... Zostałem zaczepiony na Rynku Głównym,
kiedy zegar na wieży ratuszowej wybił południe,
a w pobliskich kościołach rozległy się dzwony.
- Co pan sądzi o życiu? -
spytała mnie dziesięcioletnia reporterka,
szkolnego zapewne radia.
- Nic nie sądzę. To życie nas sądzi -
odpowiedziałem przemądrzale,
a dziewczynka prychnęła,
oceniła krytycznie mój wiek,
skrzywiła się
i pobiegła do policjanta,
który właśnie wyłonił się zza ratusza;
aż się przestraszyłem.
Ale nie zaaresztował mnie,
zajęty wyczerpujacą odpowiedzią.
Tylko Ty wiesz,
co sądzę o życiu.
I nic nikomu innemu do tego.
M.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz