Wyszliśmy, sapiąc. Przy schodach stał smutny osobnik w nijakim ubraniu.
- Niebieska Służba - powiedział i pokazał jakiś znaczek wpięty pod kołnierzem.
- Kur... - mruknęła Jola.
- Mówiłaś coś? - Agent spojrzał jej głęboko w oczy.
- Nic nie mówiłam. Zmęczona jestem, sapię. - Jola raczej się nie przejmowała.
- O co chodzi, jeśli można wiedzieć? - spytał Paweł.
- Nie można. Każdy dowie się w odpowiednim czasie...
- W czasie przeszłym, teraźniejszym, czy przyszłym? - zażartowała Jola.
Agent nie zareagował.
- Idziemy - powiedział ostro, ale widać było, że ma to wszystko w nosie. Poszedł przodem, my za nim. Nie było dokąd uciekać.
- Gdzie nas prowadzi? - szepnąłem do Pawła trochę przestraszony.
- Nie bój się, nic nam złego nie zrobi. Mam tu nie takie znajomości...
- Nie gadać! - rozkazał agent.
- Co to?! Jesteśmy aresztowani? - oburzyła się Jola, ale oczy jej się śmiały.
- Nie, nie jesteście aresztowani, na razie - odparł agent i nawet na nią nie spojrzał, chociaż spod rozciętej sukni wyłaniała się co krok jej wspaniała długa noga...
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz