… Chmury,
chmury,
chmury!
Wiadomo,
bez nich świat byłby –
rozpaloną do czerwoności patelnią…
Ty i ja lubimy TEATR CHMUR,
chodzimy do niego często na gapę,
bez biletów.
Roztańczony,
bez muzyki,
z niepowtarzalnym repertuarem;
znienawidzony –
przez plażowiczów,
kultywowany –
przez wytwórców parasoli…
Śniło mi się kiedyś,
że jestem jego dyrektorem
i dobieram aktorki i aktorów –
do codziennego spektaklu;
Ty byłaś moim głównym doradcą…
Ale dzisiaj o mało nie zginąłem,
gdy zafascynowany,
oglądałem taniec kłębiastych chmur –
na nieskazitelnie niebieskim niebie.
Wściekły kierowca zbeształ mnie,
jak niegrzecznego psiaka,
ale przecież,
biedny,
w aucie nie mógł widzieć chmur.
Pokazałem mu niebo
i zwiałem.
M.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz