piątek, 17 października 2014

CIEŃ (87)

   Z trudem znalazłem mojego Cienia pod szafą.
   - Co tam robisz? - spytałem zaniepokojony.
   - Boję się - powiedział, wychodząc. - Myślę o końcu świata, który na pewno kiedyś nastąpi. Zniknie wszystko, włącznie z cieniami. Co będzie w miejscu pustki po świecie?
   - Może wielki cień? - wymknęło mi się.
   - Nie żartuj. Cienie są dziećmi światła, a po końcu świata zapanuje ciemność...
   - Skąd wiesz?...
   - Wiadomo. Nie będzie też słońca...
   - Nie martw się tak. Z ludzkiego doświadczenia wiemy, że po każdym końcu następuje jakiś początek...
   - Jak po każdym początku przychodzi koniec. I tak w kółko? Ale mnie pocieszasz...
  - Co będziemy się przejmować na zapas. Chodźmy na małą wódeczkę. Dzisiaj pierwszy dzień jesieni...
   - Nie lubię jesieni...
   - Ja też. Ale niebawem się skończy, zacznie zima, a po zimie nasza ulubiona wiosna...
   - To chodźmy. Ale tylko na jedną małą! Potem ciężko mi cię odprowadzać...
   - Na jedną. Słowo...
   Poszliśmy uczcić początek jesieni, ponurej i deszczowej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz