ŚCIANA
Jedna z licznych ścian była bardzo zmartwiona, bo nie wiedziała do kogo należy. Z dwóch stron kłócili się o nią hałaśliwie.
- Ona jest moja!...
- Ha, ha, twoja! Akurat!...
- Na mnie patrzy!...
- Na ciebie? Chyba tyłem!...
Wwiercali się w nią nieustannie, stukali, pukali, aby zrobić na złość drugiej stronie.
- Cisza!...
- Ciszej tam!...
- Żyć nie można!...
- Utrapienie z takim sąsiadem!...
- Niech się wreszcie wyprowadzi na Księżyc!...
Nasza ściana była nieszczęśliwa. Miała dni, kiedy pragnęła się zawalić.
- Wojna za wojną, kłótnia za kłótnią - wzdychała.
Kiedyś po dwóch stronach usłyszała śmiech dzieci.
Wszystko się zmieniło. Nastał pokój!
Tylko co jakiś czas czuła uderzenie piłek. Z dwóch stron.
- Niech tam… Niech się bawią. To o wiele lepsze od kłótni…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz