sobota, 12 marca 2016

SNY CODZIENNE (nowe) - 76


IGNORANT

   Kiedy odpoczywałem na parkowej ławce, dumając o swoim nieskomplikowanym życiu, podszedł do mnie IGNORANT ZUPEŁNY, który oczywiście nie wiedział, że jest ignorantem, tylko czuł się najmądrzejszym z mądrych.
   Przysiadł się, nie pytając o moją zgodę, zmusił do rozmowy o wszystkim i o niczym. Nieśmiało odbijałem piłeczki z pustymi argumentami; żadna nie trafiała z powrotem do jego żelaznej pewności.
   Trwało to z godzinę, może dłużej. Wreszcie nie wytrzymałem.
   - Nie musi pan iść na obiad? - spytałem dobitnie.
   - Już jadłem - odparł ignorant. - Powinien pan wiedzieć, że obiad powinno się jeść jak najwcześniej. Wtedy najzdrowiej dla psychiki...
   I pouczał dalej.
   Wstałem.
   - To ja pana posłucham. Idę na obiad.
   I zostawiłem go, gadającego do siebie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz