wtorek, 23 stycznia 2018

MY - 30

WESOŁE MIASTECZKO

   Przez jakiś czas unikaliśmy rozrywkowych tematów. Ale mój Cień stawał się momentami tak poważny, że robiło mi się go żal, bo wiedziałem: w głębi swej płaskiej istoty tęsknił do zabaw i beztroskiego wariactwa.
   Wieczorem znowu zaczął:
   - Nasz byt jest ulotny, jak światło, które, gdy się zastanowić, właściwie nie istnieje, Bo czy my, mój drogi, tak naprawdę istniejmy? Jesteśmy wytworami naszego myślenia i wyobraźni…
   Przerwałem mu.
   - Daj już spokój. Ubieram się i idziemy poszaleć do Wesołego Miasteczka!
   - O, Boże święty - jęknął ucieszony Cień. - Ale przecież jest już prawie noc.
   - Wczoraj otworzyli nocne Wesołe Miasteczko, tylko dla dorosłych - powiedziałem, prawie gotowy do wyjścia. - Idziesz?
   - No, pewnie. Przecież nie zostanę w domu bez ciebie. Będę uważał, żebyś nie wypadł z karuzeli - odparł Cień i pobiegł w stronę drzwi…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz