sobota, 16 stycznia 2016

SNY CODZIENNE (nowe) - 20

ŚWIĘTY MIKOŁAJ

   W środku maja na drodze porośniętej z jednej strony topolami spotkałem Świętego Mikołaja z pustym workiem na plecach. Ubrany był w wyblakły od słońca mikołajowy kostium i nucił smutno nieznaną mi kolędę.
   Gdy mnie zobaczył, rozpromienił się.
   - O, prawdziwy człowiek! Nareszcie. Chodzę od zimy i nie spotkałem ani jednego - wykrzyknął, ściskając mi wylewnie rękę.
   - Miło mi - bąknąłem.
   - Masz szczęście. Dostaniesz wszystko, co mam w worku. Będę mógł wreszcie wrócić do siebie...
   I dał mi SZCZĘŚCIE, które schowałem do wielkiej szuflady mojego dębowego biurka, aby było bezpieczne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz