Z trudem znalazłem mojego Cienia pod szafą.
- Co tam robisz? - spytałem zaniepokojony.
- Boję się - powiedział, wychodząc. - Myślę o końcu świata, który na pewno kiedyś nastąpi. Zniknie wszystko, włącznie z cieniami. Co będzie w miejscu pustki po świecie?
- Może wielki cień? - wymknęło mi się.
- Nie żartuj. Cienie są dziećmi światła, a po końcu świata zapanuje ciemność...
- Skąd wiesz?...
- Wiadomo. Nie będzie też słońca...
- Nie martw się tak. Z ludzkiego doświadczenia wiemy, że po każdym końcu następuje jakiś początek...
- Jak po każdym początku przychodzi koniec. I tak w kółko? Ale mnie pocieszasz...
- Co będziemy się przejmować na zapas. Chodźmy na małą wódeczkę. Dzisiaj pierwszy dzień jesieni...
- Nie lubię jesieni...
- Ja też. Ale niebawem się skończy, zacznie zima, a po zimie nasza ulubiona wiosna...
- To chodźmy. Ale tylko na jedną małą! Potem ciężko mi cię odprowadzać...
- Na jedną. Słowo...
Poszliśmy uczcić początek jesieni, ponurej i deszczowej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz