piątek, 11 grudnia 2015

SNY NIEDOBUDZONE - z książki - 50

HODOWLA

   Na kilkuhekratowym ogrodzonym terenie, trochę zalesionym, miałem HODOWLĘ WROGÓW.
   Trzymałem ich w stalowych klatkach, małych i dużych, w zależności od wielkości i zajadłości. Nie sprawiali mi większych kłopotów, wystarczyło raz dziennie drażnienie i pokazywanie języka.
   Poniedziałek był dniem handlowym. Przed farmę podjeżdżały auta, motocykle, rowery, albo ludzie przychodzili na piechotę z pobliskiej stacji kolejowej. Do godziny dwunastej można było oglądać i wybierać odpowiednich dla siebie wrogów: politycznych, gospodarczych, artystycznych, sąsiedzkich, publicznych, osobistych; zaciętych lub łagodnych, groźnych lub gapowatych, prawdziwych lub iluzorycznych, męskich lub damskich...
   - Bo każdy musi mieć swojego wroga, tak było od początku świata - mówiłem każdemu klientowi na powitanie.
   W oddali była HODOWLA PRZYJACIÓŁ, ale niedawno, jak się dowiedziałem, splajtowała...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz