ŻYRAFA AHA
Lecieli, lecieli, jakby nigdy nie mieli już lądować, aż tu chmurka Pędzipiórka zatrzymała się nagle.
- Co się stało? - zaniepokoił się słoń Jakdłoń.
- Widzę chyba moją znajomą żyrafę Ahę - powiedziała radośnie chmurka. - Nie wiedziałam, że tak daleko zawędrowała. Ona też szalenie lubi podróże. A powiem ci, ma tak długą szyję, że niekiedy sięga chmur.
Pędzipiórka zniżyła się nieco i słonik ujrzał bardzo kształtną głowę. Była to głowa żyrafy Ahy, na najdłuższej szyi świata.
- Dzień dobry, żyrafko! - wykrzyknęła chmurka.
- Ach, ach! - ucieszyła się Aha. - Dawno cię nie widziałam. Wędrujesz po świecie, tak jak ja?
- Wędruję - odparła Pędzipiórka. - Bez tego nie potrafię żyć... Przedstawiam ci mojego pasażera, słonia Jakdłonia.
- Bardzo mi miło - powiedziała żyrafa Aha.
- Mnie jeszcze bardziej - powiedział uprzejmie słonik.
- Ach, chyba mnie bardziej. Lubię słonie nadzwyczaj - przekomarzała się żyrafa...
I tak prawiliby sobie uprzejmości z godzinę, gdyby chmurka im nie przerwała.
- To mnie jest najbardziej przyjemnie, że wam jest przyjemnie. Tak powinno być na świecie...
Potem aż do samego zmierzchu gawędzili sobie, wybuchając co jakiś czas śmiechem, a wiaterek Zefirek chłodził ich, tańcząc wokoło.
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz