niedziela, 12 października 2014

CIEŃ (82)

   Ktoś nabazgrał niezmywalną farbą na naszym, dopiero co otynkowanym, domu.
   - Szlag by go trafił, łobuza - zakląłem. - Popatrz!
   - Ślady - mruknał mój Cień i podszedł bliżej, żeby te bazgroły odczytać.
   - Bra-in-wayn - wyslabizował. - Chyba. Jakby podpis. Młodzi chodzą po mieście i zostawiają po sobie ślady. Chcą zaistnieć, zwrócić na siebie uwagę.
   - Bronisz ich?!...
   Byłem wściekły. Niedawno podpisywałem petycję, aby nasz stary budynek otynkowano. 
   - Nie bronię. Ale każdy chce w swoim krótkim życiu zostawić jakiś ślad. Książkę, rzeźbę, dziecko, stadion narodowy, drogę przez las, zagłębienie stopy na plaży lub śniegu. Oni malują na ścianach farbą, którą trudno zmyć. Ale, jak wiesz, wszystko z czasem się zaciera - powiedział Cień i zszedł z napisu.
   - Tylko ty, biedaku, nie możesz zostawić żadnego śladu - zauważyłem.
   - Wystarczy, gdy popatrzę na twoje - zachichotał
   - Z czego się śmiejesz? Trochę zostawiłem...
   I zaczęliśmy przypominać sobie moje ślady, jakie zostawiłem w życiu, kłócąc się zajadle o ich ważność...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz