środa, 9 lutego 2022

WYSPA - słuchowisko radiowe z 1966 roku (w książce - 2018 r.)

 

WYSPA – słuchowisko radiowe, jednoaktówka

OSOBY:

Cesarz

Lekarz

 

Gabinet Cesarza, ale także sypialnia. Łóżko z baldachimem, biurko, krzesła, okno, drzwi. Cesarz leży na łóżku i czyta książkę. Słychać pukanie do drzwi.

 

 I

 

CESARZ

Może Pan wejść!

 

(wstaje z łóżka, przechadza się po pokoju; wchodzi Lekarz)

 

Co mi Pan dał?

 

(oddaje Lekarzowi książkę)

 

Tego nie da się czytać!

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość…

 

CESARZ

Co?... Umarł?

 

LEKARZ

Umarł!

 

(chwila ciszy)

 

CESARZ

No cóż… trudno!... Niech pan siada.

 

(lekarz siada na krześle, Cesarz krąży wokół niego)

 

Zajmie się pan pogrzebem!

 

LEKARZ

(zrywa się z krzesła, ale zaraz siada z powrotem)

 

Sam nie dam rady, Wasza Cesarska Mość. Przedtem, jak był zdrowy, robiłem to z nim. Ale teraz? Trudno, żeby pomagał na własnym pogrzebie…

 

CESARZ

Niech pan nie będzie taki dowcipny… Chyba pan nie sądzi, że ja, cesarz, będę grzebał mojego kamerdynera?

 

LEKARZ

Niech więc zostanie tam, gdzie jest.

 

CESARZ

Niech zostanie. Biedak był najwierniejszym sługą… Trudno… Najważniejsze, że zaraza wygasła. Zaraza umiera razem z ludźmi… Dobrze powiedziałem?

 

LEKARZ

Dobrze, Wasza Cesarska Mość…

 

CESARZ

To znaczy został jeszcze pan, ale pan jest lekarzem… Dobrze się pan czuje?

 

 

LEKARZ

Doskonale.

 

CESARZ

No!... Coś panu powiem i zdziwi się pan… Może tak miało być? Opatrzność, los… Moje cesarstwo jest teraz czyste.

 

LEKARZ

Powiedzmy…

 

CESARZ

Nie ma spiskowców. Sam pan wie, jak przedtem było… Na każdym kroku czyhali, kanalie, mordercy…

 

LEKARZ

No tak, spokój jest. Cała wyspa pusta!

 

CESARZ (ożywiony)

Jest i na to rada… Będą ludzie… Pójdzie pan do radia, jakoś je pan uruchomi i nada komunikat, że zaraza w moim cesarstwie wygasła… Niech przyjadą osadnicy z przeludnionych krajów. Przyjadą chętnie… Szkoda czasu, niech pan już idzie…

 

LEKARZ (wstaje)

Przecież nieczynna elektrownia!... Bez prądu…

 

CESARZ

Boże mój, to niech pan uruchomi. Ja wiem? Rozpali w kotłach, albo co… Trochę inicjatywy…

 

LEKARZ

Nie znam się na tym.

 

CESARZ

Znajdzie pan gdzieś instrukcje. Komunikat trzeba nadać, bez tego nie ruszymy…Niech przyjeżdżają. Warunki bardzo dobre… Przez pięć lat bez podatków… No, powiedzmy, przez trzy…

 

(wzdycha)

 

Sam to pan zredaguje.. O wszystkim muszę myśleć!... Aha, mianuję pana cesarskim kamerdynerem!

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość…

 

CESARZ

Jakoś to pan pogodzi ze swoimi dotychczasowymi obowiązkami. Ktoś musi wycierać kurze, chociaż w moim gabinecie.

 

LEKARZ

Jestem już cesarskim lekarzem, ministrem zdrowia, ministrem wojny, policji, skarbu, kultury, przemysłu, sprawiedliwości, spraw zagranicznych i wewnętrznych, marszałkiem dworu, kucharzem i teraz… kamerdynerem!

 

CESARZ

Cesarskim kamerdynerem!

 

LEKARZ

Cesarskim kamerdynerem! Dziękuję!

 

CESARZ

Zwracam uwagę na pański ton!

 

LEKARZ

Przepraszam.

 

CESARZ

Nic nie poradzę, że jest pan jeden. Powinien się pan cieszyć. Jeszcze żaden człowiek na świecie nie miał tylu stanowisk w ręku…

 

LEKARZ (z przekąsem)

Jestem wdzięczny.

 

CESARZ

Chyba zrozumiałe, że cesarz nie może być kamerdynerem cesarza, ani marszałkiem dworu. Niech pan nie będzie śmieszny… Mogę najwyżej zdjąć pana z kilku ministerstw.

 

LEKARZ

Z tym mam najmniej kłopotów.

 

CESARZ

Jeśli pan nada komunikat i przybędą osadnicy, kłopoty się znajdą… Niech pan już idzie, jeśli łaska!

 

LEKARZ

Nie wiem, czy dam radę z tą elektrownią…

 

 

CESARZ

Musi pan!

 

LEKARZ

Będę próbował, Wasza Cesarska Mość!

 

(wyciemnienie, przerywnik muzyczny)

 

II

 

Ten sam pokój – kilka godzin później; za oknem ciemno. Cesarz zapala świece; słychać pukanie do drzwi.

 

CESARZ

Proszę wejść, nie śpię…

 

(wchodzi Lekarz)

 

LEKARZ

Niestety nie mogę uruchomić elektrowni. Wszystko zardzewiałe…

 

CESARZ

 

Ja wydałem rozkaz! Rozkaz cesarski! Niech pan sobie przypomni, co ja robiłem z ludźmi, którzy nie wykonywali moich rozkazów…

 

LEKARZ (obojętnie)

 

Nie umiem robić takich rzeczy… Z wykształcenia jestem lekarzem, nie energetykiem.

 

CESARZ

Lekarzem!... Kiepskim lekarzem. Pozwolił wymrzeć całemu dworowi, mało – całemu narodowi, a teraz nie umie nawet rozpalić głupiego pieca. Dla ojczyzny!

 

LEKARZ

Mówiłem, Wasza Cesarska Mość, cała maszyneria zardzewiała!

 

CESARZ

No to naoliwić!

 

LEKARZ (zniecierpliwiony)

Ja przepraszam Waszą Cesarską Mość, ale Wasza Cesarska Mość nie wie, co mówi. Możemy pójść razem i Wasza Cesarska Mość zobaczy, jak ten cały kram wygląda…

 

CESARZ (wściekły)

Nie takim tonem! Pan jest bezczelny! Zapomina pan przed kim stoi!... Zwalniam z wszystkich stanowisk!... Wyjść!

 

(Lekarz wychodzi z obojętna miną; Cesarz przechadza się nerwowo po pokoju, po chwili dzwoni ręcznym dzwonkiem; Lekarz wraca)

 

Trudno!... Nie można, to nie można! Co ja mam z panem zrobić?... Niech pan siada!

 

(Lekarz siada na krześle)

 

Musimy się zastanowić nad sytuacją! (wzdycha)

 

LEKARZ

Czy Wasza Cesarska Mość nie ma podniesionej temperatury?

 

 

CESARZ (zdziwiony)

Podniesionej temperatury? Dlaczego miałbym mieć podniesioną?

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość jest cały czerwony…

 

CESARZ

Uniosłem się, to pewnie dlatego. Zdenerwował mnie pan… Zapomniałem, że cesarz powinien działać z zimną krwią… Przepraszam!

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość powinien dbać o siebie.

 

CESARZ

Ma pan przy sobie witaminę C?

 

LEKARZ

Mam.

 

CESARZ

To proszę mi podać!

 

(Lekarz podaje witaminę i szklankę wody)

 

Dziękuję… Ta woda nie jest zakażona?

 

LEKARZ

Sam ją rano odkażałem…

 

(Cesarz łyka pastylkę, popija wodą)

 

CESARZ (siada)

Musimy coś wymyśleć!... Świat musi się dowiedzieć, że na mojej wyspie nie ma już zarazy… Do portów muszą znowu przybijać statki!

 

LEKARZ (wzdycha)

Wasza Cesarska Mość… porty są w ruinie… Wasza Cesarska Mość nie zdaje sobie sprawy. Drogi zarosły… Na dworcach kolejowych rosną chwasty, a nawet krzewy. Tak samo na pasach startowych lotnisk… Nawet nie przypuszczałem, że tak szybko przyroda zaciera ślady cywilizacji…

 

CESARZ (krzywi się)

Niech pan, z łaski swojej, nie filozofuje. Nigdy nie znosiłem filozofów. Powinien pan wiedzieć…

 

LEKARZ

Nie filozofuję… Wasza Cesarska Mość powinien pooglądać swoje cesarstwo…

 

CESARZ

Później… Jeszcze mogą tam być bakcyle…

 

LEKARZ

Fakt, mogą…

 

CESARZ

Mianuję pana cesarskim pełnomocnikiem odbudowy kraju!

 

LEKARZ (z rezygnacją)

Dobrze. Ale kto będzie odbudowywał?

 

CESARZ

No tak. Sam pan nie może, wiadomo. Ja też nie mogę wyrywać trawy z dróg. Trzeba poczekać, aż napłyną osadnicy. Trzeba koniecznie nadać ten komunikat… Koniecznie!

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość, bez prądu nic nie zrobimy!

 

CESARZ

Słyszałem już… Nie kłóćmy się!... Siądźmy spokojnie i pomyślmy… (chwila milczenia)

Wiem!... Jest takie przysłowie… Nie Mahomet do góry, to góra do Mahometa. Czy też odwrotnie… Niech pan słucha… Popłynie pan do Króla Jerzego… najbliżej…Tylko nie może się dowiedzieć, że w moim cesarstwie jest tylko jeden poddany… liczę na pańską inteligencję!

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość…

 

CESARZ

Zaraz by napadł łajdak!... I co? Wspaniały pomysł…

 

LEKARZ

Ale na czym mam popłynąć? To dwa tysiące mil!

 

CESARZ

Weźmie pan mój jacht.

 

LEKARZ

Nie ma załogi!

 

CESARZ

Boże mój! Nie duży! Mały… Żaglowy!

 

LEKARZ

Mam popłynąć dwa tysiące mil na tej łupinie?

 

CESARZ

To nic trudnego…

 

LEKARZ

Nie umiem żeglować!

 

CESARZ

Nigdy pan nie żeglował?

 

LEKARZ

Przecież nie wolno było. Wasza Cesarska Mość wydał dekret zabraniający żeglować!

 

CESARZ

Zapomniałem. Żeglarstwo to moja pasja, a o zamach na morzu najłatwiej… Sam mógłbym popłynąć do tego Jerzego – co to jest dwa tysiące mil – ale zaraz się zorientują, że u nas coś nie w porządku. Wizyty cesarskie nie mogą odbywać się bez asysty…

 

LEKARZ

To oczywiste.

 

CESARZ (patrzy na zegarek)

No nie!... Już północ… Jestem głodny. Zrobi mi pan coś do jedzenia i pójdę spać… Chociaż na pewno nie zasnę…

 

LEKARZ (wstaje)

Może Wasza Cesarska Mość coś wymyśli…

 

CESARZ

Muszę!

 

(wyciemnienie, przerywnik muzyczny)

 


III

 

 Ten sam pokój; za oknem – dzień, Cesarz dzwoni ręcznym dzwonkiem – długo; wchodzi zaspany Lekarz.

 

CESARZ

Co Pan?... Dzwonię i dzwonię?

 

LEKARZ

Przepraszam, głęboko spałem…

 

CESARZ

Już dziesiąta!... Jak pan się czuje?

 

LEKARZ

Bardzo dobrze… A Wasza Cesarska Mość?

 

CESARZ

Spałem tylko dwie godziny. Ale trudno spać, kiedy moje cesarstwo jest w takim położeniu…

 

LEKARZ

Pozwoli Wasza Cesarska, że zbadam puls…

 

CESARZ (niechętnie)

Proszę…

 

(Lekarz bada puls Cesarza)

 

I co?

 

LEKARZ

W porządku, w normie… normie.

 

CESARZ (cieszy się)

 

Widzi pan. Nie ma już zarazy!... Niech pan otworzy okno.

 

(Lekarz otwiera; cesarz podchodzi do okna)

 

Piękny dzień… Słońce, ani jednej chmurki… Cichutko… Cudownie, nie uważa pan?

 

LEKARZ

Tak, cudownie…

 

CESARZ

Wymyślił pan coś?

 

LEKARZ

Trzeba czekać…

 

CESARZ

Na co?!

 

 

LEKARZ

Nie wiem… może ktoś sam przypłynie…

 

CESARZ

Pan zwariował!... Cały świat wie, że u nas jest zaraza. Wie, czy nie wie?

 

LEKARZ

Wie!

 

CESARZ

No!... Niech pan odpowie, kto dobrowolnie przypłynie na wyspę zarażoną zarazą? Chyba jakiś samobójca… A ja samobójców nie potrzebuję! Najwięcej zamachów rodzi się w głowach samobójców! Jasne?

 

LEKARZ

Tak jest, Wasza Cesarska Mość!...

 

CESARZ

Świat musi się dowiedzieć…

 

LEKARZ (zniecierpliwiony)

Wiem… że u nas nie ma zarazy!... A może by tak gołębie pocztowe?

 

CESARZ

Co – gołębie pocztowe?

 

LEKARZ (niepewnie)

Wysłać gołębie pocztowe, z karteczkami…

 

CESARZ

A skąd pan weźmie gołębie pocztowe? I który cesarz robi z gołębia pocztowego posła?... Też pan wymyślił…

 

LEKARZ

Kilka gołębi widziałem…

 

CESARZ

To niech pan je złapie i zrobi z nich pieczyste…

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość żartuje…

 

CESARZ

Wiem, znowu na śniadanie przyniesie mi pan konserwę rybną… Jestem żeglarzem, ale nienawidzę ryb!

 

LEKARZ

Kończą się zapasy!...Sucharów jest jeszcze kilkanaście!

 

CESARZ

Świat się kończy! Dla cesarza nie ma jedzenia!... Nie mógłby pan upiec chleba, albo czego? (macha ręką) Wiem, wiem, jest pan lekarzem – nie piekarzem. A szkoda!

 

(wzdycha)

 

To niech pan przyniesie te ryby… I gazetę… Starą, starą, ale taką, której jeszcze nie czytałem… Z dobrego okresu!...

 

(Lekarz kieruje się ku wyjściu)

 

Proszę nie zapominać o dobrej herbacie…

 

LEKARZ

Przykro mi, ale będzie niesłodka!

 

CESARZ

Co?... Cukier też się skończył?

 

LEKARZ

 

Niestety! (wychodzi)

 

CESARZ (do siebie)

Koniec świata, koniec świata… I ubierać się też muszę sam!

 

(zaciemnienie, przerywnik)

 

IV

 

 Ten sam pokój – ciemno; Lekarz zapala świece; Cesarz siedzi na łóżku.

 

CESARZ

Trudno! Niech pan robi te latawce… Może to i będzie wyglądało na reklamę turystyczną… „Przyjeżdżajcie na naszą wyspę – zdrową i cichą!”… Cichą – nie może być!

 

LEKARZ

Dlaczego?

 

CESARZ

Cicha, to znaczy, że nie ma ludzi… Czyli bezbronna!... I co zrobi Jerzy?... Napadnie!... Nie może być „cicha”… Niech pan napisze – zdrowa, bogata… powiedzmy… żyzna! Doda pan coś jeszcze, żeby nie było tak sucho… (oddycha głęboko)

 

LEKARZ

Waszej Cesarskiej Mości słabo?

 

CESARZ

Co pan plecie?... Kręci mi się trochę w głowie!... To z głodu!... Karmi mnie pan tym przeklętymi rybami… (łagodniej)

Może mnie pan poczęstować papierosem?

 

LEKARZ

Nie mam. Wszystkie Wasza Cesarska Mość wypalił…

 

CESARZ

Trudno… Będę miał okazję oduczyć się palić…

 

LEKARZ

Najwyższy czas!... Przerwijmy tę naradę. Niech Wasza cesarska Mość położy się na chwilę…

 

CESARZ

Nie chcę! (kładzie się na łóżku)

 

Niech mi pan da witaminę!

 

(lekarz podaje – ze szklanką wody)

 

LEKARZ

Ostatnia!

 

CESARZ

Też ostatnia? Jak pan ma zaopatrzoną aptekę?

 

LEKARZ

To nie moja wina, że cały kraj w gruzach!

 

CESARZ

A czyja? Moja?... To pan jest lekarzem i to pan dopuścił do tej zarazy!

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość…

 

CESARZ

Niech pan już klei te latawce, szkoda czasu!

 

LEKARZ

Idę, a Wasza Cesarska Mość niech poleży z godzinkę…

 

CESARZ

Jestem zdrowy!

 

(zaciemnienie, przerywnik)


V

 

 Ten sam pokój – za oknem półmrok; Cesarz leży na łóżku, dzwoni ręcznym dzwonkiem; wchodzi Lekarz.

 

CESARZ

Niech pan zapali świece!

 

LEKARZ

Jeszcze widno. Trzeba oszczędzać. Nie ma fabryk świec…

 

CESARZ

Rozkazuję panu zapalić świece… widocznie nie jest widno, jeśli mówię, żeby zapalić!... Co się z panem dzieje?

 

(Lekarz zapala jedną świeczkę)

 

I proszę położyć jeszcze jeden koc…

 

LEKARZ

Waszej Cesarskiej Mości zimno?

 

CESARZ

Przeziębiłem się, to mi zimno…

 

LEKARZ (Lekarz kładzie koc na łóżku)

Cieplej?

 

CESARZ (opryskliwie)

Cieplej, cieplej!... Nie pamięta pan, jak często miałem anginy?

 

LEKARZ

Pamiętam!

 

CESARZ

Puścił pan te latawce?

 

LEKARZ

Nie puściłem…

 

CESARZ

Bo co?

 

LEKARZ

Bo nie zdążyłem zbudować…

 

CESARZ

Niech pan mnie nie denerwuje!

 

LEKARZ

Jutro wypuszczę cztery…

 

CESARZ

Cztery?!... Trzeba sto – nie cztery!

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość, mam tylko dwie ręce!

 

CESARZ

Tak, wiem – ręce lekarza, szkoda, że nie skauta!

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość pozwoli, że wyjdę…

 

CESARZ

Nigdzie pan nie wyjdzie!

 

LEKARZ

Jak sobie Wasza Cesarska Mość życzy…

 

CESARZ

Jeszcze jeden koc…

 

(Lekarz udaje, że kładzie koc)

 

LEKARZ

Proszę…

 

CESARZ

I niech pan zamknie to okno…

 

LEKARZ

Zamknięte!

 

CESARZ

Wieje!

 

(Lekarz podchodzi do okna, udaje, że zamyka okno)

 

LEKARZ

Zamknąłem, Wasza Cesarska Mość…

 

CESARZ

Powinien pan być dumny, że jest tak blisko mnie!... Był pan w hierarchii na setnym miejscu chyba…

 

LEKARZ

Na sto dwudziestym ósmym, Wasza Cesarska Mość…

 

CESARZ

No! Proszę. A teraz, na którym jest pan miejscu?...

 

LEKARZ

Na drugim…

 

CESARZ

Mam ziemię! Bogatą wyspę pełną ropy naftowej, węgla, siarki… Ludzie przybędą…

 

LEKARZ (do siebie)

Mam nadzieję…

 

 

CESARZ

Tak, zgadzam się z panem, ludzie są jednak potrzebni… Muszę znaleźć sobie nową żonę, zdrową… Zbada ją pan… Urodzi mi następcę tronu… słyszy pan?

 

LEKARZ

Tak, Wasza Cesarska Mość!

 

CESARZ

Za dwa, trzy lata moje cesarstwo znowu będzie potężne, będzie mocarstwem jak dawniej. Będą się nas bali! Jakie to cudowne uczucie, pan nie wie…

 

LEKARZ

Nie wiem…

 

CESARZ

Wybierze pan sobie ministerstwo, jakie pan będzie chciał… Pozwolę panu trochę porządzić… Zobaczy pan… Jest jeszcze koc?

 

LEKARZ

Nie ma.

 

CESARZ

Tak myślałem. Najważniejsze, że ja jestem… Ja, cesarz! Niech pan zrobi dużo latawców!

 

LEKARZ

Wasza Cesarska Mość!

 

CESARZ

Nie ma dworu… Potrzebna jest armia, policja… Bezpieczeństwo najważniejsze… Czy drzwi dobrze zamknięte?

 

LEKARZ

Na zasuwkę, Wasza Cesarska Mość!

 

CESARZ

Znajdę sobie piękną żonę… Choćby córkę Jerzego… Boże, jak ja nienawidzę ryb!... Musiałem zawiesić wojny, ale powojujemy, zobaczy pan… Lubi pan wojować?

 

LEKARZ

Tak, Wasza Cesarska Mość…

 

CESARZ

Trzech synów mi wystarczy, jak pan myśli?...

 

LEKARZ

Chyba tak…

(przypatruje się Cesarzowi)

 

CESARZ

Wszystkich zamachowcy nie zabiją… Może jednak czterech, co? To moja szczęśliwa liczba… Niech pan idzie po koc, zimno mi!

 

LEKARZ

Rozkaz, Wasza Cesarska Mość!

 

(wyciemnienie, przerywnik)

VI

 

 (słychać głos w ciemności)

 

Tu radio Akyrana! Tu Radio Akyrana!... Ministerstwo Zdrowia Cesarstwa ogłasza kraj wolny od zarazy!... Piękna i bogata Akyrana zaprasza osadników z całego świata. Komunikujemy, że Ministerstwo Finansów cesarstwa zawiesza wszelkie podatki na dziesięć lat… Zapraszamy!

 

(uroczystym tonem)

 

Wczoraj zmarł bezpotomnie Jego Cesarska Mość Rafał Czwarty. Jego następcą został z wolnej elekcji Jego Cesarska Mość Michał Pierwszy!

 

 

                                          18 VIII 1966 Zakopane




 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz