czwartek, 11 grudnia 2014

SNY NIEDOBUDZONE (52)

   Na zielonej wyspie, prawdopodobnie mojej, spotkałem na pustej piaszczystej plaży dziewczynę bez stanika. Zupełnie się nie krępowała. Podbiegła do mnie uśmiechnięta i powiedziała: 
   - Cześć! Jak się masz?
   - Dobrze - odpowiedziałem osłupiały.
   Czułem, że się czerwienię. Starałem się nie patrzeć na jej małe opalone piersi, grzebałem nogą w piasku.
   - Idziesz ze mną? - spytała. - Wybieram się na obchód wyspy. Dookoła. Ciekawa jestem, jaka jest duża. Nie musisz do mnie gadać. Lubię ciszę...
   Wzięła mnie za rękę i poszliśmy w milczeniu.
   - Ładnie tu - powiedziałem po chwili. - Kim jesteś? - zadałem pytanie zupełnie bezwiednie.
   - Twoją samotnością! - zachichotała. Puściła moją rękę i pobiegła, wyrzucając piasek stopami.
   A ja za nią...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz