WYSPA – słuchowisko radiowe, jednoaktówka
OSOBY:
Cesarz
Lekarz
Gabinet
Cesarza, ale także sypialnia. Łóżko z baldachimem, biurko, krzesła, okno,
drzwi. Cesarz leży na łóżku i czyta książkę. Słychać pukanie do drzwi.
CESARZ
Może
Pan wejść!
(wstaje z
łóżka, przechadza się po pokoju; wchodzi Lekarz)
Co
mi Pan dał?
(oddaje Lekarzowi
książkę)
Tego
nie da się czytać!
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość…
CESARZ
Co?...
Umarł?
LEKARZ
Umarł!
(chwila ciszy)
CESARZ
No
cóż… trudno!... Niech pan siada.
(lekarz siada
na krześle, Cesarz krąży wokół niego)
Zajmie
się pan pogrzebem!
LEKARZ
(zrywa się z
krzesła, ale zaraz siada z powrotem)
Sam nie dam rady, Wasza Cesarska Mość.
Przedtem, jak był zdrowy, robiłem to z nim. Ale teraz? Trudno, żeby pomagał na
własnym pogrzebie…
CESARZ
Niech pan nie będzie taki dowcipny…
Chyba pan nie sądzi, że ja, cesarz, będę grzebał mojego kamerdynera?
LEKARZ
Niech
więc zostanie tam, gdzie jest.
CESARZ
Niech zostanie. Biedak był
najwierniejszym sługą… Trudno… Najważniejsze, że zaraza wygasła. Zaraza umiera
razem z ludźmi… Dobrze powiedziałem?
LEKARZ
Dobrze,
Wasza Cesarska Mość…
CESARZ
To
znaczy został jeszcze pan, ale pan jest lekarzem… Dobrze się pan czuje?
LEKARZ
Doskonale.
CESARZ
No!... Coś panu powiem i zdziwi się
pan… Może tak miało być? Opatrzność, los… Moje cesarstwo jest teraz czyste.
LEKARZ
Powiedzmy…
CESARZ
Nie ma spiskowców. Sam pan wie, jak
przedtem było… Na każdym kroku czyhali, kanalie, mordercy…
LEKARZ
No
tak, spokój jest. Cała wyspa pusta!
CESARZ
(ożywiony)
Jest i na to rada… Będą ludzie…
Pójdzie pan do radia, jakoś je pan uruchomi i nada komunikat, że zaraza w moim
cesarstwie wygasła… Niech przyjadą osadnicy z przeludnionych krajów. Przyjadą
chętnie… Szkoda czasu, niech pan już idzie…
LEKARZ
(wstaje)
Przecież
nieczynna elektrownia!... Bez prądu…
CESARZ
Boże mój, to niech pan uruchomi. Ja
wiem? Rozpali w kotłach, albo co… Trochę inicjatywy…
LEKARZ
Nie
znam się na tym.
CESARZ
Znajdzie pan gdzieś instrukcje.
Komunikat trzeba nadać, bez tego nie ruszymy…Niech przyjeżdżają. Warunki bardzo
dobre… Przez pięć lat bez podatków… No, powiedzmy, przez trzy…
(wzdycha)
Sam
to pan zredaguje.. O wszystkim muszę myśleć!... Aha, mianuję pana cesarskim
kamerdynerem!
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość…
CESARZ
Jakoś
to pan pogodzi ze swoimi dotychczasowymi obowiązkami. Ktoś musi wycierać kurze,
chociaż w moim gabinecie.
LEKARZ
Jestem już cesarskim lekarzem,
ministrem zdrowia, ministrem wojny, policji, skarbu, kultury, przemysłu,
sprawiedliwości, spraw zagranicznych i wewnętrznych, marszałkiem dworu,
kucharzem i teraz… kamerdynerem!
CESARZ
Cesarskim
kamerdynerem!
LEKARZ
Cesarskim
kamerdynerem! Dziękuję!
CESARZ
Zwracam
uwagę na pański ton!
LEKARZ
Przepraszam.
CESARZ
Nic nie poradzę, że jest pan jeden.
Powinien się pan cieszyć. Jeszcze żaden człowiek na świecie nie miał tylu
stanowisk w ręku…
LEKARZ
(z przekąsem)
Jestem
wdzięczny.
CESARZ
Chyba zrozumiałe, że cesarz nie może
być kamerdynerem cesarza, ani marszałkiem dworu. Niech pan nie będzie śmieszny…
Mogę najwyżej zdjąć pana z kilku ministerstw.
LEKARZ
Z
tym mam najmniej kłopotów.
CESARZ
Jeśli pan nada komunikat i przybędą
osadnicy, kłopoty się znajdą… Niech pan już idzie, jeśli łaska!
LEKARZ
Nie
wiem, czy dam radę z tą elektrownią…
CESARZ
Musi
pan!
LEKARZ
Będę
próbował, Wasza Cesarska Mość!
(wyciemnienie,
przerywnik muzyczny)
II
Ten sam pokój – kilka godzin później; za oknem ciemno. Cesarz zapala świece; słychać pukanie do drzwi.
CESARZ
Proszę
wejść, nie śpię…
(wchodzi Lekarz)
LEKARZ
Niestety
nie mogę uruchomić elektrowni. Wszystko zardzewiałe…
CESARZ
Ja wydałem rozkaz! Rozkaz cesarski!
Niech pan sobie przypomni, co ja robiłem z ludźmi, którzy nie wykonywali moich
rozkazów…
LEKARZ
(obojętnie)
Nie umiem robić takich rzeczy… Z
wykształcenia jestem lekarzem, nie energetykiem.
CESARZ
Lekarzem!... Kiepskim lekarzem.
Pozwolił wymrzeć całemu dworowi, mało – całemu narodowi, a teraz nie umie nawet
rozpalić głupiego pieca. Dla ojczyzny!
LEKARZ
Mówiłem,
Wasza Cesarska Mość, cała maszyneria zardzewiała!
CESARZ
No
to naoliwić!
LEKARZ
(zniecierpliwiony)
Ja przepraszam Waszą Cesarską Mość,
ale Wasza Cesarska Mość nie wie, co mówi. Możemy pójść razem i Wasza Cesarska
Mość zobaczy, jak ten cały kram wygląda…
CESARZ
(wściekły)
Nie takim tonem! Pan jest bezczelny!
Zapomina pan przed kim stoi!... Zwalniam z wszystkich stanowisk!... Wyjść!
(Lekarz
wychodzi z obojętna miną; Cesarz przechadza się nerwowo po pokoju, po chwili
dzwoni ręcznym dzwonkiem; Lekarz wraca)
Trudno!... Nie można, to nie można! Co
ja mam z panem zrobić?... Niech pan siada!
(Lekarz siada
na krześle)
Musimy
się zastanowić nad sytuacją! (wzdycha)
LEKARZ
Czy
Wasza Cesarska Mość nie ma podniesionej temperatury?
CESARZ
(zdziwiony)
Podniesionej
temperatury? Dlaczego miałbym mieć podniesioną?
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość jest cały czerwony…
CESARZ
Uniosłem się, to pewnie dlatego.
Zdenerwował mnie pan… Zapomniałem, że cesarz powinien działać z zimną krwią…
Przepraszam!
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość powinien dbać o siebie.
CESARZ
Ma
pan przy sobie witaminę C?
LEKARZ
Mam.
CESARZ
To
proszę mi podać!
(Lekarz podaje
witaminę i szklankę wody)
Dziękuję…
Ta woda nie jest zakażona?
LEKARZ
Sam
ją rano odkażałem…
(Cesarz łyka
pastylkę, popija wodą)
CESARZ
(siada)
Musimy coś wymyśleć!... Świat musi się
dowiedzieć, że na mojej wyspie nie ma już zarazy… Do portów muszą znowu
przybijać statki!
LEKARZ
(wzdycha)
Wasza Cesarska Mość… porty są w ruinie…
Wasza Cesarska Mość nie zdaje sobie sprawy. Drogi zarosły… Na dworcach
kolejowych rosną chwasty, a nawet krzewy. Tak samo na pasach startowych
lotnisk… Nawet nie przypuszczałem, że tak szybko przyroda zaciera ślady
cywilizacji…
CESARZ
(krzywi się)
Niech pan, z łaski swojej, nie
filozofuje. Nigdy nie znosiłem filozofów. Powinien pan wiedzieć…
LEKARZ
Nie
filozofuję… Wasza Cesarska Mość powinien pooglądać swoje cesarstwo…
CESARZ
Później…
Jeszcze mogą tam być bakcyle…
LEKARZ
Fakt,
mogą…
CESARZ
Mianuję
pana cesarskim pełnomocnikiem odbudowy kraju!
LEKARZ
(z rezygnacją)
Dobrze.
Ale kto będzie odbudowywał?
CESARZ
No tak. Sam pan nie może, wiadomo. Ja
też nie mogę wyrywać trawy z dróg. Trzeba poczekać, aż napłyną osadnicy. Trzeba
koniecznie nadać ten komunikat… Koniecznie!
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość, bez prądu nic nie zrobimy!
CESARZ
Słyszałem już… Nie kłóćmy się!...
Siądźmy spokojnie i pomyślmy… (chwila
milczenia)
Wiem!... Jest takie przysłowie… Nie
Mahomet do góry, to góra do Mahometa. Czy też odwrotnie… Niech pan słucha…
Popłynie pan do Króla Jerzego… najbliżej…Tylko nie może się dowiedzieć, że w
moim cesarstwie jest tylko jeden poddany… liczę na pańską inteligencję!
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość…
CESARZ
Zaraz
by napadł łajdak!... I co? Wspaniały pomysł…
LEKARZ
Ale
na czym mam popłynąć? To dwa tysiące mil!
CESARZ
Weźmie
pan mój jacht.
LEKARZ
Nie
ma załogi!
CESARZ
Boże
mój! Nie duży! Mały… Żaglowy!
LEKARZ
Mam
popłynąć dwa tysiące mil na tej łupinie?
CESARZ
To
nic trudnego…
LEKARZ
Nie
umiem żeglować!
CESARZ
Nigdy
pan nie żeglował?
LEKARZ
Przecież nie wolno było. Wasza
Cesarska Mość wydał dekret zabraniający żeglować!
CESARZ
Zapomniałem. Żeglarstwo to moja pasja,
a o zamach na morzu najłatwiej… Sam mógłbym popłynąć do tego Jerzego – co to
jest dwa tysiące mil – ale zaraz się zorientują, że u nas coś nie w porządku.
Wizyty cesarskie nie mogą odbywać się bez asysty…
LEKARZ
To
oczywiste.
CESARZ
(patrzy na zegarek)
No nie!... Już północ… Jestem głodny.
Zrobi mi pan coś do jedzenia i pójdę spać… Chociaż na pewno nie zasnę…
LEKARZ
(wstaje)
Może
Wasza Cesarska Mość coś wymyśli…
CESARZ
Muszę!
(wyciemnienie,
przerywnik muzyczny)
III
CESARZ
Co
Pan?... Dzwonię i dzwonię?
LEKARZ
Przepraszam,
głęboko spałem…
CESARZ
Już
dziesiąta!... Jak pan się czuje?
LEKARZ
Bardzo
dobrze… A Wasza Cesarska Mość?
CESARZ
Spałem tylko dwie godziny. Ale trudno
spać, kiedy moje cesarstwo jest w takim położeniu…
LEKARZ
Pozwoli
Wasza Cesarska, że zbadam puls…
CESARZ
(niechętnie)
Proszę…
(Lekarz bada
puls Cesarza)
I
co?
LEKARZ
W
porządku, w normie… normie.
CESARZ
(cieszy się)
Widzi
pan. Nie ma już zarazy!... Niech pan otworzy okno.
(Lekarz
otwiera; cesarz podchodzi do okna)
Piękny dzień… Słońce, ani jednej
chmurki… Cichutko… Cudownie, nie uważa pan?
LEKARZ
Tak,
cudownie…
CESARZ
Wymyślił
pan coś?
LEKARZ
Trzeba
czekać…
CESARZ
Na
co?!
LEKARZ
Nie
wiem… może ktoś sam przypłynie…
CESARZ
Pan
zwariował!... Cały świat wie, że u nas jest zaraza. Wie, czy nie wie?
LEKARZ
Wie!
CESARZ
No!... Niech pan odpowie, kto
dobrowolnie przypłynie na wyspę zarażoną zarazą? Chyba jakiś samobójca… A ja
samobójców nie potrzebuję! Najwięcej zamachów rodzi się w głowach samobójców!
Jasne?
LEKARZ
Tak
jest, Wasza Cesarska Mość!...
CESARZ
Świat
musi się dowiedzieć…
LEKARZ
(zniecierpliwiony)
Wiem…
że u nas nie ma zarazy!... A może by tak gołębie pocztowe?
CESARZ
Co
– gołębie pocztowe?
LEKARZ
(niepewnie)
Wysłać
gołębie pocztowe, z karteczkami…
CESARZ
A skąd pan weźmie gołębie pocztowe? I
który cesarz robi z gołębia pocztowego posła?... Też pan wymyślił…
LEKARZ
Kilka
gołębi widziałem…
CESARZ
To
niech pan je złapie i zrobi z nich pieczyste…
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość żartuje…
CESARZ
Wiem, znowu na śniadanie przyniesie mi
pan konserwę rybną… Jestem żeglarzem, ale nienawidzę ryb!
LEKARZ
Kończą
się zapasy!...Sucharów jest jeszcze kilkanaście!
CESARZ
Świat się kończy! Dla cesarza nie ma
jedzenia!... Nie mógłby pan upiec chleba, albo czego? (macha ręką) Wiem, wiem, jest pan lekarzem – nie piekarzem. A
szkoda!
(wzdycha)
To niech pan przyniesie te ryby… I
gazetę… Starą, starą, ale taką, której jeszcze nie czytałem… Z dobrego
okresu!...
(Lekarz
kieruje się ku wyjściu)
Proszę
nie zapominać o dobrej herbacie…
LEKARZ
Przykro
mi, ale będzie niesłodka!
CESARZ
Co?...
Cukier też się skończył?
LEKARZ
Niestety!
(wychodzi)
CESARZ
(do siebie)
Koniec
świata, koniec świata… I ubierać się też muszę sam!
(zaciemnienie,
przerywnik)
IV
CESARZ
Trudno! Niech pan robi te latawce…
Może to i będzie wyglądało na reklamę turystyczną… „Przyjeżdżajcie na naszą
wyspę – zdrową i cichą!”… Cichą – nie może być!
LEKARZ
Dlaczego?
CESARZ
Cicha, to znaczy, że nie ma ludzi…
Czyli bezbronna!... I co zrobi Jerzy?... Napadnie!... Nie może być „cicha”…
Niech pan napisze – zdrowa, bogata… powiedzmy… żyzna! Doda pan coś jeszcze,
żeby nie było tak sucho… (oddycha
głęboko)
LEKARZ
Waszej
Cesarskiej Mości słabo?
CESARZ
Co pan plecie?... Kręci mi się trochę
w głowie!... To z głodu!... Karmi mnie pan tym przeklętymi rybami… (łagodniej)
Może
mnie pan poczęstować papierosem?
LEKARZ
Nie
mam. Wszystkie Wasza Cesarska Mość wypalił…
CESARZ
Trudno…
Będę miał okazję oduczyć się palić…
LEKARZ
Najwyższy czas!... Przerwijmy tę
naradę. Niech Wasza cesarska Mość położy się na chwilę…
CESARZ
Nie
chcę! (kładzie się na łóżku)
Niech
mi pan da witaminę!
(lekarz podaje
– ze szklanką wody)
LEKARZ
Ostatnia!
CESARZ
Też
ostatnia? Jak pan ma zaopatrzoną aptekę?
LEKARZ
To
nie moja wina, że cały kraj w gruzach!
CESARZ
A
czyja? Moja?... To pan jest lekarzem i to pan dopuścił do tej zarazy!
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość…
CESARZ
Niech
pan już klei te latawce, szkoda czasu!
LEKARZ
Idę,
a Wasza Cesarska Mość niech poleży z godzinkę…
CESARZ
Jestem
zdrowy!
(zaciemnienie,
przerywnik)
V
CESARZ
Niech
pan zapali świece!
LEKARZ
Jeszcze
widno. Trzeba oszczędzać. Nie ma fabryk świec…
CESARZ
Rozkazuję panu zapalić świece…
widocznie nie jest widno, jeśli mówię, żeby zapalić!... Co się z panem dzieje?
(Lekarz
zapala jedną świeczkę)
I
proszę położyć jeszcze jeden koc…
LEKARZ
Waszej
Cesarskiej Mości zimno?
CESARZ
Przeziębiłem
się, to mi zimno…
LEKARZ
(Lekarz kładzie koc na łóżku)
Cieplej?
CESARZ
(opryskliwie)
Cieplej,
cieplej!... Nie pamięta pan, jak często miałem anginy?
LEKARZ
Pamiętam!
CESARZ
Puścił
pan te latawce?
LEKARZ
Nie
puściłem…
CESARZ
Bo
co?
LEKARZ
Bo
nie zdążyłem zbudować…
CESARZ
Niech
pan mnie nie denerwuje!
LEKARZ
Jutro
wypuszczę cztery…
CESARZ
Cztery?!...
Trzeba sto – nie cztery!
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość, mam tylko dwie ręce!
CESARZ
Tak,
wiem – ręce lekarza, szkoda, że nie skauta!
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość pozwoli, że wyjdę…
CESARZ
Nigdzie
pan nie wyjdzie!
LEKARZ
Jak
sobie Wasza Cesarska Mość życzy…
CESARZ
Jeszcze
jeden koc…
(Lekarz udaje,
że kładzie koc)
LEKARZ
Proszę…
CESARZ
I
niech pan zamknie to okno…
LEKARZ
Zamknięte!
CESARZ
Wieje!
(Lekarz
podchodzi do okna, udaje, że zamyka okno)
LEKARZ
Zamknąłem,
Wasza Cesarska Mość…
CESARZ
Powinien pan być dumny, że jest tak
blisko mnie!... Był pan w hierarchii na setnym miejscu chyba…
LEKARZ
Na
sto dwudziestym ósmym, Wasza Cesarska Mość…
CESARZ
No!
Proszę. A teraz, na którym jest pan miejscu?...
LEKARZ
Na
drugim…
CESARZ
Mam
ziemię! Bogatą wyspę pełną ropy naftowej, węgla, siarki… Ludzie przybędą…
LEKARZ
(do siebie)
Mam
nadzieję…
CESARZ
Tak, zgadzam się z panem, ludzie są
jednak potrzebni… Muszę znaleźć sobie nową żonę, zdrową… Zbada ją pan… Urodzi
mi następcę tronu… słyszy pan?
LEKARZ
Tak,
Wasza Cesarska Mość!
CESARZ
Za dwa, trzy lata moje cesarstwo znowu
będzie potężne, będzie mocarstwem jak dawniej. Będą się nas bali! Jakie to
cudowne uczucie, pan nie wie…
LEKARZ
Nie
wiem…
CESARZ
Wybierze pan sobie ministerstwo, jakie
pan będzie chciał… Pozwolę panu trochę porządzić… Zobaczy pan… Jest jeszcze
koc?
LEKARZ
Nie
ma.
CESARZ
Tak myślałem. Najważniejsze, że ja
jestem… Ja, cesarz! Niech pan zrobi dużo latawców!
LEKARZ
Wasza
Cesarska Mość!
CESARZ
Nie ma dworu… Potrzebna jest armia,
policja… Bezpieczeństwo najważniejsze… Czy drzwi dobrze zamknięte?
LEKARZ
Na
zasuwkę, Wasza Cesarska Mość!
CESARZ
Znajdę sobie piękną żonę… Choćby córkę
Jerzego… Boże, jak ja nienawidzę ryb!... Musiałem zawiesić wojny, ale powojujemy,
zobaczy pan… Lubi pan wojować?
LEKARZ
Tak,
Wasza Cesarska Mość…
CESARZ
Trzech
synów mi wystarczy, jak pan myśli?...
LEKARZ
Chyba
tak…
(przypatruje
się Cesarzowi)
CESARZ
Wszystkich zamachowcy nie zabiją… Może
jednak czterech, co? To moja szczęśliwa liczba… Niech pan idzie po koc, zimno
mi!
LEKARZ
Rozkaz,
Wasza Cesarska Mość!
(wyciemnienie,
przerywnik)
VI
Tu radio Akyrana! Tu Radio Akyrana!...
Ministerstwo Zdrowia Cesarstwa ogłasza kraj wolny od zarazy!... Piękna i bogata
Akyrana zaprasza osadników z całego świata. Komunikujemy, że Ministerstwo
Finansów cesarstwa zawiesza wszelkie podatki na dziesięć lat… Zapraszamy!
(uroczystym
tonem)
Wczoraj zmarł bezpotomnie Jego
Cesarska Mość Rafał Czwarty. Jego następcą został z wolnej elekcji Jego
Cesarska Mość Michał Pierwszy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz