trudno opisać…
Chmurka zniżyła się tuż nad ziemię, Jakdłoń zeskoczył i pobiegł w szalonym biegu do swoich ziomków, krzycząc:
- Jestem, jestem, jestem, kochani!!!
Jego mama przytuliła go czule, tata mruczał wzruszony i chodził wkoło, a babcia trąbiła radośnie wniebogłosy…
Potem do samego wieczora słoń Jakdłoń roztaczał opowieści o swoich niezwykłych przygodach, chmurka Pędzipiórka przytakiwała, a wiaterek Zefirek to potwierdzał, przy okazji chłodząc ich wszystkich…




