czwartek, 21 sierpnia 2014

CIEŃ (30)

   Przez jakiś czas unikaliśmy rozrywkowych tematów. Ale mój Cień stawał się momentami tak poważny, że robiło mi się go żal, bo wiedziałem: w głębi swej płaskiej istoty tęsknił do zabaw i beztroskiego wariactwa.
   Wieczorem znowu zaczął:
   - Nasz byt jest ulotny, jak światło, które, gdy się zastanowić, właściwie nie istnieje. Bo czy my, mój drogi, tak naprawdę istniejemy? Jesteśmy wytworami naszego myślenia i wyobraźni...
   Przerwałem mu.
   - Daj już spokój. Ubieram się i idziemy poszaleć do Wesołego Miasteczka!
   - O, Boże święty - jęknął ucieszony Cień. - Ale przecież jest już prawie noc.
   - Wczoraj otworzyli nocne Wesołe Miasteczko, tylko dla dorosłych - powiedziałem prawie gotowy do wyjścia. - Idziesz?
   - No pewnie. Przecież nie zostanę w domu bez ciebie. Będę uważał, żebyś nie wypadł z karuzeli - odparł Cień i pobiegł w stronę drzwi...
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz