piątek, 9 grudnia 2016

ZA ŚWIATEM - Odc. 6

   Śnił mi się gęsty, liściasty las. Pod każdym drzewem na składanym stołku siedział człowiek i coś mamrotał - ni to do siebie, ni to do sąsiada. Las szumiał od tego gadania. Liście falowały; gdzieś tam daleko w górze świeciło niewidzialne słońce.
   Ja siedziałem pod rozłożystym bukiem o lśniącej korze i powtarzałem jedno słowo, którego znaczenia nie znałem: NOSTRA, NOSTRA, NOSTRA... Kilkanaście drzew ode mnie zauważyłem Samuela, ale nie zwracał na mnie uwagi, zapatrzony gdzieś w zadrzewioną dal. Nieopodal niego siedział jego syn Jakub, a bliżej mnie mój ojciec - Edward, który pokiwał mi ręką. Chciałem podbiec do niego radosny, nie potrafiłem oderwać się od stołka, więc też mu pokiwałem, krzycząc: NOSTRA, TATO! Ale nie wiem, czy mnie usłyszał.
   Nagle zaległa głucha cisza, jakby nad lasem przestał wiać wiatr.
   Między drzewami ukazał się zwalisty leśniczy w zielonym mundurze, z pejczem w ręku...
   - Ma być cisza! - krzyknął.
   Obudziłem się. Przede mną stał dziwny osobnik w czerwonym mundurze ze skorzaną teczką pod pachą. Przy pasie dyndał mu pistolet. 
   - Strażnik? - pomyślałem.
   - Nowy? - spytał obcesowo.
   Wstałem.
   - Chyba nowy - odparłem niepewnie.
   - Bez numeru - stwierdził obojętnie strażnik.
   - Mam jakiś numer w paszporcie, ale nigdy go nie pamiętam - powiedziałem.
   - On nieważny. Dam ci nowy. Będzie tu potrzebny...
   Strażnik wyjął z teczki gruby notes, przekartkował.
   - Cztery, pięć, zero, pięć, dwa, pięć, sześć, osiem, zero, jeden, siedem, trzy... Powtórz!
   O dziwo, zamiętałem. Powtorzyłem bez zająknięcia.
   - Bardzo dobrze. Powodzenia. Nostra! - powiedział strażnik bez uśmiechu i odszedł powoli w stronę szumiącego skrzyżowania.

C.D.N.



  





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz